NXT TakeOver: Toronto – Opinia

Oficjalnie rozpoczęliśmy weekend SummerSlam! jak najlepiej zacząć taki weekend? oczywiście od TakeOver w Toronto. W między czasie jest jeszcze końcówka turnieju G1 Climax 29, więc wrestlingu podczas tego weekendu nikomu nie zabraknie. Słyszałem wiele opinii, że minione TakeOver było genialne i nawet spotkałem się z opinią, że panowie z AEW będą musieli na rzęsach stawać, aby ich All Out przebiło ostatnią galę NXT. Wyjaśnijmy więc sobie kilka kwestii. Gala w Toronto była bardzo dobrym show, ale na pewno nie zalicza się do tych najlepszych TakeOverów w historii. Wydaje mi się, że ludzie za każdym razem gadają, że TO zjadło to i tamto i było galą roku, nawet gdy nią nie jest. Jak ja oceniam show? uważam, iż gala wypadła bardzo dobrze, ale też idealna nie była.

Rozpoczęto z wysokiego C, bo od walki o pasy tag teamowe NXT. Następnie oglądać mogliśmy rewelacyjny pojedynek Io Shirai z Candice, który moim zdaniem skradł wczorajsze show. Odbył się Triple Threat Match, gdzie na szali znalazł się pas North American, którego bronił Velveteen Dream w meczu z Strongiem i Dunnem. Shayna Baszler broniła NXT Women’s Championship w starciu Mią Yim i ten mecz raczej jest do zapomnienia. Main event to “wielkie” starcie Adama Cole’a z Johnnym Gargano, które miało stypulację “2-out-of-3 Falls“. Czy był to 7 star, 6 star czy może 5 star dowiecie się na samym końcu tego tekstu. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


NXT Tag Team Championship Match

Street Profits vs The Undisputed Era (Kyle O’Reilly & Bobby Fish)

Dałbym tej walce 5 gwiazdek za sam występ pana Monteza, ale nie będę taki i ocenię całokształt. Tradycyjnie rozpoczęliśmy od walki tag teamów i po raz kolejny się nie zawiodłem. Od dawna tagi w NXT są ważną częścią show i zawsze jesteśmy świadkami bardzo dobrych meczy drużynowych. Starcie SP z UE był również bardzo dobre, a momentami nawet genialne. Jedyne do czego mogę się tutaj przyczepić, to trochę taka “normalna” końcówka pojedynku, no ale może to tylko moje widzi mi się. Muszę pochwalić Monteza i Kyle’a, którzy w tej walce byli po prostu genialni. To jak świetny selling ma O’Reilly wie każdy, kto śledzi NXT. W tej walce mogliśmy widzieć kunszt tych ważnych umiejętności Kyle’a. Ford to gościu, który od czasu powstania Street Profits mega się rozwinął i i udowodnił, że drzemie w nim wielki potencjał. To co cała czwórka robiła w ringu było ekscytujące. Czuć było w powietrzu tę nutkę emocji, która towarzyszyła temu pojedynkowi. Tempo walki było nadzwyczaj szybkie i w pewnych momentach, panowie walczyli jakby wszystko było puszczone w przyspieszonym tempie. Zwycięzcami są dla mnie Ford i O’Reilly, bo zrobili świetną robotę w tym starciu. Końcówka trochę zbyt “normal” jak dla mnie, ale spoko że panowie z kubeczkami wygrali.

