W jaki sposób AEW jest postrzegane przez WWE?

0
wwe-aew

W podcaście „Busted Open Radio”, Brian „The Road Dogg” James wypowiedział się na temat tego, jak WWE postrzega federację AEW, dlaczego jego zdaniem dzisiejszy wrestling kręci się wyłącznie wokół kasy, i o wielu innych kwestiach.

Poniżej znajdziecie najciekawsze wątki z tej rozmowy.

Pojawienie się AEW, zmiany w WWE

„AEW to zdecydowanie istotny czynnik. Kiedy przychodzi czas na renegocjację kontraktów, nagle zaczynasz blokować u siebie ludzi, których za nic nie chcesz tam puścić. Prawda jest taka, że rynek jest teraz pełen talentów. Ja sam nie oglądam gal dla jednego wrestlera. Rastery są dziś tak szerokie, że zawsze dostaniesz przekrój świetnych zawodników i zawodniczek. O AEW na pewno się rozmawia na zapleczu. Jeśli taki Santos Escobar miałby tam odejść i zrobić różnicę, to w WWE mówią: 'Dobra, przedłużamy z tobą umowę o kolejne trzy lata’.

Różnica polega na tym, że kiedyś w bookingu chodziło chyba bardziej o sam wrestling… A może zawsze chodziło o kasę, tylko ja byłem naiwny i myślałem, że o wrestling? Dzisiaj mam wrażenie, że liczą się wyłącznie pieniądze. Zawodnicy mogą pójść tam i zarobić potężne sumy, więc to kasa decyduje o wszystkim. Pod koniec mojej przygody z WWE czułem, że to po prostu skok na kasę. To mi nie pasowało”.




Wielki biznes wpływał na decyzje kreatywne

„Szczerze mówiąc, sam nie wiem. Wyglądało to tak, że im dalej w las, tym więcej decyzji zapadało nad głowami scenarzystów i całego tego wewnętrznego kręgu. Ludzie na samej górze to biznesmeni i robią świetne interesy biją wszelkie możliwe rekordy. Fakt mają głęboko gdzieś twoje uczucia, takie są realia. Trudno z tym dyskutować, a kłócenie się z liczbami byłoby z biznesowego punktu widzenia po prostu głupotą. A żadna firma nie chce wyjść na głupią. Wszystko sprowadza się do pytania: 'Jak bardzo korporacyjny chcesz być?’. Czułem, że wrestling zamienił się w wielki biznes, zamiast być biznesem wrestlingowym. Chociaż patrząc na stan portfela ma to idealny sens. Czułem się z tym dziwnie i po prostu chciałem stamtąd odejść”.

Jak WWE postrzega AEW?

„Nie, w ogóle nie czuliśmy, że jesteśmy z nimi na wojnie, a prawdopodobnie powinniśmy. Zamiast tego patrzono na nich w stylu: 'O, to ta kolejna mała firemka bogatego fana, który bawi się w wrestling za kasę tatusia’ (ang. money mark). Serio, myślę, że dokładnie tak to widziano. Dzisiaj, po tym jak długo AEW utrzymuje się już na rynku, mogę śmiało powiedzieć, że takie lekceważące podejście było błędem. Oni wciąż tu są, mają mocną pozycję i stają się coraz silniejsi. Zakontraktowanie Mike’a Mansury’ego było dla nich potężnym krokiem w dobrą stronę. To cholernie mądry facet z genialnym instynktem”.

Co sądzicie o konflikcie WWE z AEW?