intro-1706082200

Fot. WWE

Moim dzisiejszym gościem w wywiadzie dla MyWrestling jest PJ Black, znany większości fanów z występów w WWE jako Justin Gabriel.

PJ Black karierę w pro-wrestlingu zaczynał w RPA i w Wielkiej Brytanii, gdzie wyrobił sobie nazwisko na tyle, że zainteresowało się nim WWE, i w 2008 roku podpisał z nimi kontrakt jako pierwszy południowoafrykański wrestler w historii. Był częścią stajni The Nexus i The Corre, zdobywał tytuły tag teamowe, rywalizował w FCW, NXT, RAW i SmackDown, zawalczył także na WrestleManii 27.

Po odejściu z WWE powrócił na scenę niezależną i z powodzeniem walczył dla takich federacji, jak ROH, TNA i Lucha Underground. W 2024 roku zawitał do Polski i wystąpił na gali PTW: Gold Rush, mierząc się z Lince Dorado.

Zapraszam do przeczytania wywiadu.

Szymon: Zacznijmy od mojego pierwszego pytania: kiedy po raz pierwszy zetknąłeś się z wrestlingiem? Oglądałeś go w telewizji, czy kryje się za tym inna historia?

PJ Black: Mój ojciec i dziadek byli w tym biznesie, więc dorastałem, oglądając ich. Pierwszym programem WWE wyemitowanym w telewizji w RPA była walka wieczoru z WM4. Przedtem południowoafrykański wrestling był już bardzo popularny. Zacząłem sędziować walki, gdy miałem 12 lat. Sam zacząłem walczyć w wieku 15 lub 16 lat. Myślę, że zostałbym promotorem, gdybym nie zobaczył WWE w telewizji po raz pierwszy. Kiedy WWE zaczęło regularnie lecieć w telewizji, dzieciaki w szkole zawsze chciały pożyczać moje kasety z wrestlingiem, bo miałem kolekcję z całego świata, którą tata przywoził mi ze swoich zagranicznych tras. To było na długo przed internetem, więc wtedy wymienialiśmy się kasetami VHS.

Szymon: Zacząłeś jako młody chłopak w RPA, trenując u boku swojego ojca. Co było najtrudniejszym wyzwaniem na początku Twojej kariery w wrestlingu?

PJ Black: Ponieważ byłem bardzo młody i niepełnoletni, naprawdę trudno było dostać booking. Przez pierwsze dwa lata, dopóki nie skończyłem 18 lat, występowałem w masce i w peruce ze sztucznymi, długimi włosami. Będąc tak młodym, trudno było przekonać ludzi, że tam pasuję. Mimo że mój tata był promotorem, wcale nie ułatwiał mi zadania. Wtedy uważałem, że to beznadziejne, ale patrząc wstecz, widzę, że to były odpowiednie kroki!

Szymon: Występowałeś na scenie niezależnej w RPA u boku Raymonda Leppana, tworząc tag team „Pure Juice”. Jak wspominasz tamten czas?

PJ Black: To była frajda, podróżując po kraju oraz walcząc, zarówno w tag teamie, jak i przeciwko sobie i przyniosło to nam mnóstwo radości. Był jedynym zawodnikiem w moim wieku, dlatego błyskawicznie znaleźliśmy wspólny język. Mieliśmy wiele świetnych pojedynków i przygód, najpierw w RPA, a z czasem w całej Afryce. Dekadę później nasze losy znów się skrzyżowały, gdy wspólnie występowaliśmy na galach NXT i WWE. Z perspektywy czasu był to kluczowy moment dla mojego rozwoju jako nastolatka i młodego, ambitnego zawodnika.

Szymon: Twoje drogi skrzyżowały się z nim również w WWE. Później ujawniono, że to Ty byłeś „The Bunnym”. Czy istniał kiedykolwiek plan na rozwinięcie storyline’u z Adamem Rose’em i na przykład rozpoczęcie feudu między Wami?

PJ Black: Plan zakładał, że Bunny zacznie brać udział w walkach hardcore’owych, wpadnie w depresję i pójdzie w coś mroczniejszego, w pewnym sensie w stylu Donniego Darko. Przewijało się mnóstwo pomysłów i historii, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło.

Szymon: Przeprowadziłeś się do Wielkiej Brytanii i walczyłeś na angielskiej scenie niezależnej. Jakie lekcje wyciągnąłeś z czasu spędzonego na Wyspach?

