Mija rok od tragicznej śmierci Shada Gasparda

17 maja 2020 roku doszło do wielkiej tragedii z udziałem Shada Gasparda, którego fani wrestlingu kojarzą najbardziej z popularnego tag teamu Cryme Tyme, który współtworzył ze swoim przyjacielem JTG. 

Tego dnia Gaspard wybrał się z 10-letnim synem na plażę. Miał to być przyjemny czas spędzony przez ojca i syna, ale niestety wydarzył się dramat, który doprowadził do śmierci byłego wrestlera. W trakcie pływania w morzu ogromne fale porwały 39-latka i jego dziecko. Gdy na miejsce zdarzenia przybyli ratownicy, Shad przekazał im, aby najpierw ratowali synka. 10-latek został uratowany i szczęśliwie przeżył wypadek – niestety jego tato utonął.

Shad Gaspard nie żyje…

Wszyscy mieli złudne nadzieje, że Shad jakimś cudem przeżył i udało mu się wypłynąć z wody na pobliską wysepkę. Jednak z upływającym czasem każdy był przygotowany na najgorszy scenariusz, którym była śmierć. Tak też się stało i ciało Gasparda zostało wyłowione dzień później na Venice Beach.

Powyżej link do materiału z najbardziej pamiętnymi chwilami z kariery Shada w WWE, gdzie przeżywał swój wrestlerski prime time. Nie zrobił wielkiej kariery, nie zdobywał tytułów mistrzowskich, ale Cryme Tyme na zawsze będzie zapamiętane przez fanów federacji ze Stamford i nie tylko. Luzacka drużyna prosto z Brooklynu, która wyróżniała się swoim odmiennym stylem bycia.

Gdy zaczynałem oglądać wrestling byli oni jednym z czołowych tag teamów na RAW, a potem na SmackDown, gdzie również doszło do ich późniejszego rozłamu. Shad był sfrustrowany wieloma porażkami CT i winą za to obarczał JTG-ego, którego finalnie zaatakował i w taki sposób zakończył się byt Cryme Tyme.

Shad Gaspard to bohater, który poświęcił własne życie dla życia swojego syna. Jednocześnie mamy do czynienia tragedią, ale i bohaterskim aktem, który zostanie mu zapamiętany na wieki. 

Rest in peace, Shad.