Wrestle Kingdom 15 Dzień 2 – Opinia

Wybitni Takagi i Cobb, niezwykli Takahashi i Ishimori… oraz zawodnicy, którzy przeszli do historii Tokyo Dome, Kota Ibushi i Jay White.  Świetne pojedynki, wysokie oceny, pierwszy 5 Star w 2021 roku – drugi dzień WK przebił ten pierwszy i  wspaniale zakończył tegoroczne Wrestle Kingdom. 

Wrestle Kingdom 15 Dzień 1 – Opinia

Krótki skórt wydarzeń z Dark Matchy z udziałem wrestlerek STARDOM, które odbyły się przed rozpoczęciem głównego show.

Na przeciwko siebie stanęły dwie popularne frakcje – Donna del Mondo i Queen’s Quest. Szansę występu w Tokyo Dome otrzymały: mistrzyni World of Stardom, Utami Hayashishita, Saya Kamitani, AZM, Maika, Natsupoi i Himeka. 

Dla każdej z zawodniczek był to debiut na Wrestle Kingdom. Dziewczyny stoczyły kilkuminutowy pojedynek, który zakończył się wygraną Queen’s Quest.

Zwyciężczynie: Queen’s Quest (Utami Hayashishita & Saya Kamitani & AZM)

W drugim Dark Matchu fani zebrani w Tokyo Dome mogli zobaczyć w akcji cztery wrestlerki, które powalczyły w klasycznym Tag Team Matchu. Giulia i Syuri zmierzyły się z Mayu Iwatani wspartą przez Tam Nakano. Dla liderki DDM i Ikony Stardom był to drugi występ na Wrestle Kingdom.

Jak widzicie na powyższym obrazku, zwycięsko ze starcia wyszły Giulia i Syuri, które pokonały swoje rywalki po ponad 12-minutowym pojedynku.

Zwyciężczynie: Giulia & Syuri

KOPW 2021 Fatal 4-Way Match

BUSHI vs Toru Yano vs Chase Owens vs Bad Luck Fale

Toru Yano jest ewenementem i dzieckiem szczęścia, co zresztą udowadniają jego pojedynki, które przeważnie wygrywa w szczęśliwy sposób. Wczoraj nawet nie wszedł do New Japan Rumble, ale że pojawił się z ostatnim numerem, to awansował do walki o KOPW Title. Wielki kloc Bad Luck Fale, wiecznie pomijany Chase Owens i green mistujący BUSHI – oponentów Yano miał całkiem wymagających, choć sposób w jaki zwyciężył obala moją tezę. Fale i Owens współpracowali, BUSHI coś tam próbował, ale nie wychodziło… pojawił się więc ON i wykorzystał szansę. Sędzia nie zauważył, Toru Yano poczęstował Fale’a i Chase’a ciosem poniżej pasa i odliczył leżącego BUSHIEGO.

Zwycięzca: Toru Yano

Moja ocena: * 1/2*

IWGP Jr. Heavyweight Tag Team Championship Match

Suzuki-gun (El Desperado & Yoshinobu Kanemaru) vs Ryusuke Taguchi & Master Wato

Trochę z przypadku Wato i Taguchi zostali pretendentami do tytułów Jr. Tag Team, a wszystko przez to, że w dywizji brakuje drużyn i nie było kogo wystawić do walki z Desperado i Kanemaru. Szczerze mówiąc, nastawiałem się na zmianę mistrzów i nawet pisałem w zapowiedzi WK, że przerzut tytułów na  Ryusuke i Wato byłby najlepszym rozwiązaniem. Pojedynek bez większej historii, że nawet Kanemaru nie wykorzystał swojej whisky i razem z Desperado w łatwy sposób odnieśli zwycięstwo.