PJ Black: Po kilku latach podróżowania z plecakiem po Europie, poszedłem do college’u w Londynie. Lekcje z ringu i spoza niego z tamtego okresu mojego życia pozostaną ze mną już na zawsze. Musiałbym napisać całą książkę tylko o tym rozdziale mojego życia. Poznałem i pracowałem z wieloma ludźmi, z którymi moje drogi krzyżowały się przez lata w różnych innych krajach, i nawiązałem relacje na całe życie, które są po prostu bezcenne.

Szymon: W 2008 roku odezwało się do Ciebie WWE i zostałeś pierwszym południowoafrykańskim wrestlerem w historii, który podpisał z nimi kontrakt. Co wtedy czułeś?

PJ Black: Pamiętam, że stałem na polu golfowym, kiedy odebrałem telefon, a gdy się rozłączyłem, wrzasnąłem tak głośno, że rozproszyłem wszystkich, którzy tego dnia tam byli. Byłem niesamowicie podekscytowany tym kolejnym rozdziałem w moim życiu, a przeprowadzka do USA mając przy sobie tylko buty zapaśnicze to była epicka podróż, której nigdy nie zdołam opisać słowami!

Szymon: Zaczynałeś w FCW i byłeś jednym z najbardziej obiecujących zawodników w rosterze. Czy zdobycie tytułu FCW było punktem zwrotnym w Twojej karierze?

PJ Black: Myślę, że tak. To było bardzo niespodziewane, a oni robili z tego wtedy wielką rzecz. W arenie FCW powiesili mój 6-metrowy plakat z pasem. Musiałem polecieć do głównej siedziby WWE w Stamford na sesję zdjęciową i miałem okazję poćwiczyć na siłowni Vince’a, gdy on tam był. To był pierwszy raz, kiedy zrobili coś takiego. Ja i Heath stoczyliśmy 30-minutowy Iron Man Match o tytuł, a oni ściągnęli najlepszego agenta/producenta wszechczasów, Arna Andersona, żeby pomógł nam to wszystko poskładać. To był z pewnością ogromny punkt zwrotny w mojej karierze na wielu poziomach.

Szymon: Czy uważasz, że przegrana The Nexus z drużyną Johna Ceny zabiła impet grupy i jak to wyglądało z Twojej perspektywy?

PJ Black: Zdecydowanie tak. Byliśmy jednak młodzi i głupi i po prostu robiliśmy to, co nam kazano. W tamtym czasie myśleliśmy, że tak może być najlepiej dla biznesu. Ludzie wciąż o tym rozmawiają, a minęło już 15 lat, więc miało to ogromny wpływ na fanów, a w pewien sposób także na nas. Mogło i powinno się to potoczyć inaczej, ale stało się i nie możemy tego zmienić.

Szymon: Po rozpadzie The Nexus powstało The Corre. Czy uważasz, że ta stajnia miała potencjał, by się wybić, czy była tylko kopią The Nexus?

PJ Black: Wydaje mi się, że kompletnie nie mieli na nas pomysłu, a skoro motyw stajni zawsze gwarantował sukces, skleili The Corre na szybko i nie dali nam zbyt wielu wskazówek, tak jak to zrobili w przypadku Nexusa. To kolejny raz, kiedy potencjał był na coś o wiele większego.
Ale przynajmniej byliśmy z Heathem mistrzami tag team na WrestleManii, gdy trwał nasz run z The Corre. (taka gra słów, lol).

Szymon: Twoja kariera w WWE miała swoje wzloty i upadki. Jaki jest Twój ulubiony moment z czasu spędzonego w tej federacji?

PJ Black: Zbyt wiele dobrych i złych momentów, by je wymieniać. Moim ulubionym było po prostu podróżowanie po świecie i występowanie w ponad 66 krajach. Bycie w trasie na pełen etat i robienie tego, co kochałem, było spełnieniem marzeń. Te dobre chwile zawsze będą przeważać nad złymi, ale takie jest życie. To naprawdę zależy od tego, co wyciągniesz z danych sytuacji i możliwości. Bawiłem się świetnie każdego dnia i zawsze będę bardzo wdzięczny za wszystko, co dla mnie zrobili, nawet po tym, jak odszedłem z organizacji.

Szymon: Gdybyś mógł cofnąć się do czasów swoich występów w WWE, co zmieniłbyś w sposobie prowadzenia postaci Justina Gabriela?

