RETRO FEUDY #2 – Sasha Banks vs. Bayley (NXT Era)

0
maxresdefault

Fot: WWE

Postanowiłem zapoczątkować nową serię artykułów na naszej stronie pod tytułem: RETRO FEUDY – w których będę zabierał czytelników w podróż w czasie do dawnych rywalizacji z WWE.

W drugim artykule z serii przeniesiemy się dekadę wstecz, kiedy w złoto-czarnym brandzie kiełkowała kobieca rewolucja w WWE. To tam dostaliśmy podwaliny pod to, jak obecnie traktowane i szanowane są wrestlerki w największej federacji wrestlingu na świecie. Oczywiście nie wszystko zawdzięczamy pewnym czterem kobietom, które całkowicie zrewolucjonizowały spojrzenie na kobiece zapasy w amerykańskim mainstreamie, aczkolwiek w dużej mierze to one sprawiły, że wytworzył się hype na żeński wrestling, a władze WWE w końcu postanowiły dać szansę tym, które przez wiele lat były marginalizowane i nie mogły pokazać swojego potencjału.

Oglądanie NXT w latach 2014/2015 było dla mnie nowym zjawiskiem. Jeszcze nie zdążyłem wychylić swojej głowy poza WWE i zobaczyć, jak dobry może być wrestling w innym miejscu. Byłem fanboyem federacji założonej przez McMahonów. Chłonąłem ich produkt i zawsze wydawało mi się, że kobiety nigdy nie będą w stanie zrobić tak świetnego show jak mężczyźni. Wiecie, kogo była to wina? Możecie się oczywiście domyślić. Taki obraz kobiet został mi przedstawiony przez wrestlingowych hegemonów. Za dzieciaka oglądałem półnagie divy, które walczyły w kilkuminutowej parodii walki. Naprawdę przykre doświadczenia.

AJ Lee i Paige były tymi, które pokazały mi, że może być inaczej, ale nie był to ten mityczny impuls, który porwałby moje serce. Musiał nadejść rok 2014 i pierwsza styczność z grupą Four Horsewoman. Czwórką kobiet, dla których główną misją była prawdziwa rewolucja. Nikt wtedy nie myślał, że ich praca całkowicie odmieni rolę kobiet w World Wrestling Entertainment. Tak jak kiedyś pewien niemiecki filozof wezwał wszystkich proletariuszy świata do połączenia się, tak one wezwały kobiety do wszczęcia rewolucji, która zmieniła bieg historii.

Sasha Banks i Bayley. Dwie pionierki, które swoją rywalizacją w NXT i walką w Brooklynie zainspirowały tysiące młodych dziewczyn do tego, że one również mogą spróbować sił w wrestlingu i być częścią niesamowitego show. Feud moich nastoletnich lat, dzięki któremu zakochałem się w kobiecym wrestlingu. The Boss vs. The Hugger. Łzy, piękno, sukces i głód zwycięstwa. Dla obu z nich była to najważniejsza rywalizacja w życiu, bo udostępniła im platformę do kariery i wybicia swojego nazwiska. To, co stworzyły, jakie piętno zdołały odcisnąć, i jak ogromny wpływ miały starcia z TakeOverów na późniejsze losy dywizji kobiet – jest czymś nieocenionym.

Fot: WWE

Jak to wszystko się zaczęło?

Geneza sporu pomiędzy Sashą i Bayley jest dosyć prosta. The Boss była osobą, która stała się łatwym celem dla całego kobiecego rosteru NXT. Panowała jako mistrzyni kobiet, więc była najważniejszą postacią w dywizji, którą każda z wrestlerek chciała zdetronizować i odebrać posiadane przez nią złoto. To nie tak, że Bayley napotkała Sashę na swojej drodze dopiero w momencie, gdy ta przejęła tytuł mistrzowski, bo już wcześniej parę razy wchodziły ze sobą do ringu. Jednak wtedy nie było między nimi dużego napięcia. Prawdę mówiąc, postać The Boss narodziła się przy udziale Bayley, bo to po ataku na nią Sasha wygłosiła promo, które zapoczątkowało tę ikoniczną personę i drużynę BFF (Beautiful Fierce Females), którą współtworzyła z Summer Rae i później Charlotte.

Wątek tej grupy był jednym z ważniejszych na tygodniówkach NXT. Flair i Banks prowadziły rywalizację z Bayley i Natalyą, która po raz pierwszy sparowała ze sobą późniejsze zaciekłe rywalki. Stały się dominującym zespołem, który jednak nie przetrwał zbyt długo (po przejściu Rae do main rosteru) i przez wewnętrzne zgrzyty zakończył swój byt po tym, jak Charlotte wystawiła Sashę na atak ze strony Bayley po ich walce tag teamowej.

