NXT TakeOver: Vengeance Day – Opinia

14 lutego krajobraz NXT uległ dużej zmianie, w głównej mierze przez wydarzenia, które działy się po zakończeniu main eventu z udziałem Finna Balora i Pete’a Dunne’a. Poza tym, poznaliśmy zwycięzców męskiego i żeńskiego Dusty Rhodes Tag Team Classic, przed którymi teraz szansa na podbój dywizji tag teamowych. Johnny Gargano stoczył ciężką batalię z KUSHIDĄ, a Io Shirai obroniła mistrzostwo kobiet NXT w starciu z Toni Storm i Mercedes Martinez. TakeOver zakończyło się z mocnym przytupem, który zszokował fanów wrestlingu – Adam Cole dosłownie złamał serce Undisputed Erze.

Women’s Dusty Rhodes Tag Team Classic Final

Ember Moon & Shotzi Blackheart vs Raquel Gonzalez & Dakota Kai

Jak pisałem we wstępie, walentynkowe TakeOver zakończono z przytupem. Początek gali również był mocny, bo zaczęto show od finału żeńskiego Dusty Rhodes Tag Team Classic. Drużyna Raquel Gonzalez i Dakoty Kai w ostatnim czasie jest na fali wznoszącej, więc ich promocja nie powinna nikogo dziwić. Fajnie bookują też Ember i Shotzi, ale to raczej nie jest projekt długoterminowy. Nie spodziewałem się, że opener wyjdzie aż tak dobrze, i że panie wykręcą 4-gwiazdkowy mecz, bo na tyle oceniam tę walkę. Początek walki był raczej stonowany, dużo szarpaniny, walki poza ringiem i unikanie mocniejszych akcji. Trzeba było wytworzyć przewagę Moon i Blackheart i pokazać, że to one są tutaj faworytkami, choć każdy dobrze wiedział, że wygrać musi tutaj drużyna Gonzalez i różowowłosej Dakoty. Im dłużej walczyły, tym widzieliśmy szybsze tempo i dziewczyny pozwalały sobie na coraz więcej. Wymiany finisherów, kilka ostrzejszych ruchów, near falle i ciągle zmieniająca się akcja – końcówka walki była niezwykle emocjonująca. Zwycięstwo byłej mistrzyni kobiet NXT i Shotzi wisiało w powietrzu, ale za sprawą idealnej współpracy ich rywalek, pozostało sobie w tym powietrzu i to Raquel i Dakota zgarnęły wygraną po wykonaniu swojej akcji kończącej.

Zwyciężczynie: Raquel Gonzalez & Dakota Kai

Moja ocena: **** 

NXT North American Championship Match

Johnny Gargano vs KUSHIDA

Podoba mi się transformacja Gargano na czołowego heela w NXT i gościa, który jednocześnie irytuje wszystkich swoim charakterem. Do tego mamy The Way, które według mnie jest świetnym urozmaiceniem tygodniówek żółtego brandu. Rywalem Johnny’ego na Vengeance był nie kto inny, jak dawna rewelacja z Japonii, KUSHIDA. Panowie prowadzili rywalizację na zasadzie: Ja Cię zaatakuje, odliczę i dostanę szansę na walkę o tytuł – KUSHIDA zyskał miano pretendenta, ale Gargano próbował wymigać się od stoczenia tego pojedynku. W swojej walce na TakeOver zrobili świetne rzeczy, bo otrzymaliśmy dobrze opowiadaną historię, jak i wysoki poziom ringowy. Johnny przystąpił do walki samodzielnie i musiał radzić sobie sam, bo The Way zostało odesłane na backstage. KUSHIDA wykorzystywał brak wsparcia The Way idealnie, obnażając słabości mistrza i atakując jego osłabioną rękę. Gargano przyjął na siebie sporo akcji, a Japończyk nie przestawał i nadal wymierzał srogie baty liderowi The Way – skupiając w większości swoją uwagę na wspomnianej ręce. Johnny musiał obmyślić plan, dzięki któremu w jakiś sposób uda mu się obronić tytuł. Rozwiązaniem okazało się być DDT na podest przed ringiem, które na dobre odcięło prąd KUSHIDZIE i pozwoliło Gargano wykonać jeszcze jedno w ringu i odliczyć swojego rywala do trzech.

Zwycięzca: Johnny Gargano

Moja ocena: **** 1/4*

Men’s Dusty Rhodes Tag Team Classic Final

MSK vs Grizzled Young Veterans

Dave Melzter posypie im gwiazdami, jestem tego pewien. W sumie ja też wystawie tej walce wysoki rating, bo panowie stworzyli wybitny pojedynek i zasłużyli na uznanie. Wejście do NXT MSK mają wspaniałe i na TakeOver kontynuowali swój efektowny początek drogi na szczyt dywizji tagowej. Ich rywalami byli Ci, którzy zrobili już furorę w UK i teraz zaczynają karierę w złoto-czarnym brandzie. Jeśli chcecie zobaczyć mieszankę idealną tag teamowego wrestlingu, to odpalcie pojedynek MSK vs Grizzled Young Veterans z Vengeance. Fenomenalny występ ex Rascalzów, którzy po raz kolejny dali pokaz swoich umiejętności, którymi zachwycili fanów NXT. Ich rywale, Zack Gibson i James Drake poszli na całość i robili wszystko, by wygrać prestiżowy turniej. Wspominając o mieszance tag teamowego wrestlingu, miałem na myśli fakt, że oba zespoły preferują inny style walki i połączyli to idealnie w całość, tworząc coś wyjątkowego. Veterans korzystali z brutalnych środków, ale pokazywali też kunszt swoich technicznych umiejętności. MSK było tłamszone i odbijane przez Brytyjczyków, ale gdy już zrywali się do ataków, to wpędzali Gibsona i Drake’a w błędne koło, z którego byłym mistrzom NXT UK było ciężko wyjść. Kluczowe momenty walki stały pod znakiem intensywniej walki, w której obie drużyny aplikowały sobie przeróżne akcje. Grizzled Young Veterans poszli za ciosem i zaczęli przejmować inicjatywę nad starciem – totalnie rozłożyli MSK i zmierzali w kierunku zwycięstwa, które w pewnym momencie niespodziewanie się od nich oddaliło. Lee i Carter przeszli do zdecydowanego działania i za pomocą swoich firmowych akcji wysokiego lotu, pokonali Anglików i wygrali prestiżowe zmagania.