PJ Black: Być może zmieniłbym kilka rzeczy, ale po prostu pozostaję wierny sobie i jestem tą samą osobą, którą zatrudnili na samym początku. Życie w ciągłej podróży uczy człowieka bardzo wiele o sobie samym i ogólnie o życiu. Nie zmieniłbym absolutnie niczego, poza dniem, w którym odszedłem. Powinienem był rozegrać to inaczej.

Szymon: Odszedłeś z WWE w 2015 roku. Patrząc wstecz, jak oceniasz swój spędzony tam czas i czy masz poczucie, że mogłeś osiągnąć więcej?

PJ Black: Byłem młody i głupi i powinienem był postąpić zupełnie inaczej. Ale takie jest życie i w ten sposób się uczymy. Rozwijamy się tylko dzięki niekomfortowym sytuacjom. Czuję, że to zmusiło mnie do dorośnięcia i stania się człowiekiem, jakim jestem dzisiaj.

Szymon: Po odejściu z WWE występowałeś w wielu federacjach, w tym GFW, TNA, ROH i Lucha Underground. W której z nich spędziłeś najlepszy czas?

PJ Black: Oh, miałem świetny czas we wszystkich wymienionych federacjach, a także w kilku innych, których tu nie ma. Każda z nich była na swój sposób wyjątkowa. Myślę jednak, że LU było tak unikalnym programem/projektem, że wyróżnia się nieco bardziej na tle całej reszty. Wszyscy w tamtym rosterze byli niesamowicie utalentowani i mieliśmy taką swobodę kreatywną i niezależność, jakiej nie dostaniesz nigdzie indziej. Ponadto cała ekipa trzymała się razem i wspólnie oglądaliśmy wszystkie odcinki, więc ten aspekt nadawał temu wyjątkowy charakter, którego już nigdy nie uda się powtórzyć w żadnym innym miejscu.

Szymon: Lucha Underground było unikatowym projektem, który wyróżniał się na tle reszty wrestlingowego świata. Patrząc wstecz, jak oceniasz swoje występy w tej federacji?

PJ Black: Właściwie skontaktowano się ze mną już przy pierwszym sezonie, ale odmówiłem, ponieważ nie chciałem podpisywać kolejnego wrestlingowego kontraktu, bo tak świetnie bawiłem się na scenie niezależnej. Później, gdy oglądałem to w telewizji, nie mogłem sobie darować, że im odmówiłem. Zadzwonili jednak do mnie przy drugim sezonie i zostałem tam, dopóki federacja nie została sprzedana MGM, które całkowicie ją zamknęło. Naprawdę lubię to, co tam robiłem. Wszystko. Od moich ulubionych walk w grupie World Wide Underground, po zabawne, filmowe storyline’y i przerysowane postacie. Stoczyłem tam bardzo pamiętne walki, które wyemitowano jedna po drugiej w trzecim sezonie przeciwko Reyowi Mysterio i Pumie (Ricochetowi). To są właśnie te walki, które pokazuję ludziom, gdy pytają mnie, z kim walczyłem! Żałuję, że ta federacja nie przetrwała, bo sposób, w jaki to kręcili, mógł dać początek czemuś naprawdę wielkiemu.

Szymon: Co uważasz za największy sukces w swojej karierze?

PJ Black: Dla mnie osobiście była to sytuacja z moją mamą, która nigdy wcześniej nie widziała mojego występu na żywo. Sprawiłem, że przyleciała prosto z RPA (nigdy wcześniej nie leciała samolotem) do Atlanty na WrestleManię XXVII. To, że zobaczyła mnie po raz pierwszy w akcji przed 80-tysięczną publicznością było dla mnie czymś niezwykle wyjątkowym.

Szymon: Kto był Twoim ulubionym rywalem w pro-wrestlingu?

PJ Black: Trudno wybrać jednego, jest ich tak wielu. Każda osoba, z którą regularnie pracowałem i która zaczynała ze mną w FCW, a po latach także walki marzeń przeciwko AJ Stylesowi, Reyowi Mysterio, a nawet Johnowi Cenie, oni wszyscy muszą znaleźć się w ścisłej czołówce, każdy z zupełnie innych powodów.

PJ Black vs. Matt Sydal podczas gali PTW Gold Rush!

Szymon: W 2024 roku przyleciałeś do Polski na galę PTW: Gold Rush i zawalczyłeś z Lince Dorado. Jak wyglądały kulisy Twojego przyjazdu do Polski i jak wspominasz tamten występ?