Zwycięzcy: Street Profits

Moja ocena: **** 


Singles Match

Io Shirai vs Candice LeRae

Walka na którą czekałem najbardziej. Byłem pewny, że jeśli panie dostaną około 15 minut na swój pojedynek, to wykręcą świetną walkę i tak też się stało. Jestem zachwycony tym starciem do teraz! panie odwaliły kawał genialnej roboty w ringu i moim zdaniem był to najlepszy mecz kobiet w WWE w tym roku i raczej nic tego nie przebije. “Pani Shirai jest pani piękna i utalentowana, ale w wersji “dark” i w roli heela jest pani brylantem na tej żółtej ziemi NXT”, zaś Pani Candice w końcu mogła w pełni zaprezentować swoje umiejętności ringowe i udowodnić, że stać ją na bardzo wiele. Po wejściu do ringu LeRae z miejsca ruszyła na swoją oponentkę i rozpoczęła się batalia, która trwała dokładnie 15 minut. Wciągnąłem się od razu w tę walkę i emocjonowałem się nią do samego końca. To co było tutaj fajne to to, że emocje w tym pojedynku były tutaj “naturalne”, a nie wytwarzane na siłę, jak w przypadku walki wieczoru. Każda “mocniejsza” akcja w tym meczu miała znaczenie i mogła zakończyć te starcie. Spoty to kolejne co w tej walce wywołało u mnie “emotion”! genialne lądowanie Io niczym Will Ospreay czy kapitalne “Spanish Fly” z narożnika wykonane na LeAre, a także “Tope Suicida” połączona z “Tornado DDT” w wykonaniu Candice mnie urzekło. Near falle w tym pojedynku też były świetne! zwłaszcza ten po “Moonsaulcie”, kiedy to Candice poderwała barki. Zakończenie walki moim zdaniem bardzo pomysłowe. Pokazali w ten sposób nowy charakter Shirai, a jej wygrana poprzez “Koji Clutch” wyglądała mocarnie.

Zwyciężczyni: Io Shirai

Moja ocena: **** 1\2*


NXT North American Championship Triple Threat Match

Velveteen Dream vs Pete Dunne vs Roderick Strong

Miał to być “showstealer” tej pięknej nocy i ja sam myślałem, że dostaniemy coś, o czym będziemy mówić długi czas. Wiadome, że walka stała na bardzo wysokim poziomie, ale nie było to coś nadzwyczajnego. Panowie dali nam pokaz bardzo dobrego wrestlingu i nie będę się czepiał, bo mecz wypadł bardzo dobrze. Czy oczekiwałem zmiany mistrza? jakoś nad tym się nie zastanawiałem, ale raczej byłem zdania, że Dream obroni swój tytuł mistrzowski. Miałem gdzieś z tyłu głowy to, że jeśli UE zdobędą pasy tagowe to pan Strong wygra NA Title, gdy jednak przegrali swój mecz obstawiałem, iż Dream lub Dunne to wygrają. Walka ta stała na wysokim poziomie i niezwykle dynamiczne tempo tutaj mieliśmy. Kapitalne były wymiany ciosów pomiędzy całą trójką czy chwile, kiedy to szły kontry za kontrę. Mocno zabookowano tu Pete’a i Rodericka, zaś Velveteen był jakiś taki skryty w tym meczu. Sporo się działo przez całe starcie i ja osobiście bawiłem się dobrze oglądając ten pojedynek. Wiele near falli , zmieniającej się akcji i dobrego storytellingu było w tym meczu. Chciałem, aby to Brytyjczyk opuścił Toronto z pasem, ale stało się jednak inaczej. Końcówka walki trochę mi nie pasowała, bo przypięty został Pete, a wygrana Dreama była mocno szczęśliwa, bo wykorzystał on okazję, która się nadarzyła aby wygrać.

Zwycięzca: Velveteen Dream

Moja ocena: **** 1\4*


NXT Women’s Championship Match

Shayna Baszler vs Mia Yim

Po 3 bardzo dobrych walkach przyszedł czas na mecz, który mógłby nawet nie mieć miejsca na tym TakeOver i nikt by nie zauważył. Zdecydowanie najsłabsza walka tej nocy i chyba najsłabszy mecz kobiet, jaki  kiedykolwiek widziałem na galach NXT. Panie przynudzały od samego początku i już wtedy przeczuwałem, że ta walka będzie “klapą”. One walczyły prawie 15 minut, a ja zupełnie nic nie pamiętam z tamtego starcia. Gdyby porównać ten pojedynek z meczem Io z Candice to jest to wielka przepaść. Nawet na moment nie pomyślałem, że Baszer może stracić swój tytuł na rzecz panny Yim. Byłby to zwyczajnie “głupi” booking i nowa mistrzyni, która zupełnie nie jest wiarygodna. Końcówka typowa dla mistrzyni NXT, czyli zwycięstwo po poddaniu Mii. Liczę na to, że następną pretendentką zostanie Io Shirai i w końcu odbierze ona złoto Shaynie.

