WWE WrestleMania 2026 Vegas MyWrestling

Stypulacje nieodzowną częścią wrestlingowego show. Drugie starcie soboty zaprezentowało nam jedną z nich – Unsanctioned Match.

Jakby nie patrzeć rywalizacje ostatnich lat dały nam wielkie widowiska. Nawet najlepiej rozpisane story padnie jednak gdy zabraknie mu wisienki na torcie. Podobnie zresztą jest i w odwrotnej sytuacji.

 

Wojownik i Wilkołak

https://www.fightful.com/wrestling/jacob-fatu-wwe-smackdown-drew-mcintyre/

Wiele było opcji możliwych do zobaczenia na WrestleManii. Gdy poznaliśmy zwycięzcę Rumble, osoby biorące udział w EC oraz to jak wygląda rywalizacja spodziewaliśmy się, że posiadający wtedy tytuł Drew będzie bronił pasa przeciwko Codyemu i Fatu. Wiele jednak zmieniło się gdy zwycięzcą Chambera okazał się Orton a sam McIntyre utracił pas na rzecz Rhodesa. Story musiało iść dalej a obecność na Manii Szkota nie budziła wątpliwości. Podobnie zreszta jak Samoańczyka. Tak więc nie mogło nas dziwić, że zdecydowano się na kontynuację konfrontacji pomiędzy Jacobem a Drew. By sytuację urozmaicić walka na WM-ce miała się odbyć w stypulacji Unsanctioned.

Zadowolić trybuny.

wwe.com

Widownia zawsze będzie najtrudniejszą do zadowolenia. Każdy ma inne oczekiwania i gusta a przez to trudno jest w jakikolwiek sposób każdego usatysfakcjonować. Oglądając jednak starcia w wrestlingu jedno łączy niemal każdego. Chcemy widzieć dobre show. Szereg jednak cech, który musi współgrać by je do takiego zaliczać jest często trudny do pogodzenia. Czy tak było tym razem?

Cóż… kompromis to chyba wyraz najlepiej opisujący ten mecz. WWE decydując się na stypulację względem tej dwójki wybrało dobrą opcję. Drew nie raz pokazał nam niesamowite pojedynki właśnie w takich meczach a Fatu to uosobienie nieprzewidywalności i brutalności. Odpowiednia forma mogła więc tylko podkręcić tę batalię. Ta jak najbardziej takową się wydała.

Walka

wwe.com

Z czystym sumieniem można powiedzieć, że ten mecz był bardzo poprawnym. Z pewnością też jednym z najlepszych, jak nie najlepszym pierwszej nocy. Zobaczyliśmy pewną wymianę ciosów, momenty siły obu zawodników, nawiązania do innych walk (głownie w przypadku Drew) oraz użycie kilku stołów, krzeseł, tool boxa i innych.  Nawet samo wejście jednego jak i drugiego było bardzo satysfakcjonujące. Nie przydługie ale z odpowiednim przesłaniem. Co do czasu no cóż. Sam McIntyre miewał dłuższe starcia jednak biorąc pod uwagę ogólną sytuację na tej Manii tragicznie nie było.

Co więc mi nie zagrało?

Otóż brak rozlewu krwi i większego brutalizmu.

To starcie było naprawdę dobre, jednak miałem nieodparte wrażenie, że brakowało mu czegoś. Że obu zawodników stać po prostu na więcej.  I choć może to moje mylne wrażenie to po prostu pozostał mi ten pewien niedosyt.

Podsumowanie.

Czy był to dobry ringowy niemal kwadrans. Zależy, jak wspominałem, od odbiorcy. Dla mnie na pewno pozytywny, ale daleki od ideału. Wiemy, że na RAW po Manii doszło do konfrontacji Romana i Jacoba podczas, której ten drugi niemal wyzwał mistrza do walki. Znamiennym było jedno pytanie. Czy Fatu jest gotowym do dzierżenia pasa? Patrząc przez pryzmat starcia z McIntyrem uważam, że na ten moment nie. Ale z pewnością jest pełnoprawnym Main Eventerem.


Obserwuj nas na: twitter.com/MyWrestling2015
Śledź nas na: facebook.com/mywrestlingpl