PJ Black: Nie wiedziałem, czego się spodziewać, bo w Polsce byłem wcześniej tylko dwa razy i to z WWE. Byłem pod ogromnym wrażeniem tego, jak zorganizowane było PTW i jak niesamowicie wysoka była jakość ich produkcji. Nigdy nie zapomnę tej podróży, było tam tak wiele świetnych momentów, a wisienką na torcie była fajna walka, jaką stoczyłem!

Szymon: Uprawiasz base jumping i skaczesz ze spadochronu. Skąd wzięło się u Ciebie zainteresowanie sportami ekstremalnymi?

PJ Black: Dorastałem, jeżdżąc na motocrossie i surfując, więc zawsze ciągnęło mnie do wszelkiego rodzaju przygód, które podnosiły mi adrenalinę. Kiedy przeprowadziłem się na Florydę ze względu na WWE, w Tampie nie było fal do surfowania, więc natknąłem się na skoki spadochronowe i natychmiast się wkręciłem.

Szymon: Czy masz w planach zaangażowanie się w rozwój lokalnego wrestlingu w RPA i otwarcie własnej szkoły lub federacji?

PJ Black: Pomagałem już kilku tutejszym szkołom i federacjom. Jest tu ogromny popyt i wiele osób o tym nie wie, ale RPA to bodajże trzeci lub czwarty największy rynek pro-wrestlingu. Od lat próbuję tam coś rozkręcić. Kiedy tam podróżuję, zawsze wpadam na treningi zupełnie bez zapowiedzi i po prostu przejmuję prowadzenie zajęć. Sprawia mi to ogromną frajdę, a widok uśmiechów na twarzach tych dzieciaków jest wart wszystkiego. Przez najbliższe kilka lat będę pracował nad pewnymi projektami w moim rodzinnym kraju, więc śledźcie uważnie moje działania!

Szymon: Pojawiły się plotki, że w pewnym momencie WWE rozważało zatrudnienie Cię w roli trenera lub producenta. Czy faktycznie kontaktowali się z Tobą w tej sprawie?

PJ Black: Tak, długo prowadziliśmy rozmowy w tej kwestii, ale po prostu nie potrafiliśmy dojść do porozumienia w sprawie konkretów, które satysfakcjonowałyby obie strony.

Szymon: Czy praca jako trener lub producent to coś, czym chciałbyś się zajmować w przyszłości?

PJ Black: Kocham wrestling i jeśli nie będę mógł już toczyć walk, bardzo chciałbym pozostać w to zaangażowany w jakiejkolwiek roli. Prowadzę mnóstwo seminariów na całym świecie i sprawia mi to ogromną przyjemność. Jestem więc pewien, że w końcu pojawi się okazja, której nie będę mógł odmówić. Vince zawsze powtarzał: „Nigdy nie mów nigdy”. I w końcu to rozumiem!

Szymon: Jak wygląda obecnie Twoja sytuacja zdrowotna? Czy masz w planach  powrót do ringu?

PJ Black: Zmagam się z kilkoma kontuzjami. Dwa lata temu podczas nagrań dla AEW zmiażdżyłem sobie rzepkę w kolanie i od tamtej pory ciężko pracuję, aby wrócić do formy, która pozwoli mi występować na satysfakcjonującym mnie poziomie. Mam zaplanowane nadchodzące walki we Francji i Australii. Pojedynek w Australii jest zapowiadany jako „Retirement Match”. Jeśli ja lub Famous B przegramy, będziemy musieli przejść na emeryturę. Zobaczymy więc, jak to się potoczy pod koniec października.

Fot. Battle Championship Wrestling

Szymon: Na koniec, czy masz jakąś wiadomość dla czytelników MyWrestling i wszystkich fanów wrestlingu w Polsce?

PJ Black: Dziękuję wszystkim fanom w Polsce i czytelnikom MyWrestling za niesamowitą miłość i wsparcie. Występ w Polsce na PTW: Gold Rush był absolutnie rewelacyjny, a energia od polskiej publiki była niezapomniana. Wspierajcie dalej lokalny wrestling, oglądajcie gale i mam nadzieję, że do zobaczenia już bardzo niedługo!

Wywiad w języku angielskim 

Let’s begin with my first question: when did you first encounter wrestling? Did you watch it on TV, or is there another story behind it?