Zwycięzcy: Suzuki-gun (El Desperado & Yoshinobu Kanemaru

Moja ocena: ** 1/2*

NEVER Openweight Championship Match

Shingo Takagi vs Jeff Cobb

Przeważnie starcia o tytuł NEVER Openweight dostają kilka minut i szybko się kończą. Pojedynek Shingo i Jeffa to wyjątek, który został opakowany czymś nadzwyczaj wyjątkowym przez dwójkę znajdującą się w kwadratowym pierścieniu. Momentami zapomniałem, że walczą o mało znaczący pas, który zawsze ląduje w środku karty i nikogo nie interesuje. Piękny pokaz siły i atletyzmu w 21-minutowej batalii, która już od samego początku opierała się na niezwykle fizycznych zasadach. Takagi i Cobb w przeszłości mierzyli się kilka razy, ale to ten pojedynek należy wymieniać jako ich najlepszy. Rzuty, potężne ciosy, widoczne zmęczenie i wchodzenie na wyżyny swoich możliwości – dostarczyli nam nie lada rozrywki i wrestlingu na najwyższym poziomie. Cobb przyjął na siebie wiele akcji, lecz z każdą kolejną wydawał się mocniejszy, a Shingo Takagi malał w oczach. “Uderz mnie, wtedy ja ci oddam i będziemy robić to na przemian”! Bez żadnych przestojów wymieniali dużo ciosów, kontrowali swoje akcje i mknęli w kierunku wiktorii. Takagi w pewnej chwili włączył siódmy bieg i Jeff trochę się w tym wszystkim zagmatwał, co otworzyło Shingo drogę do zwycięstwa. Resztki sił, intensywne tempo, pot i ciągła chęć zwycięstwa tylko napędzały ich do jeszcze większego wysiłku. Cobb postawił wszystko na jedną kartę i niestety dla niego skończyło się to porażką. Lariat, a po chwili dołożony Last of the Dragon! Jeff nie podniósł już barków z maty i ostatecznie poległ w starciu z Takagim.

Zwycięzca: Shingo Takagi

Moja ocena: **** 1/2*

Special Singles Match

SANADA vs EVIL

Wiele razy walczyli na Wrestle Kingdom jako drużyna, wiele razy walczyli jeden na jednego, lecz nigdy nie robili tego w Tokyo Dome. Obrali zupełnie inne ścieżki kariery – SANADA pozostał wierny Los Ingobernables de Japon, natomiast EVIL przeszedł na ciemną stronę mocy, zasilając szeregi Bullet Club. Mogliśmy się spodziewać, że walka będzie prowadzona na wzór evilowski, który jest prosty jak budowa cepa. EVIL unika konfrontacji, dużo przebywa poza ringiem, szuka brudnych zagrań i korzysta z pomocy Dicka Togo, który zawsze chętnie pomaga swojemu kompanowi. SANADA miał za zadanie uprzykrzyć życie byłemu tag team partnerowi, dać mu nauczkę i wygrać swój pierwszy mecz na Wrestle Kingdom. Droga nie była usłana różami i finalista zeszłorocznego Climaxa musiał pokazać najwyższy poziom, aby wygrać z EVILEM, a przecież koło ringu hasał jeszcze Togo, który szukał tylko okazji, by ingerować w pojedynek. Miał być trudny orzech do zgryzienia, a był bardziej zmiękczony i bardzo przewidywalny w swoich poczynaniach. Booking kopiuj wklej z ostatniego dnia G1 Climaxa, gdy King of Darkness walczył z SANADĄ o miejsce w finale. Dick Togo ingeruje, nie udaje mu się pomóc EVILOWI i ląduje na stole rozstawionym poza ringiem. SANADA wykorzystuje chwilę nieuwagi, aplikuje TKO i dwa razy wykonuje Rounding Body Press i wygrywa starcie.

