NJPW Power Struggle 2020 – Opinia

Trasa Road to Power Struggle dobiegła końca, a jej finałem była gala Power Struggle w Osace. Było to zarazem ostatnie większe show przed styczniowym Wrestle Kingdom. Przed nami jeszcze World Tag League i Best of Super Juniors, które rozgrywane będą w systemie turniejowym. 

No Corner Pads KOPW Championship Match

Toru Yano vs Zack Sabre Jr.

Trzeba przyznać, że Toru Yano to waleczny mistrz (żarcik), który nie ucieka od obrony trofeum King of Pro Wrestling. Wczoraj bronił go po raz pierwszy i co dla niego najważniejsze, zrobił to skutecznie. Pojedynek z Sabrem przebiegał w typowym dla Toru stylu, który próbował zakończyć walkę roll-upami i innymi niecnymi sposobami. Podczas G1 Climax górą był Submisson Master, aczkolwiek w tym przypadku wszystko przemawiało za wygraną komedianta. Brytyjczyk został przechytrzony w bardzo łatwy sposób, Yano sprytnie przykleił Zacka do barierek i ten został wyliczony. Jakoś nie jestem zaskoczony takim zakończeniem, bo Zack Sabre nie potrzebuje KOPW Title ze względu na to, że posiada tytuły IWGP Tag Team z Taichim. Toru zapewne potrzyma trofeum do Wrestle Kingdom i dopiero tam jego run się zakończy.

Zwycięzca: Toru Yano

Moja ocena: **

NEVER Openweight Championship Match

Minoru Suzuki vs Shingo Takagi

Starcia Minoru i Shingo to już klasyk, który zawsze wywołuje spore emocje wśród fanów NJPW. Nie ważne ile razy widzimy ich walczących – zawsze dają z siebie wszystko i dostarczają sporej dawki wrestlingu na wysokim poziomie. Historia ich starć w tym roku jest dosyć bogata, bo walczyli łącznie trzy razy, włączając w to walkę z Power Struggle. W Jingu zwycięstwo odniósł Suzuki, podczas 17 dnia Climax wygrał Takagi – więc tutaj dostaliśmy ostatni akt rywalizacji. Poszli na całość… zresztą jak zawsze. Nie obyło się bez stiffowych ciosów i mocnych akcji, które zazwyczaj widujemy w starciach tej dwójki. Niezwykły atletyzm i siła obu panów – połączona z nutką szybkości oraz dynamiki zawsze robi wrażenie. Lider Suzuki-gun tonował tempo walki, a Dragon za każdym razem przyspieszał i chciał wymusić na Suzukim wskoczenie na wyższe obroty. Powalczyli trochę poza ringiem, wrócili, dali sobie ostro po twarzy i dalej kontynuowali intensywny mecz. Szczerze mówiąc nie byłem do końca pewny tego, kto wygra, ale przeczuwałem, że przerzucą tytuł na Takagiego i odpowiada mi takie rozwiązanie.

Zwycięzca: Shingo Takagi

Moja ocena: ****

Singles Match

Kazuchika Okada vs Great-O-Khan

Great-O-Khan powrócił do New Japan Pro Wrestling w trakcie pojedynku Willa Ospreay’a z Kazuchika Okadą, który odbywał się w ramach G1 Climax. Japończyk zaatakował Rainmakera i utorował Ospreay’owi drogę do zwycięstwa nad byłym mistrzem IWGP Heavyweight. Był to początek rywalizacji Assassina i Rainmakera, a także zalążek do powstania frakcji Empire. W Osace Khan nie miał żadnych szans i był jedynie rywalem, którego Kazu musi przejść, aby dostać w swoje ręce tego, który wbił mu nóż w plecy. Great-O-Khan walczył pod czujnym okiem Willa, który siedział blisko ringu i bacznie obserwował jego poczynania. Ex Tomoyuki Oka sprawił trochę problemów Okadzie, ale nie na tyle, by go pokonać. Rainmaker poprowadził końcową część starcia w tradycyjnym dla siebie stylu. Najpierw poszedł Tombstone, następnie dołożył Rainmakera i na koniec założył Money Clip, po którym sędzia zakończył pojedynek na jego korzyść. Po walce do ringu wszedł Ospreay i wyzwał swojego byłego przyjaciela na walkę w Tokyo Dome… Kazuchika wyzwanie przyjął.