My father and grandfather was in the business so i grew up watching them. WWE first televised show that aired in South Africa was the main event of WM4. Before that South African wrestling was very popular already. I started refereeing matches when I was 12. Started working matches when I was 15 or 16. I think i would’ve been a promotor if I didn’t see WWE on TV for the first time. When WWE was frequently on TV kids at school always wanted to borrow my wrestling tapes as I had a collection from all around the world that my dad brought back for me from his over seas tours. This was way before the internet so we traded VHS tapes back then.

You started as a young boy in South Africa, training alongside your father. What was the most difficult challenge at the start of your wrestling career?

Because I was very young and under age it was really hard to get bookings. So I worked under a mask with fake long hair wig for the first 2 years until I turned 18. Being so young it was hard to convince people that i belonged there. Even though my dad was the promoter he didn’t make it easy for me. Which at the time I thought it sucked but looking back now it was the right steps to take!

You performed on the independent scene in South Africa alongside Raymond Leppan, forming the „Pure Juice” tag team. How do you remember that time?

It was an absolute blast we had so much fun traveling the country and wrestling with, and against each other. He was the only other younger guy so we hit it off from day 1. We had so many great matches and adventures all around South Africa then the rest of Africa eventually and then a decade later we worked at NXT and WWE events together. It was a great time for my own personal development as a teenager and hungry pro wrestler!

You also crossed paths with him in WWE. It was later revealed that you were „The Bunny”. Was there ever a plan to develop that storyline with Adam Rose and, for example, start a feud between the two of you?

The plan was for the Bunny to start doing hardcore matches and get really depressed and go into something darker like Donny Darko in a sense. There were many ideas and storylines thrown around but nothing came to fruition in the end.

You moved to the UK and wrestled on the English indie scene. What lessons did you take away from your time on the islands?

I went to college in London UK after backbacking through Europe for a few years. Lessons inside and outside the ring during that time in my life I will carry with me forever. I’d have to write a whole book just on that chapter of my life. Met and worked with a lot of people that I crossed paths with over the years in various other countries and made life long relationships that are just priceless.

In 2008, WWE reached out to you, and you became the first South African wrestler in history to sign a contract with them. What were you feeling at that moment?

I remember standing on the golf course when I get the call and when they hung up the phone I yelled really loud discracting everyone that was on the golf course that day. I was extremely excited for this next chapter in my life and moving to the USA with only my wrestling boots was an epic journey that I can never put into words!

You started out in FCW and were one of the most promising wrestlers on the roster. Was winning the FCW title the turning point in your career?

I think it was. It was very unexpected and they made such a big deal of it at the time. I got a 20foot banner of me and the belt in the FCW arena. I had to fly to WWE headqaurters in Stamford for that photo shoot and got to work out in Vince’s gym while he was there. That was the first time they did something like that. Me and Heath did a 30 min Iron Man Match for the title and they flew down the best agent/road producer of all time Arn Anderson to help us put it all together. It was for sure a massive turning point in my career on so many levels.

Do you think The Nexus losing to John Cena’s team killed the group’s momentum and how did that look from your perspective?

It most certainly did. But we were young and stupid and just did what we were told. At the time we thought that might be best for business. People still talk about that and it was 15 years ago so it had a massive impact on fans and also us in a way. It could’ve and should’ve been played out much different but that’s how it happened and we can’t change that.

After the breakup of The Nexus, The Corre was formed. Do you think this stable had the potential to break through, or was it just a copy of The Nexus?

I think they didn’t really know what to do with us and since the faction thing was always so succesfull they just threw the Corre together and didn’t give us much guidance like they did with the Nexus. Again it could’ve been something way more than it was. At least me and Heath were the tag champs at WrestleMania when we did the Corre run. (pun intended lol)

Your career in WWE had its ups and downs. What is your favorite moment from your time with the company?

Way too many good and bad moments to list. My favorite was just traveling the world performing in over 66 countries. Being on the road full time doing something that I loved was a dream come true. The good will always outweigh the bad moments but such is life. It really depends of what you make from the situations and opportunities given. I had a blast every single day and will always be very grateful for everything they have done for me even after I left the company.

If you could go back to the days of your WWE runs, what would you change about how the Justin Gabriel character was handled?

I might have changed a few things here and there and just stay true to myself and be the person they signed in the first place. Life on the road full time teaches you a lot about yourself as a person and life in general. I wouldn’t change a thing except for the day that I quit. I should’ve handled that very different.

You left WWE in 2015. Looking back, how do you evaluate your time there, and do you feel you could have achieved more?

