Jak Switchblade podbił Japonię – Artykuł

Jay White powrócił do New Japan Pro Wrestling z nowym gimmickiem i wyzwaniem, którym był Hiroshi Tanahashi i jego tytuł IWGP Intercontinental. Był rok 2017 i zupełnie nikt się nie spodziewał, że Switchblade podbije Japonię i stanie się najpopularniejszym gaijinem w federacji. 

Minęły ponad trzy lata od powrotu White’a do Nowej Japonii – zdobył tam wszystko, co było do zdobycia. Tworzył świetne walki, posiadał najważniejsze mistrzostwa i przede wszystkim stał się gwiazdą, która może teraz przebierać w ofertach pracy. Szefostwo WWE i AEW zaciera pewnie ręce na wieść, że Jay ponoć zamierza opuścić New Japan i chce szukać nowych wyzwań. W Japonii zbudował sobie markę i nadal jest młodym wrestlerem z dużymi perspektywami na przyszłość, co otwiera przed nim nowe możliwości.

Cofnijmy się jednak wstecz do czasu Wrestle Kingdom 12, gdzie White stanął do walki z Hiroshim Tanahashim. Mocny start po powrocie zakończył porażką z ACE’m w Tokyo Dome. Jay porzucił starania o tytuł Interkontynentalny i na początku 2018 roku skupił się na Kennym Omedze, którego zaatakował na New Year Dash.

NOWY POCZĄTEK I DROGA NA SZCZYT

New Beginning… i to dosłownie. Gala, która była początkiem wielkiej kariery White’a w NJPW. Pokonał Omegę, zdobył pas IWGP US Heavyweight i przy okazji zasilił szeregi CHAOSU. Był to początek drogi Jay’a w kierunku main eventowej sceny, ale zanim do tego doszło, Switchblade kręcił się w mid cardzie z tytułem US, stał się najlepszym kompanem Kazuchika Okady i wystąpił też w G1 Climax 28. Następnie ponownie obrał sobie za cel Tanahashiego, który zwyciężył w Climaxie i powalczył z nim na gali King of Pro Wrestling, gdzie przegrał starcie z Taną i nie zdobył walizki z kontraktem na IWGP Heavyweight Championship.

Nieoczekiwany zwrot akcji, heel turn i wbicie noża w plecy Rainmakera. Po przegranej z Hiroshim, razem z Gedo brutalnie zaatakowali ACE’a, lecz przed kolejnymi atakami uchronił go Okada, który przybył mu na pomoc. To, co wydarzyło się po chwili, zaskoczyło wszystkich fanów – White, Gedo i Jado odwrócili się od Okady i przeszli na ciemną stronę mocy – stronę Bullet Club.

LIDER BULLET CLUB I IWGP HEAVYWEIGHT CHAMPION

“Co się odwelcze, to nie uciecze” – to przysłowie idealnie wpasowuje się w ówczesną sytuację White’a. Został nowym liderem najpopularniejszej frakcji na świecie, zniszczył dwie największe gwiazdy w organizacji i poszedł na tytuł mistrzowski IWGP Heavyweight. Na Wrestle Kingdom 13, dokładnie rok po swoim debiutanckim meczu w Tokyo Dome – pokonał Kazuchika Okadę i ruszył na Hiroshiego Tanahashiego, z którym zmierzył się na The New Beginning 2019.

Minął rok od zwycięstwa nad Kennym Omegą. Switchblade ponownie trafił na New Beginning – tym razem jako pretendent do najważniejszego mistrzostwa w federacji. Oglądałem tę galę na żywo i mocno zaskoczyła mnie wygrana Nowozelandczyka, który w tak krótkim czasie, zdobył tak wiele. Wygrał z legendą NJPW, odebrał mu tytuł i wszedł na szczyt federacji – szkoda, że jego title run nie potrwał zbyt długo i już niebawem stracił złoto na rzecz Kazuchika Okady. Mimo wszystko, White zrobił milowy krok w kierunku rozwoju swojej kariery, zaznaczył swą pozycję i dalej budował markę, która obecnie jest dużo warta.

CLIMAX, KTÓRY ZAWSZE PROWADZI DO SUKCESU

Switchblade na tyle polubił G1 Climax, że w każdej edycji wypada bardzo dobrze. Mimo, że nigdy turnieju nie wygrał, to zawsze po jego zakończeniu spotyka go coś ciekawego. Raz doszedł do finału, ale na jego drodze stanął Golden Star, który zakończył marzenia Jay’a o końcowym sukcesie w prestiżowym turnieju. Po udanym występie w 2019 roku – został pretendentem do IWGP Intercontinental Championship, który był wtedy w posiadaniu Tetsuyi Naito. W krótkim odstępie czasu udało mu się pokonać Naito na Destruction in Kobe i zdobyć mistrzostwo IC. Następnie trafił do starcia o tytuły IWGP Heavyweight i Intercontinental na Wrestle Kingdom 14, gdzie spotkał się z Tetsuyą pierwszego dnia WK. Pojedynek przegrał, ale już podczas 2 dnia Tokyo Dome – zwyciężył ze swoim odwiecznym rywalem Kotą Ibushim.

JAY WHITE TO WYBITNIE CHARYZMATYCZNY WRESTLER i CZEKA GO WSPANIAŁA PRZYSZŁOŚĆ

Przechodzimy do meritum tego artykułu. Poszedłem w krótki skórt kariery Switchblade’a w New Japan, ale taki był zamysł. Trzeba było trochę streścić poczynania 28-latka, by osoby niezbyt go znające, wiedziały, co robił i co osiągnął. Uważam, że zeszły rok był dla niego przełomem, który wyprowadził go na ścieżkę sukcesu. G1 Climax znowu nakierował Jay’a na Wrestle Kingdom, jednak tym razem musiał wywalczyć swoje miejsce, aby wystąpić na najważniejszej gali roku. Zrobił to w sprytny sposób, bo pokonując Kotę Ibushiego na Power Struggle – odebrał mu walizkę z kontraktem na tytuł IWGP Heavyweight & IWGP Intercontinental i trafił do main eventu Tokyo Dome.

Ibushi wygrał z Naito pierwszego dnia WK i zdobył pasy IWGP Heavyweight i Intercontinental. Dla Switchblade’a była to okazja na ostateczne policzenie się z Kotą i największy sukces w dotychczasowej karierze. Jak wiemy, stało się inaczej, choć ta porażka wcale nie wyhamowała kariery White’a – wręcz jeszcze bardziej ją rozkręciła i pozostawiła wiele niewiadomych, które poznamy w najbliższych tygodniach lub miesiącach.

SWITCHBLADE IS THE FUTURE OF PRO WRESTLING

Jay miał udaną karierę w New Japan i jeśli faktycznie odejdzie, to z podniesioną głową i poczuciem spełnienia. Zdobył wszystko, wypromował swoją osobę i może ruszać w świat. Osobiście chciałbym, aby White pozostał w NJPW i kontynuował wrestlerską przygodę w kraju kwitnącej wiśni. Zasłużył na jeszcze jeden title reign z tytułem IWGP, wiem jednak, że może być to niemożliwe. Charyzma, pewność na mikrofonie, świetny wygląd i umiejętności ringowe – ma wszystko, by zawojować każdą federację wrestlingu, do której trafi w przyszłości. All Elite Wrestling? WWE? Nikt nie wie, jaka będzie przyszłość Jay’a White’a, lecz jedno jest pewne w stu procentach… JAY WHITE TO PRZYSZŁOŚĆ PRO WRESTLINGU!