AEW Double or Nothing 2021 – Opinia

Po COVID-owych zawirowaniach przemysł wrestlingowy wraca powoli do życia. Kolejnym po WrestleManii 37 symbolem normalności było tegoroczne Double or Nothing, które odbyło się w Daily’s Place Arena. Przyznam szczerze, że w ostatnim czasie nieco odpuściłem sobie regularne oglądanie Dynamite, ale wraz z powrotem fanów na gale AEW zamierzam to zmienić. Żywa publika robi kolosalną różnicę, co wpływa pozytywnie na odbiór całego show, a te moim zdaniem wypadło rewelacyjnie. Przejdźmy więc do tradycyjnej opinii, w której wypowiem na temat każdej z walk i ocenię je dobrze znanym systemem gwiazdkowym.

NWA Women’s World Championship Match

Serena Deeb vs. Riho

Na otwarcie DON otrzymaliśmy pojedynek o mistrzostwo kobiet NWA, w którego obronie stanęła Serena Deeb. Walka odbyła się w Buy In, które poprzedzało główne show, a rywalką mistrzyni była Riho. Starcie nie należało do tych o najintensywniejszych obrotach, ale z biegiem czasu sytuacja zaczęła się diametralnie zmieniać. Dużo ofensywny i przewagi Sereny wybiło Japonkę z początkowego rytmu na który wskoczyła. Azjatka do pewnego momentu była workiem do bicia dla pewnej siebie Deeb, która prostymi środkami osłabiała byłą mistrzynię kobiet AEW. Wszystko to prowadziło do chwilowego comebacku Riho, która przebudziła się na finałowe momenty walki, ale ostatecznie musiała uznać wyższość Deeb, która po chwilowej utracie kontroli nad starciem uporała się z filigranową pretendentką.

Zwyciężczyni: Serena Deeb

Moja ocena: *** 1/2*

Singles Match

Hangman Page vs. Brian Cage

Gdybym nie był abstynentem, to z chęcią napiłbym się z Adamem piwa na jakimś ranczu. Progres i ewolucja Hangmana robi duże wrażenie, a on nie zamierza się nigdzie zatrzymywać i ciągle idzie naprzód. Na Double or Nothing jego rywalem był Brian Cage, z którym sympatyk alkoholi prowadził krótką rywalizację. Otrzymaliśmy pojedynek, w którym nie brakowało żwawej akcji i pokazania obu zawodników z jak najlepszej strony. Gdy na arenę padały jeszcze promyki słońca, Adam rozpoczął szturm na podopiecznego Taza. Wykonał efektowny Moonsault, który zrobił spore wrażenie na fanach zebranych w Daily’s Place. Początkowo Brian był dominatorem i nie pozwalał Page’owi na zbyt wiele. Wyprowadzał sporo fizycznych akcji, które przybliżały go coraz bardziej do zwycięstwa. Mistrz FTW został w tym starciu mocno podbudowany, mimo że finalnie odniósł porażkę. Wygrana Adama była tylko kwestią czasu, choć końcówka walki na to nie wskazywała. Dopiero zamieszanie ze Starksem, który próbował pomóc Brianowi, doprowadziło Hangmana do wiktorii i pojedynek zakończył się dla niego szczęśliwie.

Zwycięzca: Hangman Page

Moja ocena: *** 3/4*

AEW World Tag Team Championship

The Young Bucks vs. Jon Moxley & Eddie Kingston

O tym, jak bardzo zmiana gimmicku wpłynęła na The Young Bucks mogliśmy się przekonać na Double or Nothing. Mistrzowie tag teamowi AEW stali się o wiele bardziej wyrazistą drużyną, która emanuje teraz arogancją i przebiegłością. Pojedynek z Jonem i Eddiem miał być dla nich trudną przeprawą, która mogła z hukiem zakończyć ich title reign. W rzeczywistości nie było takiej męczarni, aczkolwiek duet Moxley & Kingston dał im nieźle popalić już na samym początku walki. Przed oficjalnym rozpoczęciem starcia oglądaliśmy krótki brawl wprowadzający, podczas którego Mox i Kingston doszczętnie zdominowali obecnych mistrzów. W ringu nie było już tak kolorowo dla pretendentów, bo Jacksonowie szybko zaczęli wykorzystywać ich słabości, a także grać na nieco innych zasadach niż zazwyczaj. Gdy Bucksi przejęli inicjatywę nad walką, od razu zaczęli festiwal drwienia z pretendentów, którego puentą był taunt The Shield wykonany przed Moxem klęczącym na kolanach. Krew w All Elite Wrestling to już tradycja, a więc Jon musiał trochę pokrawawić, by nadać dramatyzmu finałowym scenom walki. O dziwo to właśnie Moxley został odliczony przez YB po wykonaniu na nim kilku BTE Triggerów, co trochę mnie zaskoczyło, bo sądziłem, że to Eddie Kingston przyjmie na siebie porażkę.