Zwycięzca: SANADA

Moja ocena: ****

IWGP Jr. Heavyweight Championship Match

Taiji Ishimori vs Hiromu Takahashi

Cofam się pamięcią do finału Best of Super Juniors 25 – wtedy Hiromu i Taiji stworzyli arcydzieło, które do dziś uznawane jest za jeden z najlepszych finałów BOSJ w historii. Wczoraj dostaliśmy powtórkę z rozrywki, lecz ta rozrywka miała dodatkowy smaczek w postaci genialnej psychologii ringowej. Ishimori wyglądał jak potężny mistrz, który dyktuje warunki i robi z Takahashim co zechce. Taiji miał jasno zarysowany plan działania, emanował inteligencją i przewidywał każdy następny krok Hiromu. Jak podczas spotu na rampie, gdy Time Bomb został przechwycony za nogę w locie, czy już w ringu, gdzie Ishimori wyprowadzał mocne ciosy na głowę Hiromu, a ten nie był w stanie nic z tym zrobić. Jedynie jęczał z bólu, upadał i wstawał i tak przez większą ilość czasu. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez większą część pojedynku – Taiji był stroną dominującą, aczkolwiek jego przewaga zaczynała maleć, gdy Takahashi zaczął dochodzić do głosu. Szalone akcje, zwroty wydarzeń i wykończony Hiromu… BONE SOLDIER nie dał jednak za wygraną i próbował zakończyć mecz w podobny sposób, co na sierpniowej gali Summer Struggle! Zaatakował osłabioną rękę Takahashiego, zapiął Crossface… pretendent cudem wydostał się z opresji i wykonał Time Bomb na Ishimorim, lecz nie był to jeszcze koniec. Zrobiło się dramatycznie – krzyczeli, nie przestawali walczyć, napierali na siebie, mimo że słaniali się na nogach. Ostatni cios zadał Hiromu, który zakończył potyczkę kolejnym już Time Bombem i został nowym mistrzem IWGP Jr. Heavyweight.

Zwycięzca: Hiromu Takahashi

Moja ocena: **** 3/4*

IWGP Heavyweight & Intercontinental Championship Match

Kota Ibushi vs Jay White

Zasiadłem do main eventu z nadzieją, że Kota Ibushi pokona Jay’a White’a i zachowa tytuły zdobyte dzień wcześniej. Miałem pewne obawy, że scenariusz może być bolesny i Gedo zrobi ze Switchblade’a nowego mistrza, a title reign Ibushiego potrwa zaledwie jedną noc. Piękne jest to, że siedziałem wpatrzony w ekran przez całe 48 minut i ani na chwilę nie odrywałem wzroku. Jay wszedł do tej walki jak totalny kozak, pewny siebie pretendent z celem, którym była detronizacja Koty i przerwanie jego mistrzowskiego snu. Golden Star chciał obronić tytuł, ale i zrewanżować się Jay’owi za porażki, których doznawał w starciach z nim w 2020 roku. Najdłuższy main event w historii Wrestle Kingdom rozkręcał się powoli, aby w idealny sposób wejść w historię, która została opowiedziana w ciągu tych wszystkich minut. Zobaczyliśmy White’a oportunistę, który postawił na fizyczne wykończenie Ibushiego za pomocą brutalnych ciosów i osłabiania jego kolana. Kota nie był jednak chłopcem do bicia i za każdym razem stawiał się liderowi Bullet Clubu. Ibushi zaczął atakować stiffowymi uderzeniami, które lądowały na głowie Switchblade’a. Wyczuwałem, że to dopiero początek dramaturgii i czeka nas jeszcze długa batalia. Pewność siebie White’a rzucała blask na Kotę, który cierpiał i popadał w coraz większe zmęczenie. Mieliśmy nawet odwołanie do walki z Power Struggle, gdzie White odebrał Ibushiemu walizkę – pomagając sobie linami. Jay chciał zostać BOGIEM i królem Tokyo Dome, Golden Star desperacko walczył o przetrwanie i szukał okazji na zwycięstwo. Podrywał barki po brutalnych atakach, silnych Dragon Suplexach i Blade Runnerze… ciągle pozostając na nogach. Kota musiał zrobić coś spektakularnego by zwyciężyć, więc posunął się do wykonania Kamigoye w tył głowy – po chwili dołożył jeszcze drugie i pokonał White’a.

Zwycięzca: Kota Ibushi

Moja ocena: *****

Po zakończeniu walki i celebracji Ibushiego, w ringu pojawił się SANADA, który pogratulował mistrzowi zwycięstwa. Zjawił się nie bez powodu, bo wyzywał Kotę do starcia o tytuły IWGP Heavyweight i Intercontinental.