WWE Clash of Champions 2020 – Opinia

Ostatnio piszę jedynie o NJPW i Stardom, więc czas na nieco inne klimaty. Powracam do WWE, aby przyjrzeć się niedzielnemu tworowi, który federacja ze Stamford nam wyprodukowała. Czy Clash of Champions było dobrą galą? Znajdą się tacy, którzy jak zwykle będą narzekać i mówić, jakie to WWE jest złe. W mojej ocenie COC wypadło całkiem przyzwoicie i nie mam jakichś zastrzeżeń, co do poziomu show. Karta gali nie była zbyt rozbudowana, co jest dla mnie plusem, bo nie lubię długich gal z ponad dziesięcioma walkami w karcie. Dobra podbudowa, dobry poziom starć i przednia zabawa – czego chcieć więcej? Roman Reigns jest obecnie przekozakiem, a Sami Zayn najlepszym mistrzem w organizacji. To chciałem jeszcze dodać na wstępie tejże opinii.

WWE Intercontinental Championship Ladder Match

Jeff Hardy vs AJ Styles vs Sami Zayn

Gdybym wybierał najlepsze Ladder Matche ostatnich lat, to ten właśnie znalazłby się wysoko w moim zestawieniu. Wszystko, po prostu wszystko było w tej walce idealne. Od świetnego bookingu zawodników, którzy uczestniczyli w tym starciu – po resztę ważnych rzeczy, jak dobrze zaplanowane spoty, ciekawie przedstawiona historia i inteligentny Sami Zayn, znaczy się finisz taki był, ale prawowity mistrz IC również. Jeff Hardy ryzykujący jak zwykle, Styles próbujący różnych rozwiązań, by wspiąć się na drabinę i ściągnąć tytuł oraz Sami Zayn, który był Samim Zaynem – człowiekiem konsekwentnym i mądrym. Dostali naprawdę dużo czasu na tę walkę i w pełni go wykorzystali, co najważniejsze nie było w tym pojedynku niedociągnięć i głupiego bookingu, co niestety często zdarza się w WWE. Świetna końcówka. W końcu wspaniały Kanadyjczyk, przyjaciel równie wspaniałego Kevina Owensa – dostał swoją wielką chwilę w federacji. W inteligentny sposób wyeliminował zagrożenie, które stanowili dla niego Hardy i Styles. Pomogły kajdanki, którymi przykuł swoich oponentów do drabin. Miał otwartą drogę do upragnionego tytułu, którą przebył i odniósł zwycięstwo.

Zwycięzca: Sami Zayn

Moja ocena: ****

WWE RAW Women’s Championship Match

Asuka vs Zelina Vega

Nie ma co ukrywać, że dywizja kobiet na RAW praktycznie nie istnieje. Z kim niby Asuka ma rywalizować? Sashę przerobiła, Bayley też, a także resztę kobiet. Na Clash of Champions dostała Vegę, która chyba z przypadku otrzymała tego title shota, bo nie było kogo wystawiać do walki z Azjatką. Czy to starcie porwało i w ogóle wytworzyło jakiekolwiek emocje wokół siebie? Oczywiście, że nie. Trochę ofensywny Zeliny i stwarzanie pozorów, że ma jakieś szanse na odniesienie zwycięstwa. Skończyło się szybko, gdy Asuka założyła Asuka Lock, a Vega od razu skapitulowała.

Zwyciężczyni: Asuka

Moja ocena: **

WWE United States Championship Match

Bobby Lashley vs Apollo Crews

Odgrzewany kotlet z Payback. Tam właśnie Bobby Lashley stoczył pojedynek z Apollo i odebrał mu mistrzostwo Stanów Zjednoczonych. Nie rozumiem, dlaczego storyline na linii Crews – Hurt Business jest nadal kontynuowany. Wałkują ten feud od kilku miesięcy i każdemu się to przejadło. Pojedynek na Clash of Champions był kopią tego, co widzieliśmy na sierpniu – wyrównane starcie, całkiem dynamiczne tempo,
przy końcu więcej dominacji Lashley’a i ostatecznie jego wygrana. Mam nadzieję, że teraz Business w pełni skupią się na Retribution i to z nimi  będą rywalizować w następnych tygodniach.

