Krajobraz po Wrestling Dontaku – Co czeka nas w najbliższym czasie w NJPW?

Jesteśmy świeżo po dwudniowym Wrestling Dontaku, które przyniosło nam kilka przepowiedni na przyszłość, ale także zostawiło wiele niewiadomych, o których warto porozmawiać. Będzie to luźny artykuł, w którym postaram się zobrazować najbliższą przyszłość federacji i to, czego możemy się spodziewać w następnych tygodniach. 

Bezbarwny title reign El Desperado

Byłem jedną z tych osób, która bardzo chciała, aby zamaskowany Japończyk zdobył tytuł IWGP Jr. Heavyweight. Spodziewałem się czegoś lepszego z jego strony i także większego zainteresowania owym pasem, który Desperado dzierży od dłuższego czasu. W dywizji juniorów ciężko doszukać się osoby, która mogłaby zdetronizować członka Suzuki-gun. Niby jest Taiji Ishimori, El Phantasmo, Yoh, którego Desperado pokonał na Wrestling Dontaku. Ale im dalej w las, tym bardziej widać brak mocnych nazwisk w dywizji, która jeszcze kilka lat temu była niezwykle interesująca. Do tego wszystkiego kontuzji nabawiła się największa gwiazda juniorów, Hiromu Takahashi, który zawsze trzymał poziom, gdy posiadał tytuł mistrzowski. El Desperado jest bardzo dobrym wrestlerem, ale z pasem IWGP Jr. Heavyweight nie wypada jakoś powalająco. Czekam z niecierpliwością na powrót Hiromu, bo ten z miejsca zwiększy prestiż dywizji, jak i samego tytułu. W międzyczasie oczekuję tego, że ktoś z wcześniej wspomnianej dwójki Ishimori/Phantasmo, odbierze pas z rąk Despe i będzie pierwszym rywalem Time Bomba po jego powrocie do organizacji.

Czy pasy IWGP Tag Team kiedykolwiek odzyskają dawny blask?

Odpowiedź na to pytanie powinna być bardzo prosta, ale wolę rozwinąć temat. Od jakichś kilku lat tytuły drużynowe w NJPW straciły jakąkolwiek wartość. Obie dywizje (Heavyweight i Jr. Heavyweight) dosłownie nikogo nie interesują. Ale czy kiedykolwiek kogoś interesowały? Myślę, że nigdy nie wzbudzały większego zainteresowania, aczkolwiek stały na nieco wyższym poziomie, a walki o pasy tag teamowe nie były zbędnym wypełnieniem karty. Ciągle dostajemy G.O.D jako mistrzów, bo zwyczajnie nie ma komu walczyć o te pasy, jak i ich zdobywać. Jedynym wyjątkiem byli Dangerous Tekkers, którzy zaliczyli całkiem udany run, ale niestety na Wrestle Kingdom odszedł on w zapomnienie. Na Wrestling Dontaku kontynuowano feud pomiędzy oboma drużynami i z racji tego Taichi walczył z Tamą Tongą w Ladder Matchu, którego stawką była żelazna rękawica, natomiast Zack Sabre Jr. powalczył z Tanga Loą w klasycznym singlowym pojedynku. Pasy IWGP Tag Team nie odzyskają żadnego blasku, jeśli federacja będzie nas ciągle katować tymi samymi zestawieniami, a nowych drużyn na horyzoncie niestety nie widać.

Jay White nowym mistrzem NEVER Openweight

W styczniu Jay White walczył w main evencie Wrestle Kingdom i wydawało się, że jego pozycja na szczycie federacji jest niezagrożona. Przegrał jednak z Ibushim i obwieścił światu, że zamierza opuścić japońską organizację i poszukać szczęścia gdzie indziej. Nawet pisałem o nim artykuł, w którym streściłem jego karierę w New Japan Pro Wrestling i napisałem o ewentualnej przeprowadzce Switchblade’a do WWE lub AEW.

Jak Switchblade podbił Japonię – Artykuł

Wszystko było jedynie zasłoną dymną, która miała przygotować Jay’a do powrotu po chwilowym rozbracie z federacją. Jego celem stał się Hiroshi Tanahashi i tytuł NEVER Openweight. Podczas 1 dnia Wrestling Dontaku, White pokonał ACE’a i zgarnął mało prestiżowe mistrzostwo. Wygląda na to, że takowy zabieg to projekt, którego głównym celem jest zrobienie z pasa NEVER ważniejszego trofeum. W końcu wokół tytułu zaczyna się coś dziać, a jego posiadacz wyniesie go na piedestał.

Ile potrwają jeszcze rządy Willa Ospreay’a?

Wielu fanów sugerowało, że title reign Brytyjczyka zakończy się już na Wrestling Dontaku. Jak wiemy wyszło inaczej i Ospreay wygrał z Shingo Takagim, broniąc głównego mistrzostwa federacji. Pierwsza obrona zaliczona i Will może się skupiać na najbliższym zadaniu, które będzie dla niego o wiele trudniejsze do przejścia. Na Wrestle Grand Slam jego oponentem będzie nie kto inny, jak największa gwiazda NJPW – Kazuchika Okada. Gala w Tokyo Dome została trochę przesunięta w czasie ze względu na wydłużony stan wyjątkowy, który będzie obowiązywał w Japonii do końca maja. Na wielkiej gali Okada stanie przed szansą na ponowne wdrapanie się na szczyt organizacji i detronizację człowieka, który jakby nie patrzeć zajął teraz jego miejsce.

Panowie rywalizują ze sobą od czasu pamiętnego heel turnu Ospreay’a, do którego doszło podczas ich starcia w bloku G1 Climax 30. Na Wrestle Kingdom 15 górą był Kazuchika, któremu udało się wygrać z obecnym mistrzem, ale zwycięstwo nie dało mu zbyt wiele, bo to Will zwyciężył kilka tygodni później w New Japan Cup i został IWGP World Heavyweight Championem. W swojej karierze Ospreay nie wygrał jeszcze z Rainmakerem – idealna okazja nadaży się podczas Grand Slam, gdzie stanie w obronie tytułu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Japończyk zakończy sielankę Commonwealth Kingpina i zostanie nowym mistrzem. Wolałbym jednak, aby title reign Willa potrwał nieco dłużej, bo ostatnio NJPW lubi częste zmiany mistrzów, co nie wpływa dobrze na odbiór danego panowania. Najlepszym przykładem jest Kota Ibushi i jego trzymiesięczny run, o którym większość fanów już zapomniała.