Zwycięzcy: MSK

Moja ocena: **** 3/4*

NXT Women’s Championship Match

Io Shirai vs Mercedes Martinez vs Toni Storm

Nie powiem, że był to ogromny zawód, bo pojedynek stał na całkiem dobrym poziomie, aczkolwiek zabrakło mi poczucia wagi tej walki – wiecie, że jest to ważne starcie o mistrzostwo kobiet i odbywa się na TakeOver. Tutaj miałem wrażenie, że pojedynek został skrócony i dziewczyny mogły coś jeszcze z niego wyciągnąć, a tu klops. Myślę, że kluczem takich rozwiązań było rozwalenie stołu przez Toni Storm, która dokonała tego używając siły swojego umysłu. Io Shirai miała pewnie skoczyć z konstrukcji na swoje rywalki, ale cóż, stolik miał inne plany na ten wieczór. Całościowo oceniam tę walkę na 3 z plusem, czyli w melzterowskiej skali na *** i 1/2 gwiazdki, bo walka była dobra, ale zabrakło w niej konkretów. Uważam, że w ogóle ten Triple Threat Match odbył się z tego względu, że WWE szykuje Toni na kolejną mistrzynię kobiet NXT, ale nie chciało jeszcze dawać jej pasa, więc wrzuciło Martinez do tego starcia, by Shirai miała kogo przypiąć i momentalnie otworzyła się droga w kierunku walki Io Shirai vs Toni Storm. Nowozelandka nie została odliczona, więc będzie pewnie zgłaszać chęć do ponownego spotkania z Io – tym razem w pojedynku jedna na jedną.

Zwyciężczyni: Io Shirai

Moja ocena: *** 1/2*

NXT Championship Match

Finn Balor vs Pete Dunne

Przez długi czas będę wspominał to, co wyczyniali Finn Balor i Pete Dunne w pewien walentynkowy wieczór na TakeOver. Kwintesencja tego, co kocham w pro wrestlingu, czyli techniczny i stiffowy wrestling. Ilość ruchów wykonywanych w tym starciu można określić jako mnożenie, bo panowie wyeksponowali nam pełen arsenał swoich akcji i jeszcze było im mało. Balor skupiał się na aspektach technicznych, próbował wykończyć rywala za pomocą firmowych akcji, ale gdy trzeba było, to sięgał po brutalniejsze akcje, których celem było osłabienie Dunne’a. Brytyjczyk nie zamierzał być workiem do bicia, więc solidnie odpłacał się Finnowi wyprowadzając ataki na nogi, ręce i stosował dźwignie – typowe dla Pete’a wykręcanie palców też się oczywiście pojawiło i jak zawsze wyglądało mega brutalnie. Powolne początki, dużo ostrej i brutalnej walki, kontry, finishery, near falle, submissiony i goście, którzy dają z siebie wszystko, by stworzyć kapitalne widowisko. Nie liczyłem na to, że Dunne wygra z Balorem i odbierze mu złoto, bo to zdecydowanie za wcześnie na takie decyzje. Najważniejsze, że po powrocie Anglika do NXT, wypromowano jego postać na tyle, że w przyszłości na spokojnie może przejąć główne mistrzostwo. Vengeance było dla Pete’a testem, który zdał z wyróżnieniem, mimo że przegrał najważniejszy pojedynek w swojej karierze. Balor wyglądał na pewnego siebie mistrza, który jest pewny swego i nie waha się brutalizować akcji wykonywanych na pretendencie. Na finiszu dostaliśmy walkę na pełnym tempie, podczas której Dunne i Balor wymieniali się akcjami, wykonywali sobie brutalne ruchy i doszli do momentu, w którym opadli z sił. Prince postawił wszystko na jedną kartę i wręcz zdewastował rywala potężnymi Dropkickami z rozbiegu, dokładając do tego Coup de Grace, po którym zakończył pojedynek.

Zwycięzca: Finn Balor

Moja ocena: **** 1/2*

Po zakończeniu walki doszło do czegoś, czego zupełnie nikt się nie spodziewał. Mowa tu oczywiście o ataku Adama Cole’a na Kyle’a O’Reilly’ego. Lider Undisputed Ery najpierw niespodziewanie zaatakował mistrza NXT Finna Balora, którego przecież ratowali przed atakiem Dunne’a i spółki. To zachowanie nie spodobało się Kyle’owi, a Strong był kompletnie zaskoczony takim obrotem spraw.  Co kierowało Adamem? Dlaczego zaatakował? Jaki był cel takiego postępowania? Tego wszystkiego dowiemy się już na najbliższym odcinku NXT, podczas którego Cole powinien wyjaśnić dlaczego zaatakował swojego przyjaciela i przy okazji złamał serce Undisputed Ery.