G1 Climax 29 Dzień 16 – Opinia

Czas leci mega szybko, a G1 Climax 29 zbliża się ku końcowi. Przed nami jeszcze 2 dni zmagań w blokach, a 12 sierpnia odbędzie się finał turnieju. Dziś do rywalizacji przystąpił blok B, w którym sytuacja po tym dniu jest bardzo ciekawa, jeśli chodzi o kwestię zwycięzcy. Pierwszą walką turniejową było starcie Taichi’ego z Toru Yano. Tetsuya Naito zmierzył się z Jeffem Cobbem. Wielki faworyt tego bloku Jon Moxley powalczył z doświadczonym Hirookim Goto. Mający serię zwycięstw lider Bullet Clubu Jay White stanął do walki z Juicem Robinsonem. W main evencie doszło do niesamowitego pojedynku Tomohiro Ishii’ego z Shingo Takagim. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. 


B Block Tournament Match

Taichi vs Toru Yano

Typowy, ale bardzo pomysłowy “Comedy Match” w wykonaniu Yano. Już się przyzwyczaiłem przez te lata oglądania NJPW, że Toru to komediant i jego walki właśnie tak wyglądają. Tutaj było śmiesznie i nikt się nie nastawiał na coś innego niż komediowa walka. Tym razem Yano spróbował czegoś, czego jeszcze nie próbował, a mianowicie owinięcia rywala w płachtę od “ring apronu”. Mieliśmy też moment, w którym Yano ściągnął tradycyjnie ochraniacz na narożnik i razem z Taichim zabawili się w rzucanie tym właśnie ochraniaczem. Następnie, panowie udali się poza ring, gdzie właśnie doszło do zakończenia pojedynku. Toru owinął “śpiewaka” i Kanemaru w wcześniej wspomnianą płachtę i obaj panowie zostali wyliczeni. Kolejna wygrana Toru Yano, która da mu wysoką pozycję w ostatecznej klasyfikacji bloku B.

Zwycięzca: Toru Yano

Moja ocena: ** 1\2*


B Block Tournament Match

Tetsuya Naito vs Jeff Cobb

Naito ma już znikome szanse na zwycięstwo w bloku B, ale w przypadku porażek Jona jakimś cudem może jednak do tego dojść. Mecz z Jeffem należał do tych bardzo dobrych i mi się tam ich walka podobała. Mocno pokazano tutaj charaktery obu panów. Cobb to wielki facet, którego głównym atrybutem jest siła i to w tej walce pokazał, zaś Naito to gość, który jest “Tranquilo” i czasami lubi zadrwić z rywala. Była to walka dwóch wrestlerów, którzy różnią się od siebie stylami, które prezentują w ringu. Dostaliśmy tutaj walkę, która była prowadzona w siłowym stylu i Jeff był osobą przeważającą. Naito swoje przecierpiał i dopiero po czasie doszedł do głosu i wtedy rozpoczęła się prawdziwa walka. Wiele mieliśmy akcji siłowych ze strony Cobba, zaś Tetsuya poszedł po swoje “firmowe” ruchy z movesetu i aplikował rywalowi m.in “Inverted Runnę” czy “Destino”. Podobały mi się końcowe momenty, gdzie panowie weszli w wymianę kontr, która zakończyła się drugim “Destino” od lidera Los Ingobernables de Japon, które ostatecznie zakończyło walkę.

