AEW All Out 2021 – Opinia

Czuję ogromne podekscytowanie związane z wydarzeniami, które działy się podczas All Out. Gala była rewelacyjna i stała na wysokim poziomie, debiuty Ruby Soho, Minoru Suzukiego, Adama Cole’a i przede wszystkim Bryana Danielsona, stworzyły niesamowitą otoczkę wokół show i naelektryzowały AEW na przyszłość.

All Elite Wrestling zaczyna coraz mocniej rozpychać się w wrestlingowym świecie i jest już dosadną alternatywą dla WWE i to przez duże A. Dostarczają świetnej rozrywki, czyli najważniejszej rzeczy w pro wrestlingu, dostarczają niesamowitych wrażeń i momentów, które na długo zapadają w pamięć, a także mają bogaty w gwiazdy i urozmaicony przez młode talenty roster.

Nadrobiłem All Out i muszę przyznać, że AEW zrobiło mi dzień. Chciałem obejrzeć emocjonujące show, przeżyć wyjątkowe chwile z moją ukochaną rozrywką i federacja Tony’ego Khana mi tego dostarczyła, aż musiałam zrobić dłuższy wstęp do opinii (wybaczcie), a teraz już mogę Was zaprosić do tradycyjnej opinii, w której standardowo ocenię każdą z walk.

TNT Championship Match

Miro vs. Eddie Kingston

Widywałem lepsze openery na dużych galach AEW, aczkolwiek pojedynek ex Ruseva z Kingstonem nie był wcale tak oschły, jak o nim mówiono. W tym przypadku dostaliśmy połączenie fizycznego wrestlingu i nutki brutalności. Szkoda, że był to zwykły singlowy pojedynek, bo panowie mogli stworzyć lepszy mecz, gdyby miał on inne zasady. Miro w roli dominatora spisuje się bardzo dobrze, ale mam wrażenie, że czasami zbyt bardzo robi się z niego potwora, którego ciężko przejść. Eddie był na straconej pozycji jeszcze przed pierwszym gongiem, ale im dłużej ta walka trwała, tym bardziej przekonywałem się do scenariusza, w którym to on wychodzi zwycięsko z tego starcia. Były momenty, które wskazywały na sukces Kingstona, ale był to złudny obraz, który szybko został zamalowany wiktorią obecnego mistrza TNT.

Zwycięzca: Miro

Moja ocena: *** 1/4*

Singles Match

Jon Moxley vs. Satoshi Kojima

Spotkanie zawodników, których łączy dużo, jeśli chodzi o stricte styl walki, lecz też wiele dzieli, jeśli chodzi o ringowy charakter. Zacierałem rączki na to, że obejrzymy pojedynek na miarę Mox vs. Suzuki, gdzie stiffowy wrestling był motywem przewodnim. Dostaliśmy nieco inną batalię, która jednak tak bardzo nie odstawała poziomem od starcia z wyżej wspomnianym Japończykiem. Dynamiczne tempo, mnóstwo ciosów, tych mocniejszych i lżejszych, a także rozgrywka na wykonywanie suplexów, w której to górował Moxley. Były AEW World Champion bez skrupułów prowadził walkę na swój sposób, choć Kojima mocno się stawiał i wprowadzał zakłopotanie w szyki Moxa. Finał tej potyczki był jednak taki, że Jon dwa razy poczęstował rywala soczystym Death Riderem i odesłał z powrotem z kwitkiem do kraju kwitnącej wiśni.

Zwycięzca: Jon Moxley

Moja ocena: *** 1/2*

Gdy wybrzmiały pierwsze fragmenty Kaze Ni Nare i na arenie pojawił się Minoru Suzuki, Jon Moxley wprawił się w osłupienie, zresztą podobnie jak publika zebrana w FOW Arena. Był to wspaniały moment i co najważniejsze nie pierwszy w trakcie All Out. Krótka wymiana ciosów i Piledriver od Minoru zakończyły ten piękny segment. Mam nadzieję, że AEW będzie częściej korzystać z usług doświadczonej legendy puroresu i zobaczymy go jeszcze kilka razy w ringu federacji z Jacksonville i jego walka z Moxem nie była ostatnim występem Minoru w All Elite.

