Najgorsze gimmicki ery New Generation w WWF – część 2

W serii “Zakątki wrestlingu” będą poruszane wszelakie zagadnienia, sytuacje i wątki związane ze światem wrestlingu. Zobaczycie tam różne zestawienia, porównania, opowieści, anegdoty czy wspominki historyczne. Seria nie ma limitu artykułów, więc poruszanych tematów będzie co niemiara.

“SPARKY PLUGG” BOB HOLLY

Zanim Bob Holly przerodził się w Hardcore Holly’ego, którego większość z nas bardzo dobrze zna lub kojarzy, to musiał on odgrywać rolę rajdowca w kolorowym ubraniu z “szachownicą” po bokach – czyli Sparky’ego Plugg. Był to czas, kiedy popularne były gimmicki związane z życiem codziennym, np. Isaac Yankem – wrestler/dentysta, Duke Droese – wrestler/śmieciarz czy właśnie Bob Holly – wrestler/rajdowiec. Jednak sam strój zawodnika był już pomyłką. Nie przypominał on prawdziwego kierowcy, lecz takiego wyjętego prosto z kreskówki – kolorowy strój, nieprawdziwi sponsorzy, a nawet łepak, czyli fryzura, która wypadła już wtedy z obiegu. Oczywiście gimmick nie osiągnął większych sukcesów, nie przebił się wśród fanów, a jego największym sukcesem było jednodniowe posiadanie pasów Tag-Team wraz z 1-2-3 Kidem. Najlepszym podsumowaniem tej postaci będzie komentarz jednego z fanów pod theme songiem Holly’ego (tłumaczony na polski):

“Za każdym razem gdy ja i moi przyjaciele byliśmy na eventach w MSG, to gdy słyszeliśmy jego theme song, uświadamialiśmy sobie, że to czas pójść do łazienki lub kupić coś do jedzenia.”

MAX MOON

Ten gimmick sięga początków New Generation Ery. Oryginalnie w tym oto dziwnym stroju walczyć miała przyszła legenda wrestlingu w Meksyku, Konnan, jednak po trzech pojedynkach jako The Comet Kid odszedł z WWF. Rolę przejął więc Paul Diamond, ponieważ strój do niego pasował. A strojem była dziwna niebiesko-różowo-czarna maska, niebieski kombinezon z czymś w rodzaju frędzli po bokach, na nadgarstku miał nawet przyrząd do wystrzeliwania fajerwerków. Jakby tego było mało, do ringu wchodził z czymś w rodzaju jetpacka. Bądźmy szczerzy, tak wyglądającego zawodnika ciężko było potraktować poważnie, tym bardziej jeśli nie był wybitny ringowo. Największy sukces? Walka z Shawnem Michaelsem o pas Intercontinental na pierwszym w historii Monday Night RAW.

ISAAC YANKEM “DDS”

Na początku swojej kariery w WWF Glenn Jacobs nie miał szczęścia do gimmicków. Jego oficjalny debiut miał miejsce w czerwcu 1995 roku jako… dentysta Jerry’ego Lawlera. To był pierwotny plan Vince’a McMahona na wrestlera mającego 213 cm wzrostu oraz 147 kg wagi. Jego theme song to odgłosy prosto z salonu dentystycznego i chyba w tej kwestii więcej komentarza dodawać nie muszę. Tak naprawdę posłużył on jako trzecia osoba do feudu Breta Harta z Jerrym Lawlerem, bo potem większość walk już przegrywał i stał się jobberem. We wrześniu 1996 roku historia tego gimmicku została zakończona. Ale na co trafił Jacobs w swojej dalszej karierze? Mógł chyba pocieszyć się, że nie wpadł w to sam…

FAKE RAZOR RAMON & FAKE DIESEL

W maju 1996 roku Kevin Nash oraz Scott Hall odeszli z WWF na rzecz największego rywala – WCW. Co postanowił zrobić Vince McMahon? Utworzyć storyline naśmiewający się z nich, podstawiając dwóch wrestlerów przebranych za swoich byłych pracowników, którzy mieli być jak najlepsi w odwzorowaniu oryginałów. Na jednym z wrześniowych RAW Jim Ross ogłosił powrót Diesla i Razora Ramona do WWF, oczywiście byli to ci nieprawdziwi – Razora grał Rick Bognar, a Diesla Glenn Jacobs. Legendarny JR przeszedł w ten sposób heel turn, zawodząc fanów, a obaj fejkowi zawodnicy nie przebili się zbytnio. Zero sukcesów, przegrywane walki, wystąpili nawet w Royal Rumble 1997. Ale potem wielkie nic, Bognara czekało zwolnienie, a Jacobsa postać, która zmieniła jego karierę. Ale to już temat na inny artykuł.