I was young and stupid and should’ve done things very different. But such is life and that’s how we learn. We only grow from uncomfortable situations. I feel like that forced me to grow into the human I am today.

After leaving WWE, you performed in many promotions, including GFW, TNA, ROH, and Lucha Underground. In which of them do you think you had the best time?

Oh I had a great time with all these listed promotions and even more that are not listed. They were all special in their own right. But I think LU was such a unique show/project that it stands out a little bit more then everything else. Everyone on that roster was so talented and were given creative freedom and liberties that you’ll never get elsewhere. The roster also hung out together and watched all shows together so that aspect made it special in a way that could never be replicated anywhere else every again.

Lucha Underground was a unique project that stood out from the rest of the wrestling world. Looking back, how do you feel about your run with the promotion?

I was actually contacted for season1 but I turned it down because I didn’t want to sign another wrestling contract I was having so much fun on the indies. Then later when I watched it on TV I wanted to kick myself for turning it down. But they called me for season 2 and I stayed there until it was sold to MGM and they squashed it. I really like the stuff i did there. All of it. From some of my fav matches with World Wide Underground group and the fun cinematic storylines and over the top characters. I had very memorable matches that aired back to back in season 3 against Rey Mysterio and Puma (Ricochet) which are the matches I show people when they asked me who I wrestled! I wish that promotion kept going it could’ve been something really great the way they shot it.

What do you consider to be the biggest success of your career?

For me personally it was my mom who have never seen me perform live and then I made her fly all the way from South Africa (she’s never been on a plane before) to Atlanta for WrestleMania XXVII. Seeing me perform infront of 80,000 fans for the first time was very special for me.

Who was your favorite opponent in pro-wrestling?

It’s hard to choose one there are so many. Every person i frequently worked with that came up from FCW with me and then years later doing dream matches against AJ Styles and Rey Mysterio and even John Cena has to be up there all for various different reasons.

In 2024, you flew to Poland for the PTW: Gold Rush event and you faced Lince Dorado. What were the backstage logistics behind your arrival in Poland, and how do you remember that performance?

I didn’t know what to expect cause i’ve only been in Poland twice and it was with WWE. I was amazed on how organised PTW was and the super high quality of their production value. I’ll never forget that trip with so many great moments and the fun match i had was the cherry on top!

You do base jumping and skydiving. Where did your interest in extreme sports come from?

I grew up riding motox and surfing i was always into any kind of adventure that got my adrenaline spiked. When i moved to Florida for WWE there were no waves to surf in Tampa so i stumbled on skydiving and i got hooked instantly.

Do you have any plans to get involved in developing local wrestling in South Africa and opening your own school or promotion?

I was helping out a few schools and promotions out there. There is a massive demand and many people don’t know this but South Africa is like the 3rd or 4th biggest market for pro wrestling. I’ve been trying for years to get something going there. When i travel there i always rock up, randomly unannounced, and just take over class. This is fun for me and seeing the smiles on the kids faces make it all worth it. The next few years I’ll be working on some stuff in my home country so watch this space!

Rumors surfaced that at one point WWE considered hiring you as a coach or producer. Did they actually contact you about this?

Yes we went back and forth on this for a long time but just couldn’t agree on something substantial for both parties.

Is working as a coach or producer something you would like to do in the future?

I love wrestling and if i can’t work matches I’d love to be involved somehow. I teach a lot of seminars around the world and i enjoy it very much. So im sure an opportunity might come a long that i can’t say no too. Vince always used to say „Never say never”. And i finally get that now!

What is your current health situation? Do you have plans to return to the ring anytime soon?

I have been struggling with some injuries. I smashed my knee cap at an AEW taping 2 years ago and have been struggling to get back to where i can perform at a level that i feel good about. I have some upcoming matches in France and Australia. The match in Australia is booked as a retirement match. So either me or Famous B will have to retire if the match is lost. So we shall see how’s that goes at the end of October.

Finally, do you have a message for the readers of MyWrestling and all wrestling fans in Poland?

Thank you to all the fans in Poland and the readers of MyWrestling for the incredible love and support. Performing in Poland at PTW: Gold Rush was an absolute blast, and the energy from the Polish crowd was unforgettable. Keep supporting local wrestling, keep watching the product, and hopefully, I’ll see you all again real soon!

Media społecznościowe PJ Blacka:

Instagram: https://www.instagram.com/pj450?igsi=MWo0a3NoMDR1b2p4Zg

X: https://x.com/darewolf333