Zwycięzcy: The Young Bucks

Moja ocena: **** 1/4*

Casino Battle Royal

Stawką Casino Battle Royal było miano pretendenta do tytułu AEW World, który jest obecnie w posiadaniu Kenny’ego Omegi. Na liście zawodników mieliśmy kilku starszych zawodników, jak Christian Cage, Dustin Rhodes czy Matt Hardy, ale też przyszłe gwiazdy, jak Jungle Boy, Will Hoobs i Max Caster. Ten ostatni zaliczył krótki występ, ale i tak zostanie w pamięci fanów po swoim freestyle’owym występie, podczas którego prześmiewczo dogryzł Cage’owi i Dustinowi. W roli jokera zadebiutował Lio Rush, który niestety szybko odpadł z walki, aczkolwiek jego przyszłość w organizacji Khana zapowiada się kolorowo. Oczekiwałem, że pojedynek wygra ktoś młody z przyszłością w federacji, a nie zawodnik pokroju Christiana, który powinien się już skupić na promocji młodszych wrestlerów. Na szczęście AEW to federacja trzeźwo myśląca i postawili oni na najlepszy z możliwych scenariuszy. Zwycięstwo Jungle Boya było świetnie zabookowane, bo utrzymał się w walce od samego początku i uporał się ze wszystkimi przeciwnościami, ale i wyeliminował jako ostatniego Christiana, który jakby nie patrzeć jest legendą wrestlingu. Syn Luke’a Perry’ego został świetnie wypromowany i może teraz szykować się na podbój organizacji.

Zwycięzca: Jungle Boy

Moja ocena: ***

Singles Match

Anthony Ogogo vs. Cody Rhodes

W ostatnich miesiącach przywykliśmy do tego, że Cody nie jest już w głównym obrazku i jednocześnie odpuścił sobie rywalizację o tytuły mistrzowskie (w tym przypadku mistrzostwo TNT). Program z Ogogo był więc dla niego odskocznią i nowym doświadczeniem, bo jeszcze nigdy przecież nie miał okazji rywalizować z zawodowym bokserem. Zwycięzcą tego pojedynku mógł być tylko Cody, a każdy inny scenariusz byłby dla wszystkich sporym zaskoczeniem. Walka nie była zbytnio ciekawa, choć panowie starali się dostarczyć nam jak najwięcej rozrywki. Pojawienie się QT Marshalla miało na celu odwrócenie uwagi American Dreama, lecz ten zabieg nie przyniósł korzyści Anthony’emu, który finalnie musiał uznać wyższość Cody’ego.

Zwycięzca: Cody Rhodes

Moja ocena: ** 1/4*

AEW Women’s World Championship

Hikaru Shida vs. Dr. Britt Baker, D.M.D

Ponad roczny title run Hikaru Shidy musiał w końcu dobiec końca. Japonka miała całkiem udane panowanie, choć pewnie dla wielu niezbyt interesujące. DON było wielkim świętem Britt Baker, która w ostatnich tygodniach wskoczyła na falę wznosząca w kierunku mistrzostwa kobiet AEW. Pokonanie Thunder Rosy w brutalnym Lights Out było punktem kulminacyjnym, a starcie z Hikaru ziściło jej przeznaczenie. Miałem spore oczekiwania wobec tego pojedynku i zostały one spełnione, choć samo zakończenie można było zabookować trochę lepiej. Mieliśmy dominację Baker, potem kontrolę zaczęła przejmować Shida, wtrąciła się Rebel, która o mały włos nie przyczyniła się do porażki Britt. Następnie dentystka wykorzystała tytuł jako broń przeciwko mistrzyni, której wykonała Curb Stomp prosto na niego. Nie rozumiem, dlaczego nie doszło wtedy do zakończenia pojedynku, tylko go przedłużono i Hikaru kick outowała po takiej akcji? Walka potrwała jeszcze chwilę i na całe szczęście finisz w pełni mnie usatysfakcjonował. Britt nareszcie zdobyła mistrzostwo na które pracowała od dawna, a Shida zakończyła title reign świetnym pojedynkiem.

Zwyciężczyni: Dr. Britt Baker, D.M.D

Moja ocena: ****

TNT Championship Match

Miro vs. Lance Archer

Mógłbym ponarzekać na ten pojedynek i napisać, że dostali za mało czasu, a pas TNT wylądował w karcie przed trzema najważniejszymi walkami tego wieczoru. Nie będę tego robił, bo wiem, że AEW musiało skrócić walkę aby starczyło czasu na resztę, która pozostała do końca gali. Miro wydaje się być dobrą opcją na mistrza TNT, aczkolwiek na razie ciężko to oceniać, bo tytuł posiada od niedawna. Archer był dla niego przejściowym oponentem, którego po prostu musiał pokonać i kontynuować swój run z mistrzostwem. Lance poobijał trochę mistrza i miał parę okazji, aby wykończyć Miro, lecz końcówka walki ułożyła się po myśli ex Ruseva, który doprowadził podopiecznego Jake’a Robertsa do utraty przytomności za pomocą Game Over aka Accolade.

