Violento Jack – Wywiad dla MyWrestling
https://www.facebook.com/violentojackoficial
Scena deathmatchu rządzi się własnymi prawami, a pogoń za ekstremum potrafi złamać niejedną karierę.
Istnieją jednak jednostki, które krew, ból i destrukcję potrafią przekuć w prawdziwą sztukę ringowej psychologii. Moim dzisiejszym gościem na MyWrestling.com.pl jest absolutna ikona niezależnego wrestlingu, człowiek, który połączył meksykańską tradycję lucha libre z bezwzględnym, japońskim stylem ultraviolent, jedyny w swoim rodzaju „Kaiju”, Violento Jack!
Swoją niesamowitą podróż rozpoczynał na lokalnych ringach w Meksyku oraz w legendarnej federacji DTU, by po latach stać się jednym z najważniejszych i najbardziej utytułowanych obcokrajowców (gaijinów) w historii japońskiego FREEDOMS.
W niezwykle szczerej rozmowie z Mateuszem Polakiem, aktualny mistrz FREEDOMS opowiedział o trudnych początkach w hardcore wrestlingu, głębszym znaczeniu swojej charakterystycznej, rozdartej maski oraz o barierach, z jakimi musiał się zmierzyć po przeprowadzce do Japonii. Dowiecie się również, jak wygląda regeneracja ciała po tak brutalnych pojedynkach, co sądzi o europejskiej scenie oraz jakie ma plany na pozostałą część 2026 roku.
Wywiad dostępny jest w trzech wersjach językowych.
Mateusz: Rozpocząłeś swoją karierę w Meksyku w legendarnej federacji DTU. Jak wspominasz tamte dni oraz jaki wpływ miała meksykańska szkoła na Twoje podejście do deathmatchów?
Violento Jack: Zacząłem trochę wcześniej niż w DTU. W 2004 roku na bardzo lokalnej scenie w Meksyku, choć z wielką tradycją lucha libre. El Santo i Super Crazy pochodzą z tego samego miasta. Wielu moich mentorów (Crazy Boy, Julio Islas i Gran Apache) miało doświadczenie z walk w Japonii, więc miałem szczęście. Przed DTU istniała pierwsza federacja hardcore w Meksyku, X-LAW, gdzie zacząłem trenować i pracować jako obsługa (staff). Tam w bardzo młodym wieku nauczyłem się wielu rzeczy o tym, jak konstruuje się walkę hardcore, jak przygotowywać stoły z drutem kolczastym, jak czyścić jarzeniówki itp.


Mateusz: Na początek, jak opisałbyś swój styl komuś, kto nigdy nie widział Cię w ringu? Co sprawia, że „Kaiju” jest tak wyjątkowy?
Violento Jack: Zawsze, gdy ktoś prosi mnie o opisanie mojego stylu, używam hiszpańskiego słowa „Contundente” (potężny, druzgocący, przekonujący). Staram się, aby każdy mój cios wywoływał potężną reakcję. Przydomek „Kaiju” odnosi się bardziej do mojej wytrzymałości. Jestem potworem, który przyjmuje wszelkiego rodzaju ataki i idzie dalej przed siebie.
Mateusz: W świecie wrestlingu maska ma ogromne znaczenie, szczególnie dla luchadora. Twoja maska ewoluowała na przestrzeni lat. Co dla Ciebie symbolizuje i czy kiedykolwiek brałeś pod uwagę walkę „Maska vs Maska” (Mask vs. Mask) w Japonii?
Violento Jack: Moja maska to maska rozdarta. W meksykańskim wrestlingu zawodnicy zazwyczaj rozrywają maskę rywala, gdy w ich rywalizacji pojawia się nienawiść. To wyraz ogromnego braku szacunku. Zawsze uderzało mnie to, że luchadorzy z rozdartą maską wyglądali na wściekłych. W pewien sposób byli bardziej groźni, pokazując większą część swojej twarzy i taka właśnie jest moja maska: rozdarta. Nie chciałbym walki maska przeciwko masce w Japonii, ponieważ nie ma tam tak wielkiej kultury tego typu pojedynków jak w Meksyku. Jestem gościem od mistrzostw, ale nigdy nie mów nigdy. Po prostu nie ma tego na liście moich priorytetów.

