Triple H wspomina pojedynek z WrestleManii 34

0
Premiere Of 20th Century Fox's "Stuber" - Arrivals

(Photo by Rachel Luna/WireImage)

Niewiele gwiazd WWE ma na koncie więcej pamiętnych momentów na WrestleManii niż Triple H, który wystąpił na tej gali aż 23 razy. Daje mu to drugie miejsce w historii, tuż za Undertakerem. Niezależnie od tego, czy chodziło o pokonanie Chrisa Jericho i zdobycie Undisputed WWE Championship, czy o starcia ze wspomnianym Undertakerem na kolejnych WrestleManiach, Triple H zbudował imponujący dorobek na „Największej Scenie ze Wszystkich”. Niedawno przyznał jednak, że jeden z jego ulubionych pojedynków miał miejsce już pod koniec jego kariery ringowej.

W rozmowie w podcaście „What’s Your Story? With Stephanie McMahon” Triple H wspominał walkę tag teamową z WrestleManii 34, w której wystąpił u boku swojej żony przeciwko Kurtowi Angle’owi i Rondzie Rousey. Przyznał, że był to jeden z najbardziej wyjątkowych wieczorów w jego karierze.

Są takie momenty WrestleManii, które szczególnie zapadają w pamięć, ale to był jeden z moich ulubionych wieczorów, głównie dlatego, że mogłem przeżyć to razem z tobą. Samo wejście, cały ten klimat był po prostu niesamowity. Na tym etapie kariery występowałem może raz w roku, a to było naprawdę wymagające. Ale właśnie takie drobne chwile człowiek najbardziej docenia. Dlatego możliwość wyjścia tam z tobą i zrobienia tego wszystkiego była czymś wyjątkowym.

Triple H dodał też, że w pewnym momencie złapał się na tym, że oglądał Stephanie McMahon i Rondę Rousey jak zwykły fan i musiał się pilnować, żeby się nie uśmiechnąć i nie wyjść z roli.