Zwycięzca: Tetsuya Naito

Moja ocena: ****


B Block Tournament Match

Jon Moxley vs Hirooki Goto

Walka, co do której miałem pewne oczekiwania. Zarówno Jon jaki i Hirooki preferują mocniejszy styl walki zwany, więc liczyłem na dużo “stiffowego” wrestlingu i sporo brutalnej walki z ich strony. W sumie to się nie zawiodłem, ale trochę moim zdaniem za krótkie to było. Były chwile, gdzie wchodzili w wymianę ciosów oraz momenty, gdzie szły kontry za kontrę. To co mi się podoba w walkach Jona w NJPW, to ta naturalność w ringu oraz jego prezencja. Razem z Goto świetnie się uzupełniali tworząc mecz, który opierał się na pojedynku przepełnionym walką “wręcz”, czyli można rzec, że typowy meczyk w stylu “puro”, gdzie pełno wymian ciosów, ostrzejszych kopnięć czy akcji. Co do końcówki walki, to po prostu się mega zaskoczyłem. Sądziłem, że Moxley po wykonaniu “Death Rider DDT” wykona za chwilę drugie i odniesie zwycięstwo. Stało się jednak inaczej, bo Goto genialnie skontrował rywala aplikując mu “GTR” o dziwo tylko jedno, które zamknęło na tę walkę. Porażka Jona oznacza to, iż ostatni dzień bloku B  będzie arcyciekawy, bo tam dowiemy się kto wygra blok.

Zwycięzca: Hirooki Goto

Moja ocena: **** 1\4*


B Block Tournament Match

Jay White vs Juice Robinson

Obecny booking White’a to odbudowywanie się po serii porażek z początku turnieju, który rozpoczął się dla niego nie najlepiej. Panowie ze sobą mierzyli się już kilka razy i ich starcia wypadały nieźle. Tym razem nie było gorzej, a nawet lepiej niż w ich walkach z przeszłości. Juice nie był tutaj faworytem, a ja byłem wręcz pewny, że lider Bullet Clubu wygra ten pojedynek. Początek walki mnie mega nudził i momentami był to typowy “usypiacz”, w którym nic się nie działo. Dobrze była tu opowiadana historia, bo booking walki opierał się na walce Robinsona z przeciwnościami w postaci “Gedo” i brudnych zagrywek Jaya. Z czasem starcie przyspieszyło i walkę oglądało się z zaciekawieniem. Sporo było tutaj grania na emocjach fanów poprzez near falle czy ingerencje ze strony bookera NJPW Gedo. Walka z fajną historią i ciekawym przebiegiem walki. Mecz był bardzo wyrównany w końcowych momentach walki i ciężko było przewidzieć, kto wyjdzie z tej walki zwycięsko. Jednak po tym, jak bookowany jest Jay w ostatnim czasie mogłem się spodziewać tego, że White wygra walkę.

Zwycięzca: Jay White

Moja ocena: ****


B Block Tournament Match

Tomohiro Ishii vs Shingo Takagi

Wczoraj pisałem, że walka Okady z EVILEM jest godna uwagi i obejrzenia przez fanów NJPW. Mecz Tomo z Shingo był jeszcze lepszy i zdecydowanie jest to walka, która trafia do mojej “TOPKI” tego Climaxa. Dostaliśmy wojnę! To nie była zwykła walka dwóch Japończyków, którzy wychodzą do ringu i robią to co zwykle. Panowie już po rozpoczęciu meczu ruszyli na siebie i rozpoczęli wymianę ciosów. Następnie oglądać mogliśmy walkę, w której pełno mieliśmy “stiffowych ciosów” (Ishii nawet zaczął krwawić z ucha) czy siłowej walki, gdzie suplexy czy inne tego typu ruchy były na porządku dziennym. Starcie, które prowadzone było w dynamicznym tempie, a panowie ani na moment się nie oszczędzali. Wiele ostrych momentów, walki cios za cios czy sporo czystego wrestlingu. Jestem pod wrażeniem tego, co pan Ishii robi w ringu, a do najmłodszych nie należy. Zawsze daje z siebie wszystko i szkoda tylko, że nigdy nie dostał poważniejszej szansy w main evencie. Wracając do walki to ostatnie jej minuty były niesamowite! near falle i comebacki do walki obu panów były czymś pięknym. Obaj nie wyglądali na takich, za którymi jest kilkanaście minut intensywnej walki. Szala zwycięstwa przechylała się z jednej strony na drugą, ale to ostatecznie Shingo odniósł wygraną, która jednak zbyt wiele mu nie daje.

Zwycięzca: Shingo Takagi

Moja ocena: *****