Mateusz: Jesteś uważany za jednego z najważniejszych gaijinów (obcokrajowców) w historii FREEDOMS w Japonii. Co było najtrudniejszą barierą do pokonania po przeprowadzce do Japonii? Język, kultura czy może japoński styl walki?
Violento Jack: Myślę, że wiele z tych rzeczy wciąż stanowi wyzwanie, ale to część zabawy, którą czerpię z przebywania tutaj, każdy dzień przynosi nowe wyzwanie. Kiedy już myślisz, że jesteś najlepszy, bo udzieliłeś wywiadu w telewizji po japońsku, pojawia się nowe wyzwanie, na przykład wizyta u dentysty po japońsku (haha).
Mateusz: Pięciokrotnie zdobywałeś mistrzostwo King of FREEDOM World. Która z Twoich walk mistrzowskich najbardziej zapadła Ci w pamięć i dlaczego?
Violento Jack: Stoczyłem tak wiele pamiętnych walk z Kasaim, Takedą, Masaoką, Sugiurą i innymi szaleńcami. Każda walka była na swój sposób wyjątkowa, ale myślę, że dla mnie zeszłoroczny pojedynek przeciwko Sugiurze, kiedy zdobyłem pas po raz piąty, był bardzo szczególny. Publiczność była po mojej stronie, moja żona i córka przyszły mnie oglądać, a do tego na miejscu był Aeroboy, mój przyjaciel. To była magiczna noc.
Mateusz: Twoja rywalizacja z Junem Kasai jest legendarna. Jak to jest dzielić ring z taką ikoną i jak bardzo „Crazy Monkey” napędził Cię do wejścia na wyższy poziom?
Violento Jack: Zdecydowanie bardzo wiele się od niego nauczyłem. To człowiek z niesamowitą karierą, który jest ze wszystkim na bieżąco i radzi sobie na ringu. On gra już w innej lidze, daleko przed nami. Walczy z czasem, a wszyscy wiemy, że z czasem nikt nie wygra, ale Jun Kasai to ktoś, kto walczy dalej, do tego stopnia, że zaczynasz wątpić w to stwierdzenie.
Mateusz: Wiele osób uważa, że deathmatche to tylko krew i ból. Jako artysta w tej dziedzinie, jak postrzegasz psychologię ringową w tak ekstremalnych warunkach?
Violento Jack: Deathmatch może być tak głęboki lub tak powierzchowny, jak tylko widz sobie tego życzy. Historia, motywacje i fabuła tam są, jeśli ktoś chce je dostrzec, ale nie musisz ich znać, aby dobrze się bawić.
Mateusz: Czy jest jakaś konkretna broń, której jeszcze nie używałeś, a którą chciałbyś wprowadzić do swoich walk w przyszłości?
Violento Jack: Nie, myślę, że użyłem już wszystkiego, czego kiedykolwiek chciałem. Chciałbym, żeby pojawiały się walki z większym budżetem, aby robić szalone rzeczy, np. ring całkowicie wypełniony drutem kolczastym z każdej strony. Ale w rzeczywistości granicę swojego szaleństwa przekroczyłem już wiele lat temu. Nie interesują mnie nowe bronie, lubię klasykę.
Mateusz: Czy śledzisz europejską scenę wrestlingu? Czy jest szansa, że polscy fani zobaczą Violento Jacka na żywo na jednym z wydarzeń w Europie?
Violento Jack: Oglądam trochę wrestlingu z Niemiec, Wielkiej Brytanii, a także z Hiszpanii, ale szczerze mówiąc – niewiele. Oczywiście chciałbym pojechać do Europy i odwiedzić wiele krajów, mój paszport jest gotowy do podróży.
Mateusz: Jak regenerujesz swoje ciało po tak brutalnych walkach? Czy masz określoną rutynę, która pozwala Ci utrzymać formę przy tak intensywnym grafiku w Japonii?
Violento Jack: Po ciężkiej walce typu deathmatch, na przykład o mistrzostwo, odpoczywam przez 1 lub 2 dni. Staram się słuchać swojego ciała i jeśli coś mnie boli, analizuję, co się dzieje. Jestem też wielkim perfekcjonistą, jeśli chodzi o ryzyko, które podejmuję podczas walki. Zawsze myślę o wszystkich ewentualnościach, zanim zrobię coś szalonego.