AEW Women’s World Championship Match

Dr. Britt Baker D.M.D. vs. Kris Statlander

Pojedynek bez starpowera, który szybko przeleciał mi przed oczami. Title reign Britt Baker nie jest na tyle zróżnicowany, bym mógł jakoś bardzo skupiać na nim swoją uwagę. Podobnie było ze starciem z Kris Statlander, która po prostu stała się dla dentystki przejściową oponentką. W tej walce najlepsze były jej końcowe fragmenty, gdzie Statlander dała mocno w kość obecnej mistrzyni kobiet i sama dostała niezły oklep, z którego o dziwo się podnosiła. Finał trzymał w napięciu z racji wielu near falli i dawania fanom nadziei, że dojdzie tutaj do zmiany mistrzyni. Skończyło się dosyć przewidywalnie, bo po akcji submissonowej w wykonaniu Baker, więc zastosowano tu standardowe zakończenie, jak zawsze to bywa w przypadku walk D.M.D.

Zwyciężczyni: Dr. Britt Baker D.M.D.

Moja ocena: *** 1/4*

AEW World Tag Team Championship Steel Cage Match

The Young Bucks vs. Lucha Brothers

Young Bucksi i Lucha Brothers zrobili walkę, która już teraz może kandydować do miana jednej z najlepszych ogólnie, a na pewno do najlepszej w kategorii tag teamowej. Chciałem, aby kto inny wygrał turniej o miano pretendentów, ale teraz cieszę się, że to Pentagon i Fenix zawalczyli z braćmi na All Out. Ktoś może nazwać ten pojedynek zwykłym spotfestem i czymś, co już wiele razy widywaliśmy. Dla mnie jednak obie drużyny zrobili coś więcej, niż we wcześniejszych starciach. Przede wszystkim dostaliśmy wrestling na kosmicznym poziomie, oczywiście mieliśmy spotfest, ale dopiero w odpowiednich momentach walki. Było sporo krwi, dużo brutalności, efektownych akcji, nawet użycie buta z pinezkami, co mnie kompletnie zaskoczyło. Bracia Jackson wręcz “mordowali” luchadorów, a ja byłem pewien, że finał tego meczu zbliża się nieubłaganie. Jednak zakończenie walki przybrało niespodziewanych zwrotów akcji i mistrzowie ostatecznie wypuścili tytuły ze swoich rąk. Jak to śpiewa wybitna artystka Zuzanna Irena Jurczak w utworze “To koniec” – dla Matta i Nicka to był koniec i mogli jedynie popłakać po porażce i odejść z areny.

Zwycięzcy: Lucha Brothers

Moja ocena: **** 1/2*

Casino Battle Royal

W trakcie oglądania Casino Battle Royal przeżywałem zdecydowanie więcej emocji, niż w przypadku wcześniej opisywanej walki o tytuł kobiet. Naprawdę solidny Battle Royal, w którym wszystko trzymało się kupy i widz oglądając ten pojedynek, nie mógł liczyć na nudę. Praktycznie każda z wrestlerek dostała swój czas na pokazanie się przed chicagowską publiką i większość ten czas idealnie wykorzystała. Trudno było przewidzieć, która zwycięży, kto pojawi się w roli jokera i być może sięgnie po zaskakujący triumf. Gdy na arenę wbiła Ruby Soho, byłem już całkowicie pewny, że to ex Ruby Riott wygra i zyska title shota na walkę z Britt Baker. FOW Arena wybuchła z zachwytu i oklaskiwała wygraną nowej gwiazdy kobiecej dywizji.

Zwyciężczyni: Ruby Soho

Moja ocena: *** 1/4*

Singles Match

MJF vs. Chris Jericho

Długi storyline pomiędzy MJF-em i Chrisem Jericho został spuetntowany “Final Fightem” na All Out, gdzie na szali postawiona została kariera lidera grupy Inner Circle. Ciężko było uwierzyć i sądzić, że walka z królem ostrej gadki i obecnie najlepszym czarnym charakterem w pro wrestlingu, będzie dla Y2J-a ostatnim pojedynkiem w kwadratowym pierścieniu. MJF przez ostatnie tygodnie testował wytrzymałość Chris i zsyłał na niego kolejne przeszkody w postaci nowych rywali. W Chicago stanęli naprzeciw siebie jeden na jednego i był to ostatni akt tej długoterminowej historii. Nie był to pojedynek, którego oglądanie zapierałoby dech w piersiach, aczkolwiek miał w sobie dobrą historię i pod względem całokształtu wypadł całkiem interesująco. Finisz ze wznowieniem pojedynku też idealnie wkomponował się w standardy walki, a zakończenie poprzez Walls of Jericho było w tym wypadku najlepszym rozwiązaniem.

