Wrestle Kingdom 16: Dzień 1 – Opinia

Dobrze jest wrócić na stare śmieci, do federacji, od której zaczynałem moją przygodę z MyWrestling. Moja pierwsza opinia była właśnie z gali NJPW. W tamtym roku oglądałem bardzo mało New Japan, więc teraz nastąpił mój “wielki” powrót do świątyni pro wrestlingu. Wrócił Shibata, wróciłem ja. Możemy przechodzić do opinii z pierwszego dnia Wrestle Kingdom 16.

New Japan Ranbo

19-osobowy NJPW-owy odpowiednik Royal Rumble, które zresztą już niebawem. Walka odbyła się pre show poprzedzającym główną część gali. 4 zwycięzców zyskało miano pretendenta do tytułu KOPW, o którego powalczą już podczas drugiego dnia. Cieszy mnie każdy występ Minoru Suzukiego, a więc ten i też mnie bardzo ucieszył. Fajnie, że lider Suzuki-gun awansował do starcia o tytuł i obejrzymy go ponownie. Pozytywnym zaskoczeniem było pojawienie się Cimy, który również wskoczył do starcia o mistrzostwo. Kolejni uczestnicy walki, którzy zawalczą o King of Pro Wrestling Title to Chase Owens, który nazywa się Mr. Ranbo i wiadomo kto… Czyli “mistrz” komedii, Toru Yano.

Zwycięzcy: Minoru Suzuki, Cima, Chase Owens, Toru Yano

Moja ocena: **

Singles Match

YOH vs. SHO

Rozpad Roppongi 3K nie pomógł dywizji tag teamowej NJPW, ale dał szansę obu zawodnikom na zaistnienie w solowej rywalizacji. Na tegorocznym Wrestle Kingdom dostali mecz otwierający, który moim zdaniem powinien być bardziej żywy, a tutaj dostaliśmy dość powolny pojedynek. SHO po heel turnie i dołączeniu do Bullet Club nieco zmienił swój styl bycia. Podobnie jak EVIL może liczyć na wsparcie Dicka Togo w każdej walce. Liczyłem, że walka byłych tag team partnerów będzie zdecydowanie bardziej dynamiczna i będzie się w niej o wiele więcej działo. Tempo zostało niestety zabite, nie oglądaliśmy efektownych akcji i finisz też był do przewidzenia, choć w tym YOH udało się wygrać starcie po ingerencji Togo.

Zwycięzca: Yoh

Moja ocena: ***

Six-Man Tag Team Match

Bullet Club (KENTA & Taiji Ishimori & El Phantasmo) vs. Hiroshi Tanahashi & Ryusuke Taguchi & Rocky Romero

Przyszedł czas na walki drużynowe, które były przedsmakiem przed walkami podczas 2 dnia najważniejszej gali roku. Drużyna KENTY verus drużyna ACE’a wspartego przez The Mega Coaches. W tej walce było mnóstwo chaosu, akcja zmieniała się dosyć prędko, jak to bywa w wielosobowych pojedynkach. Na sam koniec dostaliśmy zakończenie, którego raczej się nie spodziewałem. Tanahashi atakujący KENTE kijem do kendo, doprowadzający do dyskwalifikacji – czuję, że drugiego dnia odbierze złoto z rąk KENTY.

Zwycięzcy: Bullet Club (KENTA & Taiji Ishimori & El Phantasmo)

Moja ocena: ** 1/4*

Six-Man Tag Team Match

United Empire (Will Ospreay & Jeff Cobb & Great-O-Khan) vs. Los Ingobernables de Japon (Tetsuya Naito & SANADA & BUSHI)

Drugiego dnia WK 16, Tetsuya Naito stoczy pojedynek z Jeffem Cobbem. W starciu widzieliśmy podpromowanie konfrontacji obu zawodników, a także ostatnie spotkanie Khana i SANADY przed ich walką. Will Ospreay nie miał tu swojego rywala z Tokyo Dome, aczkolwiek na brak pracy w ringu nie mógł narzekać. To on zapewnił wygraną United Empire po wykonaniu uderzenia łokciem na BUSHIM i już czeka na walkę o mistrzostwo IWGP World Heavyweight.

Zwycięzcy: United Empire (Will Ospreay & Jeff Cobb & Great-O-Khan)

Moja ocena: ** 1/2*

Singles Match

Katsuyori Shibata vs. Ren Narita

Wspaniale jest ponownie widzieć Pana Shibatę w ringu New Japan Pro Wrestling. Profesor mocnego stylu i jednocześnie legenda puroresu. Cieszę się, że udało mu się wrócić do wrestlingu. Pojedynek najpierw miał toczyć się na zasadach “Catch Wrestlingu”, lecz Katsuyori przed walką ogłosił, że będzie to starcie na standardowych zasadach. Po tak długim rozbracie z ringiem, oglądanie Shibaty jest jeszcze bardziej przyjemne, niż to było dotychczas. Ren Narita wypadł całkiem przyzwoicie na tle mistrza, który w trakcie walki dał mu niezłą lekcję wrestlingu. Zobaczyliśmy słynne uderzenia i kopnięcia w wykonaniu Shibaty, próbę powrotu Narity do walki i wyrównaną batalię o zwycięstwo, które ostatecznie padło łupem doświadczonego Japończyka po aplikacji Penalty Kicku.