Mateusz: Wielu młodych adeptów wrestlingu w Europie i Meksyku patrzy na Ciebie jak na wzór sukcesu w Japonii. Jaką jedną radę dałbyś komuś, kto marzy o walce dla FREEDOMS?
Violento Jack: Wytrwałość jest kluczem do sukcesu. Znalezienie miłości i pasji w tym, co robimy. Widzę wielu, którzy mają obsesję na punkcie sukcesu, ale to tylko konsekwencja twojej pracy. Łatwiej jest dać z siebie wszystko, kiedy kochasz swoją pracę z całych sił. Znajdź swoją pasję w życiu.
Mateusz: Czy ktoś z WWE/TNA/AEW kontaktował się z Tobą w sprawie dołączenia do ich federacji?
Violento Jack: Nie. Wiele lat temu, zanim przeprowadziłem się na stałe do Japonii, poproszono mnie o rozmowę z ludźmi z AAA. Nie mówię, że była to formalna oferta, ale to jedyna rzecz, jaka się wydarzyła, ale w tamtym czasie myślałem już o przeprowadzce do Japonii.

Mateusz: Z której drużyny (tag teamu/stajni) jesteś najbardziej dumny i dlaczego?
Violento Jack: Z Compadres Extremos. Bardziej niż zespołem jesteśmy braterstwem. Moglibyśmy już nie być wrestlerami, a nadal bylibyśmy Compadres. To tradycja, która w Meksyku jest bardzo ważna.

Mateusz: Jakie są Twoje główne cele na pozostałą część 2026 roku? Planujesz powrót do Meksyku, czy Japonia stała się już Twoim stałym domem?
Violento Jack: To jest rok, w którym byłem najbliżej powrotu do Meksyku. Ta myśl czasem krąży mi po głowie, ale ze względów osobistych i rodzinnych widzę, że to trudne. Mimo to mam nadzieję, że wkrótce udam się tam na trasę (tournee). Nadal jestem światowym mistrzem FREEDOMS, więc chciałbym zabrać pas na wycieczkę do Meksyku.
Mateusz: Dziękuję za poświęcenie czasu na udzielenie wywiadu dla MyWrestling. Życzę powodzenia zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.
Violento Jack: Bardzo dziękuję za wywiad. Jeśli pojawią się jakieś dodatkowe pytania od Ciebie lub czytelników, chętnie na nie odpowiem.
ENGLISH VERSION
Mateusz: You started your career in Mexico in the legendary DTU promotion. How do you remember those days, and how much did the Mexican wrestling school influence your approach to deathmatches?
Violento Jack: I started a bit before DTU. Back in 2004 in a very local scene in Mexico, though one with a lot of lucha libre tradition – El Santo and Super Crazy are from the same city. Many of my mentors (Crazy Boy, Julio Islas, and Gran Apache) had experience wrestling in Japan, so I was fortunate. Before DTU, there was the first hardcore company in Mexico, X-LAW, where I started training and also worked as staff. There, at a very young age, I learned many things about how a hardcore match is put together, making light tube boards with barbed wire, cleaning light bulbs, etc.
Mateusz: To start, how would you describe your style to someone who has never seen you wrestle? What makes „Kaiju” so unique inside the ring?
Violento Jack: Whenever I’m asked to describe my style, I do it with the Spanish word „Contundente” (forceful/shattering/convincing). I try to make sure every single one of my hits gets a huge reaction. The „Kaiju” thing is more about my endurance; I’m that monster that takes all kinds of attacks and just keeps moving forward.
Mateusz: In the world of wrestling, the mask holds great significance, especially for a luchador. Your mask has evolved over the years – what does it symbolize to you, and have you ever considered a „Mask vs. Mask” match in Japan?
Violento Jack: My mask is a torn mask. In Mexican wrestling, luchadores usually tear the opponent’s mask when there is hatred in the rivalry; it’s a huge sign of disrespect. It always struck me that wrestlers with a torn mask looked full of fury—in a way, they were more menacing by showing more of their face. That’s what mine is: a torn mask. I wouldn’t want a mask vs. mask match in Japan because there isn’t as big a culture for that type of encounter there as there is in Mexico. I’m more of a championship guy, but never say never; it’s just not in my priorities.
