The Rock vs Roman Reigns na WM XL – szczęście w dwóch nieszczęściach. [OPINIA]

0

A więc wszystko stało się jasne! WrestleMania XL nie będzie miejscem, w którym Cody Rhodes dokończy swoją historię. Zamiast tego dostaniemy pojedynek The Rock vs Roman Reigns!

Dlaczego?

No właśnie. Cody Rhodes po zwycięstwie na Royal Rumble wyraźnie wskazał człowieka, na którym chce wykorzystać przysługującego mu title shota i był nim Roman Reigns. Jaki był powód zmiany planów na walkę wieczoru WrestleManii? Pewnie był to fantastyczny zwrot akcji planowany od długich tygodni przez WWE.
No nie. Okazuje się, że nie. Więcej o kulisach tej decyzji pisze Szymon w poniższym artykule.

Walka The Rock vs. Roman Reigns nie była planowana jeszcze kilka dni temu, ale Dwayne Johnson mocno naciskał na ten pojedynek

Wychodzi więc na to, że wszystko zmieniła kontuzja CM Punka. Gdyby nie ona, dostalibyśmy Punk vs Rollins i Reigns vs Cody, ale wszystko posypało się po urazie na Royal Rumble. Cody wskoczył więc na jego miejsce, a Rhodesa z kolei zastąpił właśnie The Rock, na co naciskał – zdaniem Meltzera – sam Dwayne Johnson. Nie będę się rozwodził nad tym, czy robił to dla dobra WWE, czy samolubność nakazała mu postawić się w centrum „Największej Sceny Ze Wszystkich” kosztem Rhodesa, bo tego nigdy się nie dowiemy. Bez względu na to, która z tych wersji jest prawdziwa, ‚The American Nightmare’ jest w tej całej sytuacji mocno poszkodowany, mimo, że przecież będzie walczył o główny tytuł na WrestleManii. Z tym że…

Zastąpienie Cody’ego było najmniejszym złem

źródło: WWE SmackDown

Zaraz po Royal Rumble napisałem tutaj artykuł, w którym wyraziłem swoje ubolewanie nad tym, że Main Event WrestleManii będzie odgrzewanym kotletem sprzed roku. WWE pokazało, że się myliłem i postanowiło w bardzo naciągany sposób zmienić walkę wieczoru. Czy to lepsza decyzja niż skopiowanie głównego wydarzenia z poprzedniej edycji WM? No oczywiście. Daleka od ideału, ale lepsza.
O tym, jak fatalnym Main Eventem moim zdaniem byłoby Cody vs Roman II, pisałem we wspomnianym już wcześniej artykule:

[OPINIA] Royal Rumble 2024 – niePremium Live Event.

Konkluzja była prosta: nie dość, że widzieliśmy już tę walkę, to zwycięstwo Cody’ego byłoby oczywiste, a wygrana Reignsa – zupełnie nielogiczna i bezsensowna. Co prawda nadal możemy z dużą dozą pewności stwierdzić, kto opuści WrestleManię jako Undisputed Universal Champion, ale zmiana Rhodesa na The Rocka dodaje pewną nutkę niepewności. Reigns może obronić pas. The Rock może go zdobyć i zwakować (bo wątpię, że na stałe zagości w WWE i będzie z nim panował), albo…

Gdzie w tym wszystkim The Bloodline?

To jest jedna z rzeczy, które sprawiają, że nie jestem pewien, kto wygra na WrestleManii. Od tygodni napięcie w The Bloodline rośnie, co może być preludium do rozłamu frakcji, a może nawet zdrady ‚The Tribal Chiefa’ przez Solo lub Jimmy’ego i stanięcie po stronie The Rocka. Miałoby to sens i byłoby dobrym sposobem na zakończenie panowania Reignsa bez utraty przez niego wiarygodności. Dlaczego wszak któryś z panów miał nie pójść w ślady Jeya Uso i odejść z plemienia, pomagając innemu członkowi wielkiej, samoańskiej rodziny, który zresztą zdaje się (kayfabe’owo) po prostu silniejszy od wypalonego, potrzebującego pomocy w każdym pojedynku o pas Romana? Z drugiej strony, mogą przecież zostać przy Wodzu Plemienia, albo nie ingerować w pojedynek i na końcu sprzymierzyć się z tym, który okaże się lepszy. Przejęcie Ula Fali przez The Rocka byłoby mocnym i pięknym zakończeniu nieco bezbarwnej już historii The Bloodline.

źródło: „Król Skorpion”, reż. Chuck Russell

Po co Cody wygrywał Royal Rumble?

Nadal nie potrafię tego zrozumieć. Wiemy, że pierwotnie planowano walkę Cody vs Roman, a Rhodes, jak pisałem również w wyżej podlinkowanym artykule – nie potrzebował zwycięstwa w RRM, aby zmierzyć się z Reignsem – przegrał nieczysto i rewanż powinien mu się należeć.