Zwycięzca: Katsuyori Shibata

Moja ocena: *** 1/2*

NEVER Openweight Championship Match

Tomohiro Ishii (c) vs. EVIL

Ja naprawdę lubię EVILA. Nie mam nic przeciwko, aby walczył w mid cardzie, od czasu do czasu powalczył o główny pas i nawet nie mam nic przeciwko temu, że wygrał sobie tytuł NEVER Openweight. Chodzi o to, że każda jego walka przebiega w ten sam sposób. Taki booking jest irytujący, nudny i przewidywalny. Odkąd występuje jako heel i jest w BC, za każdym razem widzimy EVILA, który zwycięża przy pomocy Dicka Togo. Zawsze obrywa sędzia i dzieją się podobne rzeczy. Tego nie da się oglądać. Byłoby okej, gdyby jego walki były bookowane w trochę inny sposób, niż ten obecny. Jedyną nowością było to, że w trakcie walki zjawili się Sho i Yoh, ale to również była ingerencja, więc cóż… Nadal to samo.

Zwycięzca: EVIL

Moja ocena: ** 3/4*

IWGP Tag Team Championship Match

Dangerous Tekkers (Taichi & Zack Sabre Jr.) (c) vs. Hirooki Goto & YOSHI-HASHI

Przechodzimy do pierwszej z trzech głównych walk pierwszego dnia szesnastej edycji Wrestle Kingdom. W końcu doczekałem się starcia, które dostarczyło większych emocji. Nie trzeba było długo czekać, abym wczuł się w tę walkę. Jeden z lepszych tagowych pojedynków, jakie miałem okazję obejrzeć… Chciałem napisać w 2021 roku, ale mamy już 2022 prawda, więc w ostatnim czasie. Tekkersi jak zwykle pokazali, że są równie świetni, co indywidualnie. Goto i HASHI to idealny materiał na kolejnych mistrzów, więc cieszę się, że to oni opuścili Tokyo Dome z tytułami. Walka miała dynamiczne tempo, były zwroty akcji i nieprzewidywalność w kwestii tego, która z drużyn wygra. Świetnie zabookowano końcówkę, w której Goto i YOSHI rozpracowali Zacka i Taichiego, a potem dokładali im swoje firmowe akcje, które finalnie zapewniły im triumf.

Zwycięzcy: Hirooki Goto & YOSHI-HASHI

Moja ocena: *** 3/4*

IWGP Jr. Heavyweight Championship Match

El Desperado (c) vs. Hiromu Takahashi

Im bliżej wielkiego main eventu, tym coraz lepsze pojedynki. W co-main evencie El Desperado bronił tytułu juniorów w pojedynku ze zwycięzcą BOSJ, Hiromu Takahashim. Właśnie za tego typu walki pokochałem Hiromu jakieś 5 lat temu. Bez żadnego przedłużania, konkret od samego początku i wymiana ciosem z Desperado – idealny wstęp.
Potem sporo szybkiej akcji, trochę zwalniania tempa, by ponownie wskakiwać na najwyższe obroty. Uwielbiam przejścia Takahashiego do ofensywny, wtedy zaczyna te swoje podkręcanie i już wiadomo, że przed nami najintensywniejszy moment pojedynku. Superkicki, wymiana ciosów, kontrowanie się nawzajem i aplikowanie swoich finisherów – taki obraz finalnych momentów starcia o tytuł IWGP Jr. Heavyweight, które okazały się szczęśliwe dla zamaskowanego reprezentanta Suzuki-gun.

Zwycięzca: El Desperado

Moja ocena: ****

IWGP World Heavyweight Championship Match

Shingo Takagi (c) vs. Kazuchika Okada

Wielki main event. Takagi vs. Okada. Pierwszy raz w tym roku. Po raz kolejny w ostatnim czasie. Widziałem już kilka pojedynków tej dwójki i jeśli miałbym wybierać, których z nich był najlepszy, to byłoby to ciężkie zadanie, bo każda walka tej dwójki stała na wysokim poziomie. Pierwszy raz spotkali się w Tokyo Dome. Dla Okady była to szansa na zrewanżowanie się Takagiemu za ostatnią porażkę, kiedy to Shingo zdobył tytuł zwakowany przez Ospreaya. Nie jestem zaskoczony wynikiem, bo był on do przewidzenia od dawna. Rainmaker po prostu musiał tutaj wygrać i wejść z powrotem na szczyt, nie było innej opcji.  Main event dostarczył mi najwięcej emocji – zero zaskoczenia – skoro w ringu mieliśmy tak świetnych wrestlerów. Do powolnego rozkręcania walk w wykonaniu Kazuchika Okady zdążyłem się już przyzwyczaić. Wiem jednak, że zawsze potem następuje ten najlepszy fragment pojedynku, w którym przeważnie dzieją się rzeczy ponad normę. Okada dostawał od mistrza potężny oklep, Takagi wyładował na Rainmakera cały swój arsenał ruchów, ale na niewiele się to zdało, ponieważ lider CHAOS za każdym razem podrywał barki z maty. Finisz był rollercoasterem, w trakcie którego obaj wykonywali sobie przeróżne akcje. Ostatecznie to Kazuchika wybrnął z tej batalii jako zwycięzca. Do zdobycia tytułu znów doprowadził do Rainmaker.

Zwycięzca: Kazuchika Okada

Moja ocena: **** 1/2*