Mateusz: You are considered one of the most important gaijins (foreigners) in the history of FREEDOMS in Japan. What was the hardest barrier to overcome after moving to Japan – the language, the culture, or perhaps the Japanese fighting style?
Violento Jack: I think many of those things are still a challenge, but that’s part of the fun of being here—every day is a new challenge. When you think you’re the best because you did a TV interview in Japanese, a new challenge comes along, like going to the dentist in Japanese (haha).
Mateusz: You’ve held the King of FREEDOM World Championship five times. Which of your title matches stands out the most in your memory and why?
Violento Jack: I’ve had so many memorable matches with Kasai, Takeda, Masaoka, Sugiura, and more crazy guys. Each match has been special in its own way, but I think for me, last year against Sugiura when I won the belt for the 5th time was very special. The crowd was on my side, my wife and daughter came to watch, and Aeroboy, my lifelong friend, was there. It was a magical night.
Mateusz: Your rivalry with Jun Kasai is legendary. What is it like to share the ring with such an icon, and how much did the „Crazy Monkey” push you to reach the next level?
Violento Jack: I’ve definitely learned a lot from him. He is a man with an incredible career, and he never stops keeping himself up to date, performing as if he were a rookie. He is already playing in another league, way above us. He fights against time, and we all know that nobody can beat time, but Jun Kasai is someone who keeps fighting to the point of making you doubt that fact.
Mateusz: Many people believe that deathmatches are only about blood and pain. As an artist in this field, how do you view in-ring psychology under such extreme conditions?
Violento Jack: A deathmatch can be as deep or as superficial as the viewer wants it to be. The story, the motivations, and the plot are there if someone wants to see it, but you don’t need to know all that to enjoy it.
Mateusz: Is there a specific stipulation or a weapon you haven’t used yet that you would like to introduce into your matches in the future?
Violento Jack: No, I think I’ve already used everything I ever wanted. I wish there were bigger budget matches to do crazy things like a ring completely filled with barbed wire everywhere. But in reality, I crossed my limit of madness many years ago. I’m not interested in new weapons; I like the classics.
Mateusz: Do you follow the European wrestling scene? Is there a chance that Polish fans will see Violento Jack live at one of the events on the European scene?
Violento Jack: I watch some things from Germany and the UK, also from Spain, but not much to be honest. Obviously, I would love to go to Europe and visit many countries; my passport is always ready to travel.
Mateusz: How do you recover your body after such brutal matches? Do you have a specific routine that allows you to stay in shape with such an intense schedule in Japan?
Violento Jack: After a hard deathmatch, like a championship type, I rest for 1 or 2 days after the bout. I try to listen to my body, and if something hurts, I analyze what’s going on. I’m also a big perfectionist regarding the risks I take while wrestling; I always think of all the possibilities before doing something crazy.
Mateusz: Many young wrestling students in Europe and Mexico look up to you as a model of success in Japan. What one piece of advice would you give to someone dreaming of wrestling for FREEDOMS?
Violento Jack: Consistency is the key to success. Finding love and passion in what we do. I see many who are obsessed with success, but that is just a consequence of your work, and it is easier to give it your all in a job when you love it with all your might. Find your passion in life.
Mateusz: Has anyone from WWE/TNA/AEW contacted you about joining the federation?
Violento Jack: No. Years ago, before coming to live in Japan, I was asked to go talk with people from AAA. I’m not saying it was a formal offer, but that has been the only thing, and by then, I was already thinking about moving to Japan.
Mateusz: Which team (tag team/stable) are you most proud of and why?
Violento Jack: Compadres Extremos. More than a team, we are a brotherhood. We could stop being wrestlers but we would still be Compadres—a tradition that is very important in Mexico.
Mateusz: What are your main goals for the remainder of 2026? Are you planning a return to Mexico, or has Japan become your permanent home?
Violento Jack: This has been the year I’ve been closest to returning to Mexico. It’s still an idea that goes around my mind sometimes, but due to personal and family matters, I find it difficult. Still, I hope to go on tour soon. I am still the FREEDOMS World Champion, so I would like to take the belt for a walk in Mexico.