Plany jednak uległy zmianie i wygląda na to, że ‚The American Nightmare’ zawalczy o World Heavyweight Championship z Sethem Rollinsem. Czy do pojedynku o ten tytuł potrzebne było mu zwycięstwo w Royal Rumble? No też nie – pokonał Rollinsa już trzykrotnie, ich współpraca na potrzeby War Games się skończyła, a więc dlaczego miałby nie dostać szansy?
Zastanówmy się przez chwilę, co by się stało, gdyby Royal Rumble wygrał Gunther choćby Gunther. Z programu wypada CM Punk, a więc Rhodes wskakuje w jego miejsce, walczy z Rollinsem, a ‚The Ring General’ jest gotowy na walkę z Reignsem. WWE zdecydowało się jednak dać nam to, co w poprzednim roku – Cody wygrywa RR i idzie na Reignsa. Przez to muszą ściągać The Rocka, który ostatnią walkę dłuższą niż sześć sekund, stoczył JEDENAŚCIE LAT TEMU. Nie wiemy w jakiej jest formie, nie wiem czy dowiezie, na pewno nie pociągnie tego pojedynku. Musimy raczej liczyć, że Reigns sam sprawi, że ten mecz będzie dało się oglądać. W WWE co prawda panuje podejście, że historia jest ważniejsza od samej walki i ta logika pozwoliła im utrzymać się na szczycie biznesu tak długo, ale jednak walka wieczoru największej gali w roku musi spełnić pewne oczekiwania. Czy dwa miesiące wystarczą Rockowi, żeby wrócić do dobrej dyspozycji i przygotować się do niezłej walki? Zobaczymy.
Próbuję przez to wszystko, co do tej pory napisałem, przekazać, że WWE, dając zwycięstwo w Royal Rumble Matchu Cody’emu Rhodesowi, wlazło w straszne bagno, z którego jednak później w miarę umiejętnie wyszli, choć nie bez negatywnych konsekwencji.

Dwa nieszczęścia

Pierwsze z nich to oczywiście wygrana Cody’ego w RRM. Drugie to kontuzja CM Punka, która uniemożliwia jego starcie z Rollinsem planowane na WrestleManię. Paradoksalnie, jego uraz mógł uratować tę galę, bo zmusił WWE do zmiany Main Eventu na The Rock vs Roman Reigns. I naprawdę dobrze, że to się stało. Szkoda tylko, że wygląda to na desperacki ruch Triple H’a podyktowany złymi decyzjami, kontuzją i politykowaniem na zapleczu. Nie widać tu żadnego planowania, tylko chaos.

Co dalej z Codym?

Pisałem już, że ciężko przewidzieć rezultat starcia Rocka z Reignsem, co jest oczywiście dobre. Przejdźmy więc do walki o główny tytuł RAW.
Dość oczywiste wydaje się, że – czy nam się to podoba, czy nie – Rollins musi stracić pas na WrestleManii. Od dłuższego czasu walczy z kontuzją pleców, teraz doznał urazu kolana i chyba musi w końcu zrobić sobie przerwę od wrestlingu, żeby się wyleczyć. Więc Seth przegra z Rhodesem o tytuł?
No niekoniecznie. Po pierwsze Seth Rollins to Seth Rollins, być może wcale nie dba o swoje zdrowie i zdecyduje się pracować dalej. Po drugie… wspominałem już o bilansie starć Cody’ego z Sethem, które wynosi trzy do zera. ‚The Visionary’ z jeszcze gorszym bilansem wyglądałby fatalnie. Z drugiej strony przegrana Rhodesa też nie byłaby dobrym rozwiązaniem, bo wtedy znalazłby się w sytuacji, w której poniósłby porażkę z dwoma głównymi mistrzami federacji. Wygrać też nie bardzo może, bo ciężko wyobrazić sobie, żeby jego walka z Romanem (prawdopodobnie na SummerSlam) miała być pojedynkiem typu ‚Champion vs Champion’. Według mnie, WWE nie powinno dawać tytułu World Heavyweight żadnemu z tej dwójki. Jak?
Jest pewna, niewielka szansa, że cała kontuzja CM Punka to storyline i na WrestleManii zaskoczy nas dołączając do walki o pas, jako że zarówno z Codym jak i z Rollinsem ma „na pieńku”. Dlaczego uważam, że to możliwe? Na RAW byliśmy świadkami dość brutalnego ataku Drew McIntyre’a na rozdarty triceps Punka, co raczej nie pasuje do jednak dbającego o zdrowie swoich zawodników WWE.

Poza tym po prostu: CM Punk to CM Punk. Wielka gwiazda, która mimo problemów na zapleczu i w WWE i w AEW i pogorszeniu umiejętności ringowych (dalej śni mi się jego próba wykonania Buckshot Lariata), musi być w Main Evencie i w końcu zdobyć główny pas. Jeśli jednak nie CM Punk, to kto może opuścić WrestleManię jako World Heavyweight Champion? Możliwe, że już zapomnieliście, ale…

Ten pan nadal ma walizkę Money in The Bank. Tak, wiem, jego panowanie jako ‚Mr. MiTB’ nie jest spektakularne, ale nadal niezłe w porównaniu z poprzednimi, takimi jak Otis, Corbin czy Theory. Może więc się okazać, że po WrestleManii to właśnie Damian Priest będzie mistrzem. Oczywiście nie pokona Reignsa – zakończenie tego reignu musi być wielkim wydarzeniem, sprawiedliwą walką 1v1 – ale może pokusić się o główne mistrzotwo na RAW i nie mam wątpliwości, że po niewielkim odświeżeniu postaci ‚The Archer of Infamy’ może być zupełnie przyzwoitym mistrzem. Zdaje się, że jest pod to szykowany a elementem tego są coraz częstsze spięcia w The Judgement Day. Priest pewnie w końcu odłączy się od grupy, albo ta rozpadnie się całkowicie, i zacznie solo run, podobnie jak jego obecny tag team partner – Finn Balor.

Podsumowanie

Podtrzymuję stanowisko, że WWE fatalnie rozegrało Royal Rumble i drogę do WrestleManii. Dzisiejsze SmackDown i ogłoszenie walki The Rock vs Roman Reigns wywołało niemałe oburzenie wśród fanów wrestlingu, ale ja zdecydowanie należę do partii tych, którzy popierają tę decyzję. Jest to dla mnie nadzieja, że WM XL będzie wydarzeniem, które spełni oczekiwania i będzie warte obejrzenia, jeżeli tylko The Rock „dojedzie” ringowo.
Jakie są Wasze spostrzeżenia na temat WrestleManii?