Zwycięzca: Bobby Lashley

Moja ocena: ** 1/2*

WWE RAW Tag Team Championship Match

Street Profits vs Angel Garza & Andrade

Martwa dywizja tag teamowa daje się we znaki, skoro WWE po raz kolejny zestawia ze sobą do walki Street Profits i Latynosów. Widzieliśmy to 63829292 razy i obyśmy już nie musieli tego więcej oglądać. Nie z tego powodu, że ich walki stoją na jakimś słabym poziomie, zwyczajnie walczyli już tyle razy, że czas na coś świeżego w obrazku pasów tagowych. Pojedynek ten stał na niezłym poziomie i zakończył się w dosyć dziwny sposób – było to najpewniej spowodowane urazem Garzy. Profitsy bronią tytułów, lecz na horyzoncie nie widać ich kolejnych rywali.

Zwycięzcy: Street Profits

Moja ocena: **

WWE SmackDown Women’s Championship Match

Bayley vs Asuka

Nikki Cross została wycofana z występu na Clash of Champions. Więc Bayley pojawiła się w ringu i ogłosiła Open Challenge, na który odpowiedziała jej niedawna rywalka, mistrzyni kobiet RAW Asuka. Pojedynek nie trwał długo i zakończył się dyskwalifikacją, do której doprowadziła Bayley uderzając Japonkę krzesłem. Po walce powróciła Sasha Banks i zaatakowała Bayley. Wzięła odwet za wydarzenia sprzed trzech tygodni, kiedy to mistrzyni dopuściła się na niej brutalnego ataku. Zapewne teraz w pełni ruszy program obu pań, który doprowadzi do starcia Banks z Bayley na Hell in a Cell.

Zwyciężczyni: Asuka (poprzez DQ)

Moja ocena: brak oceny

WWE Championship Ambulance Match

Drew McIntyre vs Randy Orton

Historia tej dwójki rozpoczęła się jeszcze latem. Long term booking, ale jak najbardziej udany. W tej historii, Drew McIntyre wcale nie był faworytem, a Randy Orton prowadził grę na własnych zasadach. Po drodze eliminując każde przeszkody i zyskując miano pretendenta na Clash of Champions. Na SummerSlam przegrał poprzez roll up, lecz nie zatrzymało go to przed ponownym ruszeniem w kierunku mistrza. Nie jestem fanem tego typu walk i nie będę ukrywał, że był to jakiś wybitny pojedynek. Jednak idealnie dobrano stypulację na finał ich rywalizacji. Walka praktycznie cały czas toczyła się poza ringiem i w pobliżu ambulansu, w którym na sam koniec wylądował Orton. Można powiedzieć, że nie było to do końca czyste zwycięstwo Szkota, bo swoje 5 groszy dorzuciły legendy, które zemściły się na swoim oprawcy. Big Show, Christian, Shawn Michaels i na samym końcu Ric Flair, który wywiózł Randy’ego z areny. Kolejna obrona tytułu przez Drew i najprawdopodobniej w taki sposób kończy się rywalizacja tej dwójki.

Zwycięzca: Drew McIntyre

Moja ocena: *** 1/2*

WWE Universal Championship Match

Roman Reigns vs Jey Uso

Rodzinna rywalizacja z pasem Universal w tle. Jey Uso był skazany na porażkę i wróżono mu szybkie lanie od heelowego Romana Reigns’a. Przebieg tej walki był zupełnie inny, bo Uso wcale nie był na straconej pozycji i wytrzymał w ringu ze swoim potężnym kuzynem bardzo długi czas. Pełna zwrotów akcji walka, w której działo się dużo ciekawych rzeczy. Reigns wyglądał potężnie i nie zostawił suchej nitki na Uso, który mimo dzielnego przeciwstawiania się mistrzowi, nie dał rady i poległ. Co najważniejsze, Roman nie odliczył ani nie poddał Jey’a, a mecz zakończył się po tym, jak Jimmy wrzucił do ringu biały ręcznik. Sędzia zatrzymał szaleńczy atak Big Doga, a ten obronił mistrzostwo. Takie zakończenie może prowadzić do czegoś więcej pomiędzy kuzynostwem, bo na pewno ta historia nie zakończy się w ten sposób. 

Zwycięzca: Roman Reigns

Moja ocena: *** 3/4*