Mateusz: Thank you for taking the time to do this interview for MyWrestling. I wish you the best of luck in both your personal and professional life.
Violento Jack: Thank you very much for the interview. If you want me to expand on any answer, or if more questions come out of this, it would be my pleasure.
Spanish Version
Mateusz: ¿Comenzaste tu carrera en México en la legendaria promoción DTU. ¿Cómo recuerdas aquellos días y cuánto influyó la escuela de lucha libre mexicana en tu enfoque de los deathmatches?
Violento Jack: Comencé un poco antes de DTU. En 2004 en una escena muy local de México, aunque con mucha tradición en la lucha libre, El Santo y Super Crazy son de la misma ciudad. Muchos de mis mentores (Crazy Boy, Julio Islas y Gran Apache) tenían experiencia luchando en Japón así que fui afortunado. Antes de DTU existió la primera empresa hardcore de México, X-LAW, donde comencé a entrenar y también fui staff, ahí aprendí a muy temprana edad muchas cosas de cómo se hace un combate hardcore, armar tablas con púas, limpiar lámparas, etc.
Mateusz: Para empezar, ¿cómo describirías tu estilo a alguien que nunca te ha visto luchar? ¿Qué hace que „Kaiju” sea tan único dentro del ring?
Violento Jack: Siempre que me piden describir mi estilo lo hago con la palabra en español „Contundente”. Trato de que todos mis golpes reciban una gran reacción. Lo de Kaiju va más a mi resistencia, soy ese monstruo que recibe todo tipo de ataques y sigue avanzando.
Mateusz: In el mundo de la lucha libre, la máscara tiene un gran significado, especialmente para un luchador. Tu máscara ha evolucionado a lo largo de los años: ¿qué simboliza para ti y has considerado alguna vez una lucha de „Máscara contra Máscara” en Japón?
Violento Jack: Mi máscara es una máscara rota. En la lucha mexicana los luchadores suelen romper la máscara del rival cuando hay odio en la rivalidad, es una gran falta de respeto. Siempre me sorprendió que los luchadores con la máscara rota se veían llenos de furia, de alguna manera eran más amenazantes mostrando más parte de su rostro, eso es la mía: una máscara rota. No quisiera un máscara contra máscara en Japón porque no hay una cultura tan grande de ese tipo de encuentros como en México. Soy un tipo más de campeonatos pero nunca digas nunca, simplemente no está en mis prioridades.
Mateusz: Eres considerado uno de los gaijins más importantes en la historia de FREEDOMS en Japón. ¿Cuál fue la barrera más difícil de superar tras mudarte a Japón: el idioma, la cultura o quizás el estilo de lucha japonés?
Violento Jack: Creo que muchas de esas cosas siguen siendo un reto pero eso es parte de lo divertido de estar aquí, cada día es un nuevo reto. Cuando crees que eres el mejor por tener una entrevista en televisión en japonés, llega un nuevo reto como ir al dentista en japonés (jaja).
Mateusz: Has ganado el Campeonato Mundial King of FREEDOM cinco veces. ¿Cuál de tus luchas titulares destaca más en tu memoria y por qué?
Violento Jack: He tenido tantos combates memorables con Kasai, Takeda, Masaoka, Sugiura y más tipos locos, cada combate ha sido especial a su modo pero creo que para mí el año pasado vs Sugiura, cuando gané por quinta ocasión el cinturón, fue muy especial. El público estaba de mi lado, mi esposa y mi hija fueron a ver, además que Aeroboy, mi amigo de toda la vida, estaba ahí; fue una noche mágica.
Mateusz: Tu rivalidad con Jun Kasai es legendaria. ¿Cómo es compartir el ring con semejante ícono y cuánto te impulsó el „Crazy Monkey” a alcanzar el siguiente nivel?
Violento Jack: Definitivamente he aprendido mucho de él, es un hombre con una trayectoria increíble y no deja de seguir manteniéndose al día y con un desempeño como si fuera un novato. Él ya está jugando en otra liga, muy por encima de nosotros. Lucha contra el tiempo y todos sabemos que nadie puede ganarle al tiempo, pero Jun Kasai es alguien que sigue luchando hasta el punto de hacerte dudar.
