WWE Mae Young Classic E04: Raport

Ostatni odcinek na dzisiaj i fajrant. Czy ten z numerem czwartym będzie najlepszy? A może zdarzy się jakaś katastrofa? Wierzę, że słabo nie będzie, bo w akcji zobaczymy niedługo między innymi Kairi Sane, Tessę Blanchard czy Candice LeRae.

Walka Nr.1: Candice LeRae vs Renee Michelle

Johnny Gargano oczywiście ogląda swoją żonę w akcji, która na pewno żałuje, że jej przeciwnikiem nie jest facet. Fani wspierają oczywiście jego wybrankę, która na samym początku walczyła jak równa z równą ze swoją oponentką. Ktoś rzucił na widowni jakimś żarcikiem, a Renee zdominowała rywalkę. Okazało się, że nie na długo, ale obie panie wykazały się ponadprzeciętną zwinnością. LeRae przejęła inicjatywę dzięki Springboard Arm Dragowi, a po chwili ją potwierdziła przy pomocy Missile Dropkicka. Czas na Arm Bar, który miał osłabić rękę Michelle. Udało jej się uwolnić oraz ogłuszyć Candice nadziewając jej twarz na swoje kolano. Renee dorzuciła do tego parę kopnięć oraz Hangman’s Facebuster. 1….2….Kick-out. Fani próbowali podbudować Candice, która skontrowała zamiary rywalki na Codebreaker. Został również wykonany Clothesline, po tym doszło do Jumping Neckbreakera. 1…2….Kick-out. Michelle poleciała do narożnika gdzie czekała na nią seria Chopów. Udało jej się zrobić unik, ale dominacji nie przejęła, bo LeRae zaskoczyła ją Low Dropkickiem. To nie wystarczyło aby zatrzymać Renee, która powstała i trafiła przeciwniczkę Spinning Heel Kickiem. 1…2…Kick-out. Michelle czuła się bardzo pewnie – czasami aż za pewnie, bo Candice miała dla niej Low Dropkick. Następnie ustawiła ją w narożniku skąd wykonała Swinging Neckbreaker. 1…2…3.

Zwyciężczyni: Candice LeRae – 5.15 via Pinfall
Ocena: **1/2 (Fajny pojedynek z niezłym tempem. Wychodzi ta, która jest uwielbiana przez publikę, ale trzeba oddać Renee pokłon, bo pokazała ona naprawdę sporo.)

Walka Nr.2: Lacey Evans vs Taynara Conti

Pani numer jeden zaliczyła już parę występów w NXT, a plakat z Taynarą Conti będziecie mieli nad łóżkiem za parę lat. Tak, zgadza się, pożyczyłem ten tekst od autora zapowiedzi tego turnieju.

Conti przed walką pochwaliła się czarnym pasem w judo (chyba), a fani raczej byli za Evans, która zaproponowała oponentce uścisk dłoni. Do takiego nie doszło więc zaczynamy. Taynara ładnie rozpoczęła starcie pokazując, że to ona gra tutaj heela. Lacey się zdenerwowała i cisnęła rywalką w narożnik, a następnie zgniotła ją Springboard Thrust Kickiem. 1…2…Kick-out. Panie przeszły do wymiany sił zdominowanej przez Evans. Conti nie była szczęśliwa z tego powodu i posłała rywalkę na matę. Jej przeciwniczka nagle powstała oraz zaskoczyła ją Leg Sweepem. Zostaje zapięty Arm Bar z którego Brazylijka uwolniła się dość szybko. Taynara dorzuciła do tego kilka kopnięć oraz Overhead Belly to Belly Suplex. 1…2…Kick-out. Posiadaczka czarnego pasa radziła sobie coraz lepiej używając ataków z judo. Lacey latała po ringu i dopiero po dłuższej chwili miała coś do powiedzenia. Nie było to za dużo, bo Conti zaskoczyła ją Spinning Side Slamem! 1…2…Kick-out! Evans w końcu zaczęła się stawiać – dwa Clothesline’y, Neckbreaker oraz Elbow Drop miały pomóc w zwycięstwie. Tak się nie stało więc Lacey dorzuciła skuteczny Dudebuster!

Zwyciężczyni: Lacey Evans – 5.37 via Pinfall
Ocena: **3/4 (Obawiałem się trochę o te panie i okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Conti pokazała, że szybko nauczyła się fachu, a Lacey w końcu mogła się wykazać, bo w NXT dostała tyle czasu co kot napłakał. No i ma ciekawy finisher, założę się, że po turnieju raczej nie będzie go używać. Wyszło na to, że prawie zerowe doświadczenie znaczyło w tej walce po prostu nic.)