Zwycięzca: Chris Jericho

Moja ocena: *** 1/2*

Singles Match

CM Punk vs. Darby Allin

Wielka chwila, na którą czekał cały wrestlingowy świat – CM Punk po 7 latach stoczył pojedynek i to jeszcze jaki! Konfrontacja z Darbym Allinem wypadła naprawdę okazale i nawet nie dało się zauważyć, że były mistrz WWE nie walczył taki szmat czasu. Punk wyglądał w ringu rewelacyjnie (tak jakby nie miał żadnej przerwy od występów), a Darby robił świetną robotę jak zawsze, więc współpraca obu zawodników układała się idealnie. Mogliśmy obejrzeć starcie doświadczenia, które w połączeniu z młodością tworzyło kapitalne widowisko w kwadratowym pierścieniu. Walka była rozpisana bardzo dobrze i prowadzono ją do samego końca w logiczny sposób. Świetny wstęp, rozwinięcie i zakończenie – w którym widzieliśmy kontrującego CM Punka, który po przejęciu Allina w locie, wyprowadził mu soczyste GTS.

Zwycięzca: CM Punk

Moja ocena: **** 1/4*

Singles Match

Paul Wight vs. QT Marshall

Trochę dziwne, że AEW zdecydowało się umieścić ten pojedynek w co-main evencie, bo zdecydowanie lepiej wyglądałoby tam starcie najlepszego na świecie z byłym mistrzem TNT. Ex Big Show pojawił się w elicie i objął rolę komentatora, ale jak widać z czasem jego obowiązki się zwiększyły. Rywalizacja z Marshallem i spółką nabrała dużego rozpędu i w ten sposób doszło do tego starcia na All Out. Nie będzie to żadnym zaskoczeniem, że feud wypadł lepiej niż ten pojedynek, no ale można było się tego spodziewać. Wight porzucał byłym kompanem Cody’ego i go zdominował, po czym zakończył mecz wykonaniem potężnego Chokeslamu.

Zwycięzca: Paul Wight

Moja ocena: ** 1/2*

AEW World Championship Match

Kenny Omega vs. Christian Cage

Na premierowym odcinku tygodniówki Rampage, Kenny Omega i Christian Cage stoczyli bardzo dobrą walkę, której stawką było mistrzostwo wagi ciężkiej Impact Wrestling. Tamtym razem Christian zgarnął złoto i wysłał Omedze sygnał, że jego następnym celem jest najważniejszy tytuł w All Elite Wrestling. Ciężko było się wczuć w walkę, której scenariusz był praktycznie znany i The Cleaner musiał obronić pas, bo wcześniej przegrał. Stawiam to starcie nieco niżej w hierarchii, niż ich pojedynek z debiutanckiego Rampage – wtedy były większe emocje i nie było takiej pewności w kwestii zwycięzcy. Tutaj dostaliśmy przewidywalny rewanż, który był po prostu dobrym pojedynkiem wrestlingowym i został krótko mówiąc “odbębniony” i wrestlerzy mogli się rozejść, kończyć swój feud z mistrzostwami w tle.

Zwycięzca: Kenny Omega

Moja ocena: ****

Sceny tu po zakończeniu walki były zdecydowanie najciekawsze i najbardziej elektryzujące publikę…

Sytuacja Adama Cole’a względem WWE była niejasna i nikt nie wiedział, czy były lider Undisputed Ery będzie kontynuował swoją karierę w imperium Vince’a McMahona. Jak się okazało, Cole zdecydował się pójść dobrze mu znaną drogą i wybrał AEW, gdzie występują jego bardzo dobrzy znajomi (czyt. The Young Bucks i Kenny Omega).

Powyższy tweet idealnie oddaje fakt, jak bardzo Adam Cole pasuje do klimatów federacji Tony’ego Khana i jak bardzo dobrze będzie się go oglądać w All Elite Wrestling, co zresztą już udowodnił swoim debiutem i występem na wczorajszym Dynamite.

Gdyby tego było mało…

Po speechu Kenny’ego Omegi i debiucie Cole’a w AEW zadebiutował… BRYAN DANIELSON! Rozwalili system i to konkretnie, ściągając do federacji jedną z największych gwiazd WWE ostatnich lat i faceta, dla którego wrestling jest prawie całym światem.

Właśnie za takie chwile kocham pro wrestling ❤️