Zwyciężczyni: Shayna Baszler

Moja ocena: ** 1\2*


NXT Championship 2-out-of-3 Falls Match

Adam Cole vs Johnny Gargano

Zacznijmy więc moją opinię na temat tego jakże długiego meczu, który już jest określany mianem walki roku, a nawet 7 starem bo i takie komentarze widziałem na grupkach wrestlingowych. Czy był to 7 star, 6 star czy 5 star? odpowiedź brzmi nie, a dlaczego? zaraz się wypowiem na ten temat. Była to ich 3 walka, która moim zdaniem wypadła najgorzej z całej trylogii. Zaznaczam, że nadal uważam, iż ten mecz był bardzo dobry, ale o wiele słabszy od poprzednich. Starcie było “2-out-of-3 Falls Matchem”, więc zapowiadała się nam długa potyczka i taka też ona była, bo starcie trwało 46 minut. Pierwszy “fall” padł łupem Cole’a, który wygrał poprzez dyskwalifikacje do której doprowadził pan Gargano atakując rywala krzesłem. Czy był to mądry booking? oj kłóciłbym się na ten temat. Panowie walczyli prawie 20 minut, a pierwszy “fall” Adam zgarnia po tym, jak Johnny ładuje go krzesełkiem w plecy. Niby dlaczego to zrobił? jaki miał powód, by w taki głupi sposób tracić punkt? jedyny argument to prowokacja ze strony mistrza NXT. Następnie przeszliśmy do “Street Fightu” o cholera! czas na coś ekstremalnego, bo przecież ta stypulacja tak bardzo rożni się od innych walk, gdzie nie obowiązuje DQ. Szybko to kurcze zakończyli, a Gargano poddał Adasia po aplikacji “Garagno Escape” i mieliśmy po ptakach. Pierwsze dwa “falle” do zapomnienia, a booking pierwszej części starcia zupełnie mi się nie podobał. Przejdźmy do 3 stypulacji, którą był “Barbed Wire Steel Cage Match”. Ależ straszna to konstrukcja, wcale nie przypominająca klatki “Asylum”.

Tutaj w końcu zaczęło się coś dziać i starcie wypadło w tej części bardzo dobrze. Są jednak minusy tejże 3 części tego pojedynku. W ich pierwszej walce w Nowym Jorku byliśmy świadkami “niewiarygodnych” near falli czy były przesadne? moim zdaniem nie, ale tu zaś było ostre przegięcie. Johnny dostaje dwie “Panamy Sunrise” oczywiście ta druga prosto z drabiny i to zaraz po wykonaniu tej pierwszej i co się dzieje? pan “Johnny Table” odkopuje tak jakby przyjął zwykły “Suplex”, a nie tak mocny ruch. To kurcze zabija “moc” takich akcji i nawalanie ich kilka razy gościowi, który zaraz wstaje nie robi wrażenia. Następna rzecz, to próba na siłę stworzenia emocji w tej walce. Zupełnie mnie nie emocjonowało to, że obaj robią sobie wspominany wcześniej ruch parę razy i nadal są w stanie wstać. Pisałem, że w ich pierwszej walce było wiele szalonych “near falli”, ale tam nie było robienia czegoś na siłę i tam wszystko wychodziło naturalnie. Tutaj miałem takie dziwne wrażenie, że oni to robią na pokaz żeby tylko wywołać “wielkie” wow w oczach widzów. Storytelling też tutaj leżał, bo bardziej skupiono się na “spotach” niż na opowiadaniu dobrej historii. Zakończenie tej walki przypomniało mi trochę koniec meczu Miza z Shanem na WM’ce. Cole wygrywa przypadkiem, bo zaraz po upadku na stół położył rękę na Johnnym, a sędzia odliczył do trzech. Możecie odebrać ten długi tekst jako jakiś atak na tę walkę, ale spokojnie to tylko moja opinia, z którą nikt zgadzać się nie musi. Aha i to nie jest atak, tylko stwierdzenie faktów i analiza tego meczu. Tak na koniec jeszcze dodam, że według mnie ten pojedynek był bardzo dobry, ale miał wiele niedociągnięć i dziwnego bookingu pierwszej części walki.

Zwycięzca: Adam Cole

Moja ocena: **** 1\2*