Zwycięzca: Kazuchika Okada

Moja ocena: ** 3/4*

IWGP US Heavyweight Championship Right to Challenge Contract Match

KENTA vs Hiroshi Tanahashi

Jeśli ktoś myślał, że KENTA utraci walizkę na ostatniej prostej do WK, to sie grubo mylił. Od dłuższego czasu widać, że New Japan na niego stawia i najpewniej szykuje go na kolejnego IWGP US Championa. Panowie zmierzyli się ze sobą podczas 10 dnia Climaxa i wtedy KENTA musiał uznać wyższość ACE’a, który tym samym zyskał prawo do walki o kontrakt. Tanahashi nie przystępował do pojedynku w roli faworyta i raczej większość fanów zdawała sobie sprawę, że Hiroshi jest “przejściowym” challengerem. Dostaliśmy podobny booking, co w ich poprzednim starciu w G1, aczkolwiek bardziej skupiono się na pokazaniu Tany jako człowieka, który faktycznie jest w stanie odebrać walizkę ex Itamiemu. Dużo walki w parterze, technicznego wrestlingu i tego co lubię najbardziej w walkach KENTY… przebiegłości – oczywiście po jego stronie. Mimo, że Tanahashi ciągle przeważał i często przejmował inicjatywę nad pojedynkiem, KENTA zawsze znajdował sposób aby powstrzymać dalsze działania Hiro i stopował jego akcje. Chciałem obejrzeć rewanż, w którym Hiroshi poważnie zagrozi KENCIE i taki otrzymałem – rzucili się na siebie, poobijali, zobaczyliśmy kilka ciekawych sekwencja submissonowych i wygraną KENTY poprzez poddanie, czym zrewanżował się Tanahashiemu za Climaxową porażkę i obronił kontrakt na walkę o pas IWGP United States.

Zwycięzca: KENTA

Moja ocena: *** 1/2*

Double IWGP Championship Right to Challenge Contract Match

Kota Ibushi vs Jay White

Ci, którzy mnie dobrze znają, wiedzą, że nie mogę znieść wyniku tego starcia. To już nie chodzi nawet o moje przywiązanie do Ibushiego i fakt, że White wygrał ten pojedynek. Drażni mnie sposób, w jaki Switchblade odniósł zwycięstwo i konsekwencje jego triumfu nad Golden Starem. Rozumiem, że NJPW chciało historycznego momentu, w którym pierwszy raz w historii zwycięzca Climaxa traci swoją walizkę, ale dlaczego znowu kosztem Koty? Nie obraziłbym się, gdyby Jay wygrał Climaxa i poszedł sobie na Naito, serio. Dostaliśmy jednak inne rozwiązanie, które w pewnym sensie jest bardzo interesujące, aczkolwiek znowu prowadzi nas do starcia White vs Naito na Wrestle Kingdom. Lider Bullet Club w pełni kontrował potyczkę z Ibushim, w dodatku miał u swojego boku Gedo, który zawsze dorzuca swoje 5 groszy i pomaga Jay’owi. Kota wydawał się być stłamszony przez skalę tej walki i to, co może utracić w przypadku porażki. Nie za bardzo wierzyłem w scenariusz, gdzie White odbiera walizkę Kocie, lecz miałem z tyłu głowy, że Gedo jest w stanie to zabookować… i zabookował. Ibushi cieszył się walizką przez 3 tygodnie i nie dotrwa z nią do Tokyo Dome. Muszę przyznać, że Jay White jest świetnym heelem, bo jak nikt inny potrafi mnie jednocześnie wkurzyć i wprawić w zachwyt, co nie zmienia faktu, że nie jestem zadowolony z zakończenia walki z Kotą. Nieczysta wygrana, za pomocą Backslide z nogami na linach, których o dziwo sędzia nie zauważył, a przecież był tak blisko. Wszyscy się już przyzwyczaili, że Jay często wygrywa nieczysto, ale tym razem Gedo zaszalał i w tak ważnym starciu postawił na odważne i kontrowersyjne zakończenie. Switchblade przejmuje kontrakt i zapewnia sobie walkę z Naito na Wrestle Kingdom.

Zwycięzca: Jay White

Moja ocena: *** 3/4*

IWGP Heavyweight/ Intercontinental Championship Match

Tetsuya Naito vs EVIL

Z racji tego, że panowie na przestrzeni ostatnich miesięcy walczyli ze sobą kilka razy, nie odczuwałem praktycznie żadnego hype’u związanego z tym pojedynkiem. Po prostu EVIL pokonał Naito podczas Climaxa i dostał sobie title shota, z którego oczywiście żal było nie skorzystać. King of Darkness miał niemalże zerowe szanse na odniesie finalnego sukcesu i można było jedynie próbować stwarzać pozory, że EVIL może pokonać Tetsuyę i ponownie odebrać mu oba tytuły. Bez żadnych kombinacji zabookowano ten pojedynek. Wyrównany i wydłużający się mecz, trochę emocji i oczywiście ingerencje, bo cóż to byłoby za życie bez ataków Dicka Togo. Dostaliśmy niezłe zamieszanie, przez które wytworzył się mały chaos. Gdy walka zmierzała ku końcowi sędzia został wyciągnięty z ringu przez Togo, który wraz z Yujiro Takahashim po chwili zaczął atakować lidera Los Ingobernables de Japon. Na pomoc przybył finalista G1 Climax 30, SANADA, który wywlukł obu panów z areny i zrobił się na chwilę spokój, ale nie na długo. Jay White zjawił się w kwadratowym pierścieniu z zamiarem ataku na Naito, do którego chwilę później się dopuścił. Na szczęście na ratunek przybył Kota Ibushi, który przegonił Switchblade’a i dołożył jeszcze kopniaka EVILOWI. Tetsuya Naito jeszcze przez jakiś czas toczył z nim w wyrównany bój, lecz po wykonaniu kilku firmowych akcji i drugiego Destino ostatecznie zwyciężył i na dobre zakończył długotrwały feud z Królem Ciemności.

Zwycięzca: Tetsuya Naito

Moja ocena: ****