Walka Nr.3: Nicole Savoy vs Reina Gonzalez

Nicole chwali się tym, że jest królową Suplexów. Zaraz się przekonamy czy to rzeczywiście prawda. Reina uzyskała łatwą przewagę – jej rywalka miała problemy z ofensywą i nadziała się na Scoop Slam. Czas na wymianę sił zakończoną przejściem w okolice lin. Savoy zaczęła się stawiać. Jej ataki nie robiły wrażenia na przeciwniczce, ale Hurricanrana była całkiem skuteczna. Gonzalez wkurzyła się z powodu aktualnej sytuacji, bo powaliła ona Nicole Clothesline’m. Savoy chciała zaskoczyć Ankle Lockiem, ale tak się nie stało. Gonzalez dalej zamiatała przeciwniczką, która otrzymała Sidewalk Slam. Reina przeszła po tym do Billy Goat’s Curse – dźwignia nie była aż tak skuteczna żeby zwyciężyć. Szarżująca Savoy została powalona kolejnym uderzeniem oraz była osłabiana dźwignią. Udało jej się przejść niespodziewanie do Cross Armbreakera, który dał jej dość zaskakujące zwycięstwo.

Zwyciężczyni: Nicole Savoy – 4.30 via Pinfall
Ocena: ** (Zabawne jest to, że Savoy w filmie promującym siebie chwaliła się tym, że lubi rzucać rywalki po ringu, a tutaj to raczej ona dostawała srogi wpiernicz i wygrała zaskakująco. Nie pokazała ona nic żeby mnie sobą zainteresować, ale nie winię jej tylko przedziwny booking tego starcia. Reina umie sporo, szkoda, że to już koniec turnieju dla niej.)

Walka Nr.4: Tessa Blanchard vs Kairi Sane

Panie nie odmówiły sobie uścisku dłoni. To ostatnia walka pierwszej rundy. Zaczynamy od wymiany sił. Tessa zdominowała rywalkę, ale jej nieczysty atak nie był skuteczny. Japonka zrobiła szybki unik oraz planowała przejść do jeszcze jednego zwarcia. Sane była silniejsza od przeciwniczki, która jednak nie pozostała jej dłużna. Kairi otrzymała mocne kolano i została zmuszona do przejścia do defensywy. Udało jej się szybko ogarnąć oraz powalić oponentkę Running Blockbusterem. Tessa też się ogarnęła częstując Japonkę Neckbreakerem. 1…2…Kick-out. Panie znalazły się w narożniku skąd Kairi zleciała po otrzymaniu ciekawego Codebreakera! Zapięty zostaje Abdominal Stretch – Sane szybko się uwolniła. Czekała na nią seria Forearmów, która nie była na tyle skuteczna żeby zatrzymać jej Spear! Japonka trafiła Tessę paroma Chopami oraz przeszła się po ringu aby dorzucić Sliding Clothesline. Zaraz po tym postawiła ona na Diving Chop. 1…2…Kick-out. Kolejnym jej ruchem był Abdominal Stretch. Blanchard przeszła się w okolice lin na które nadziała przeciwniczkę. Zaraz po tym postawiła ona na Low Dropkick oraz Elbow Drop w plecy. To nie koniec – Sane przyjmuje dwa Clothesline’y, a także Back Suplex. Panie znowu znalazły się w narożniku gdzie Tessa postawiła na Diving Senton! 1…2…Kick-out! Kairi miała zostać zatrzymana dźwignią – tak się nie stało, a co więcej – obie panie straszyły siebie wzajemnie kombinacjami z pinem. Doszło do tego, że Japonka powaliła Blanchard kopnięciem, wykonała Alabama Slam oraz zasygnalizowała koniec i tak się stało – Tessa otrzymuje ostateczny Diving Elbow Drop!

Zwyciężczyni: Kairi Sane – 8.47 via Pinfall
Ocena: ***1/4 (Niezłe widowisko od dwóch bardzo utalentowanych kobiet. Było tempo, dramaturgia oraz dobra chemia. Sane wyszła tutaj na prawdziwą gwiazdę, bo jeszcze przed wykonaniem finishera arena eksplodowała. Wygląda na to, że to właśnie ona może zwyciężyć w tym turnieju.)

No i to tyle na ten moment. Już za tydzień zobaczymy kolejną rundę turnieju z równie, a nawet i bardziej interesującymi starciami. Co mogę napisać w tym momencie? Na pewno to, że turniej nie jest tak słaby jak to wypisywano w internecie jakiś czas temu. Było parę walk naprawdę dobrych, chyba tylko jedno starcie było katastrofalne. Przeszły te panie, które miały przejść choć trochę żałuję, że takie osoby jak Santana Garrett czy chociaż Tessa Blanchard pożegnały się z turniejem w pierwszej rundzie. Trzeba żyć z tym dalej i trzeba też czekać na następny poniedziałek.

Autor: RS