Zwycięzca: Miro

Moja ocena: ** 1/2*

Tag Team Match

Sting & Darby Allin vs. Scorpio Sky & Ethan Page

Z miejsca chcę wyrazić ogromny szacunek dla Pana wrestlera Stinga, który w wieku 62 lat jest w kapitalnej formie i potrafi wykręcić solidny pojedynek wrestlingowy. Ukłony! Przed rozpoczęciem walki mogliśmy obejrzeć specjalny filmik z jazdy samochodem Ikony i Darby’ego, którzy dotarli owym transportem na arenę Daily’s Place. Ich rywalami byli Scorpio Sky i Ethan Page, którzy niedawno połączyli siły. Należy zaznaczyć, że była to pierwsza walka Stingera w ringu od 6 lat, więc nie miałem wygórowanych oczekiwań względem jego występu, jak i poziomu tej walki. Cieszyłem się z możliwości oglądania legendy w starciu z młodymi gwiazdami, dla których zaszczytem było stanąć z nim w jednym ringu. Fani byli jeszcze bardziej nakręceni możliwością oglądania Stinga i dawali temu upust głośnymi chantami. Początek walki należał do Darby’ego Allina, który jeszcze przed gongiem wyskoczył na Scorpio i Ethana. Potem wyklarowała się przewaga tych drugich, którzy wykorzystali chwilowy brak w ringu byłego TNT Championa, który był spowodowany wrzuceniem Darby’ego w publikę przez “All Ego”. Sting musiał radzić sobie sam i wychodziło mu to całkiem dobrze, a gdy wrócił Allin, zaczęli przejmować inicjatywę nad rywalami. The Icon był tym, który postawił przysłowiową kropkę nad i. Scorpion Death Drop na Scorpio Sky wystarczył do tego, by zapewnić zwycięstwo swojej drużynie. 

Zwycięzcy: Sting & Darby Allin

Moja ocena: ** 1/2*

AEW World Championship Triple Threat Match

Kenny Omega vs. PAC vs. Orange Cassidy

Przejdźmy więc do co-main eventu, który zdecydowanie skradł show podczas tegorocznego Double or Nothing. Kenny Omega jako potężny multi czempion. PAC będący świetnym uzupełnieniem starcia. I Orange Cassidy, który dodawał tej walce największego uroku. Panowie stworzyli wyjątkowy mecz, który mimo wolnego tempa z początku, przerodził się w klasyk godny main eventu. Freshly Squeezed i jego odmienny styl idealnie wkomponował się w brutalność PACA oraz przebiegłość The Cleanera. Dostaliśmy pełną zwrotów akcji batalię o główne mistrzostwo federacji, w której nie brakowało niczego. Mieliśmy Omegę, który robił absolutnie wszystko, by zachować przy sobie tytuł. PACA, który nie zważając na okoliczności brnął do założonego celu i Cassidy’ego, który korzystał ze swych komediowych i sprytnych atutów. Publika żywiołowa reagowała na finałowe momenty walki, podczas których Orange był naprawdę blisko końcowego sukcesu, ale jak to bywa w przypadku underdogów, coś musiało stanąć na jego drodze. Don Calis wmieszał się w walkę i doprowadził do sytuacji, którą idealnie wykorzystał Kenny Omega, najpierw atakując sędziego, a potem PACA tytułami Impact i AEW. Powrót Cassidy’ego na niewiele się zdał, bo po chwilowym szturmie na mistrza, został odliczony przez Kenny’ego za sprawą roll upu.

Zwycięzca: Kenny Omega

Moja ocena: **** 1/2*

Stadium Stampede Match

Inner Circle vs. The Pinnacle

Nie jestem wielkim fanem tego typu pojedynków, w których dostajemy “brawl” na terenie stadionu, gdzie odbywają się mecze futbolu amerykańskiego. Jednak w tym roku Stadium Stampede przypadł mi do gustu. Może dlatego, że nie było to kino najwyższej klasy i dostaliśmy całkiem prostą historię. Nazywam to czterema etapami, które mogliśmy śledzić na ekranie. Kamery pokazywały nam bijatyki Jericho z MJF-em, Guevary ze Spearsem, Hagera i Wardlowa oraz FTR z Ortizem i Santaną. Ci pierwsi walczyli między innymi w strefach biurowych, gdzie Y2J dał nieźle popalić Friedmanowi, doprowadzając Maxa do krwawienia. Guevara toczył bitkę z Shawnem w pomieszczeniu na krzesła, czyli świątyni Spearsa, a także “potrącił” go wózkiem golfowym. Wardlow i Jake Hager wpadli do mięsnego, gdzie bodyguard MJF-a próbował atakować ex Swaggera rzeźnickim nożem. FTR oraz Santana z Ortizem, zahaczyli o klub nocny, gdzie toczyli zaciekłą walkę, podczas której oberwał nawet Tully Blanchard. Fajnie, że pojedynek zakończył się w Daily’s Place Arena i fani mieli okazję zobaczyć Jericho i spółkę na żywo. Cieszę się też z powodu Sammy’ego Guevary, który zapewnił wygraną IC po tym, jak odliczył Shawna Spearsa.

Zwycięzcy: Inner Circle

Moja ocena: *** 1/2*