Bryan Danielson na temat debiutu na All Out, przejścia na emeryturę oraz korzyści po odejściu z WWE

AEW Superstar Bryan Danielson wystąpił w podcaście prowadzonym przez Andy’ego Gresha oraz Richa Keefe. Doświadczony wrestler wypowiedział się na temat debiutu na All Out, przejścia na emeryturę oraz korzyści po odejściu z WWE.

Debiut w ringu AEW na gali All Out:

Podekscytowanie z powodu robienia czegoś nowego. Myślę, że każdy znajduje się w takim miejscu i momencie, kiedy myślisz – wykonują tę pracę od długiego czasu, naprawdę ją lubię, ale chciałbym spróbować czegoś nowego. To był jeden z powodów odejścia z WWE. Innym powodem jest fakt, że AEW koncentruje się na wrestlingu.

 

Myślę, że w telewizji AEW jest więcej wrestlingu w przeciągu dwóch godzin niż w WWE. Ja jestem kimś, kto uwielbia wrestling bardziej niż udzielanie wywiadów, czy tego typu rzeczy. Znalazło by się także kilka innych powodów. Muszę przyznać, że naprawdę uwielbiałem pracować dla WWE, ale zdecydowałem się odejść. To co obecnie dzieje się w AEW jest ekscytujące.

Prawie w 2010 roku zostałeś zmuszony do przejścia na emeryturę. Jak wyglądało twoje życie w 2016 roku?

To było bardzo trudne, ponieważ wydaje mi się, że dalej przebywałbym na emeryturze, gdyby WWE nie kazało mi wrócić i pełnić funkcję dyrektora generalnego. Kocham wrestling i nie chciałem odchodzić na emeryturę. Byłem zasmucony z powodu przejścia na emeryturę, więc chcieli abym został blisko wrestlingu. Każdego tygodnia byłem w pobliżu, ale myślałem o założeniu własnej firmy organicznej czy coś w tym stylu. Po czasie zacząłem poddawać się różnym zabiegom medycznym, które są trochę dzikie. Kilka lat później zostałem dopuszczony do wrestlingu, a moja pasja jest tak ogromna, że chciałem jak najszybciej stanąć na ringu.

Powrót do ringu WWE i korzyści z pracy dla AEW:

Jestem osobą rozsądną, więc dokonałem odpowiedniego wyboru podpisując kontrakt najpierw z WWE, a potem z AEW. Wielką korzyścią płynącą z dołączenia do AEW jest to, że nie muszę występować w tak wielkiej ilości pojedynków, jak to miało miejsce w WWE, a podróże nie są długie i męczące. Nie obchodzi mnie, czy na stadionie będzie 20 tysięcy osób, jak w Arthur Ashe, czy 85. W przeszłości występowałem przed garstką osób, ale oni płacą, aby zobaczyć twój program, a ty chcesz im za to podziękować, w jak najlepszy sposób. Tak naprawdę chodziło o zmniejszenie intensywności występów i upewnienie się, że za każdym razem dam z siebie sto procent. Chcę, aby fani AEW byli szczęśliwi, w momencie kiedy widzą mnie na ringu, a ja chcę dać im najlepsze show.