Mateusz: Mucha gente cree que los deathmatches son solo sangre y dolor. Como artista en este campo, ¿cómo ves la psicología sobre el ring en condiciones tan extremas?
Violento Jack: Un deathmatch puede ser tan profundo o tan superficial como el espectador quiera. La historia, las motivaciones y la trama están ahí si alguien lo quiere ver, pero no necesitas saberlo para disfrutarlo.
Mateusz: ¿Hay alguna estipulación específica o algún arma que no hayas usado todavía y que te gustaría introducir en tus combates en el futuro?
Violento Jack: No, creo que ya usé todo lo que alguna vez quise. Me gustaría que hubiera combates con mayor presupuesto para hacer cosas locas como un ring repleto de alambre de púas en todos lados. Pero en realidad yo ya crucé mi límite de locura hace muchos años, no estoy interesado en nuevas armas, me gusta lo clásico.
Mateusz: ¿Sigues la escena del wrestling europeo? ¿Hay alguna posibilidad de que los fanáticos polacos vean a Violento Jack en vivo en uno de los eventos en Europa?
Violento Jack: Veo algunas cosas de Alemania y Reino Unido, también de España, pero no mucho hablando sincero. Obviamente me gustaría ir a Europa y visitar muchos países, mi pasaporte siempre está listo para viajar.
Mateusz: ¿Cómo recuperas tu cuerpo después de combates tan brutales? ¿Tienes una rutina específica que te permita mantenerte en forma con una agenda tan intensa en Japón?
Violento Jack: Después de una lucha deathmatch fuerte, tipo de campeonato, descanso 1 o 2 días después del combate. Trato de escuchar a mi cuerpo y si algo me duele analizo qué es lo que pasa. También soy muy perfeccionista en los riesgos que tomo luchando, siempre pienso en todas las posibilidades antes de hacer una locura.
Mateusz: Muchos jóvenes estudiantes de lucha libre en Europa y México te ven como un modelo de éxito en Japón. ¿Qué consejo le darías a alguien que sueña con luchar para FREEDOMS?
Violento Jack: Constancia es la clave del éxito. Encontrar el amor y pasión en lo que hacemos. Veo a muchos que están obsesionados con el éxito, pero eso solo es una consecuencia de tu trabajo y es más fácil darlo todo en un trabajo cuando lo amas con todas tus fuerzas. Encuentra tu pasión en la vida.
Mateusz: ¿Alguien de WWE/TNA/AEW se ha puesto en contacto contigo para unirte a su federación?
Violento Jack: No. Hace años, antes de venir a vivir a Japón, mi pidieron ir a platicar con gente de AAA. No digo que sea una oferta formal, pero ha sido lo único y para ese entonces ya estaba pensando mudarme a Japón.
Mateusz: ¿De qué equipo estás más orgulloso y por qué?
Violento Jack: Compares Extremos. Más que un equipo somos una hermandad; podríamos dejar de ser luchadores pero seguiríamos siendo Compadres, una tradición que en México es muy importante.
Mateusz: ¿Cuáles son tus principales objetivos para el resto de 2026? ¿Estás planeando un regreso a México o Japón ya se ha convertido en tu hogar permanente?
Violento Jack: Este ha sido el año que más cerca he estado de regresar a México, todavía es una idea que ronda por mi mente a veces, pero por cuestiones personales y familiares lo veo difícil. Aun así espero ir de gira pronto. Sigo siendo el Campeón Mundial de FREEDOMS así que me gustaría llevar el cinturón a pasear a México.
Mateusz: Gracias por tomarte el tiempo para hacer esta entrevista para MyWrestling. Te deseo la mejor de las suertes tanto en tu vida personal como profesional.
Violento Jack: Muchas gracias por la entrevista.
Zapraszamy do obserwowania Violento Jacka w mediach społecznościowych.
Jeden z głównych założycieli portalu MyWrestling. Wrestlingiem interesuje się od 2007 roku. Ogląda różne federacje, bo jak to się mówi, dobry wrestling można znaleźć wszędzie. W przeszłości prowadził stronę Tight Wrestling, a poza wrestlingiem interesuje się piłką nożną, muzyką oraz informatyką.
