Jim Ross bierze kolejną przerwę od AEW i opowiada o przyszłości

0

Można śmiało powiedzieć, że Jim Ross to legenda branży wrestlingowej. Od dziesiątek lat jego głos towarzyszy nam podczas największych wydarzeń rozrywki sportowej na świecie. Życie jednak nie oszczędzało i nie oszczędza komentatora AEW. Najpierw stracił ukochaną żonę, później zmagał się z rakiem, którego na szczęście pokonał. To jednak nie koniec problemów zdrowotnych 71-latka.

W swoim najnowszym podcaście zdradził, że nie będzie go co najmniej na najbliższym Collision, a także wypowiedział się na temat swojej przyszłości. Przedstawiamy najciekawsze fragmenty podcastu.

Odnośnie wzięcia wolnego:

Od tego tygodnia biorę sobie trochę wolnego. Nie będę w tym tygodniu na Collision. Mój lekarz uważa, że jeśli wezmę kilka tygodni wolnego (nie jestem pewien ile, zobaczymy, to musi się zagoić), to kilkutygodniowa przerwa od latania samolotem dobrze wpłynie na zagojenie się mojej nogi, więc to właśnie zrobię. Wezmę kilka tygodni wolnego.

W każdy wtorek chodzę do lekarza. On rozcina moją ranę. Pozbywa się całej martwej tkanki, co nie jest zabawne. Robią to skalpelem i po prostu to odcinają, odcinają wszystkie złe rzeczy. Więc to właśnie robię we wtorki. (…) Dlatego przez jakiś czas nie będę występować w telewizji.

Chcę wziąć trochę wolnego, aby moja noga się zagoiła. Ludzie mnie śledzą, do cholery! Cierpię na to g*wno od prawie dwóch lat, więc gdzieś po drodze, stary, musze skręcić za róg i poczuć się lepiej. Nie odczuwam wielkiego bólu, chyba że dotrę do miasta, do którego lecę. Noga puchnie mo jak kantalupa i boli jak cholera. Chcę więc spróbować nie podróżować, zobaczyć, jak to na mnie wpływa (…) więc nie będzie mnie przez kilka tygodni. Będę tu informował wszystkich. Dowiecie się tego jako pierwsi właśnie tutaj. Doceniam troskę wszystkich.

Odnośnie kontraktu w AEW:

Mam ważny kontrakt. Zamierzam go wypełnić. Zostało jeszcze kilka miesięcy. Tony Khan już w tym tygodniu dał mi do zrozumienia (przynajmniej mojemu przedstawicielowi, Barry’emu Bloomowi), że chciałby, abym został. Nie mam zamiaru nigdzie się wybierać, po prostu muszę wyzdrowieć. To wszystko, w uproszczeniu.

(…) Dlatego nie mam planów opuszczania AEW. Lubię pracować dla Tony’ego. Tony był dla mnie dobry, bardzo się mną opiekował i wiesz, mamy po prostu wyjątkową relację. Nie jestem wymagający jeśli chodzi o pomaganie mi. Nawet z chorą nogą i tak dalej, nie chcę wymagać dużych nakładów finansowych.

Rozumiem z czym musisz się uporać, gdy masz do czynienia z pracownikiem, który nie jest w stanie dać z siebie 100%. (..) Nie pozwolę jednak aby ktoś był lepszy ode mnie, przynajmniej w moim mniemaniu. Zbyt wiele lat pracowałem aby zbudować relację z naszą publicznością. Publicznością, którą kocham i która kocha mnie. I rozmawianie o tym jest dla mnie bardzo emocjonalne, ale mocno wierzę, że wszystko się poprawi.

(…) Mam 71 lat. Nie jestem gotowy, by zrzucono mnie na dalszy plan. Młody chłopak, który tego słucha, powie „Jezu Chryste, on jest stary”. Miejmy nadzieję, że pewnego dnia dowiesz się, jak to jest. Tak właśnie patrzę na tę umowę, stary. Jestem błogosławiony, że żyję. Wszyscy jesteśmy. Licz swoje błogosławieństwa. Jutro nie jest gwarantowane, wiesz?

Wypada jedynie życzyć szybkiego powrotu do zdrowia i za stół komentatorski!