Fot: WWE

Sasha nie miała powodów, żeby koncentrować na niej swoją uwagę, ale w pewnym sensie był to plan na zbliżenie się do pasa kobiet i możliwości walki z Charlotte. Historia z Bayley dopiero miała nadejść, jednakże zanim do tego doszło, głównym celem Sashy był pas kobiet NXT, w którego posiadaniu była Charlotte. Najpierw przegrała z Bayley w starciu o miano pretendentki, by na gali TakeOver: Fatal 4-Way ponownie zaatakować Huggerkę i wysłać jasny sygnał, że to ona zasługuje na title shota. 23 października 2014 roku, zwyciężyła nad Bayley i zjednoczyła się z Becky Lynch. Niedługo potem, rozpoczęła oficjalny feud z Charlotte trwający przez kilka tygodni, w trakcie którego trzykrotnie próbowała ją pokonać, ale w każdej z walk poniosła klęskę. TakeOver: R-Evolution i dwa epizody NXT kończyła w roli pokonanej, w ostatnim z nich z powodu interwencji Becky.

4 Horsewoman stoczyły pojedynek na gali NXT TakeOver: Rival, a stawką było NXT Women’s Championship. Charlotte, Becky, Sasha i Bayley walczyły w 18-minutowym klasyku, który wyłonił nową czempionkę. Dosyć niespodziewanie to właśnie Sasha zdobyła mistrzostwo, odliczając The Queen za pomocą jednej z wariacji pinów. Gimmick szefowej w szybkim tempie zyskiwał na popularności, a ta wygrana doprowadziła do tego, że Banks wyrosła w następnych miesiącach na czołowego heela w NXT. Krótko po tym, Bayley doznała kontuzji śródręcza i na pewien czas została wycofana z akcji.

W międzyczasie Sasha Banks kontynuowała rządy niekwestionowanej królowej dywizji kobiet. Wygrane z Charlotte (dwukrotnie), Alexą Bliss i Becky Lynch na TakeOver: Unstoppable – wykreowały ją na zawodniczkę, która wybrała ścieżkę: po trupach do celu. Nie wahała się również wbijać noża w plecy tym, z którymi miała sojusz. Sasha wyrosła na pewną swego kobietę, która liczy tylko i wyłącznie na siebie. Jeśli będzie musiała kogoś poświęcić i tę osobę zlikwidować, zrobi to bez mrugnięcia okiem. Była złą, samolubną i tak zwaną zimą suką, której przyjacielem został tytuł mistrzowski kobiet NXT.

Bayley przeżyła najgorszy czas w karierze. Gdy oficjele federacji zaczęli budować ją na największego babyface’a w NXT, przydarzyła się jej kontuzja, która spowodowała, że plany musiały zostać przełożone na późniejszy termin. Posadzono jednak nasiona, które w czasie jej absencji puszczały pierwsze pąki i w momencie powrotu Bayley do żółtego brandu, popularna Huggerka natychmiastowo urosła do miana jednej z najbardziej kultowych postaci ostatnich lat. Publika Full Sail University wyraźnie dała do zrozumienia, że chcą zobaczyć Bayley z tytułem mistrzyni kobiet. Zbierała wspaniałe reakcje i stała się bohaterką ludu.

Drogi Bayley i Sashy łączyły się ze sobą praktycznie od samego początku ich przygody w WWE. Rywalizowały singlowo, w drużynie, przeciwko sobie, bratając się z innymi członkiniami 4HW (Charlotte i Becky). Po wspomnianej kontuzji śródręcza, Bayley wróciła do ringu i kontynuowała storyline z Emmą, która zarzucała jej, że przez to, iż jest nadmiernie miła, nigdy nie zdobędzie mistrzostwa kobiet NXT. Po ostatecznym pokonania Emmy (wcześniej razem z Charlotte na TakeOver: Unstoppable wygrały z Daną Brooke i Emmą) – skupiła całą uwagę na pasie NXT Women’s, który postanowiła zdobyć za wszelką cenę.

Historia ponownie zatoczyła koło. Aby uzyskać miano pretendentki była zmuszona walczyć z Charlotte i Becky Lynch w Triple Threat Matchu o title shota na pojedynek z Sashą Banks na TakeOver: Brooklyn. Cała czwórka wielokrotnie mierzyła się ze sobą w przeróżnych konfiguracjach, tym razem Bayley czekała konfrontacja z zawodniczkami, które również pragnęły złota i rewanżu na Banks. The Hugger wyszła zwycięsko z tej batalii i zgarnęła bilet w jedną stronę, na galę swojego życia, w Nowym Jorku.

Faworytka publiczności i największy face w brandzie kontra główna antagoniska, która nie zamierza się nikomu kłaniać i pojawiła się w NXT, żeby odnosić wielkie sukcesy. To, w jak umiejętny sposób zbudowano tę rywalizację, powinno być studiowane przez osoby zajmujące się tworzeniem wrestlingowych storyline’ów. Underdogowa Bayley, której ciągle podkładano kłody pod nogi i niweczono jej mistrzowskie zapędy oraz Sasha, dla której bycie na szczycie było zapisane w gwiazdach. W theme songu Sky’s The Limit padają słowa – „It’s my destiny to be bigger”, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy – „Moim przeznaczeniem jest być wielką”.  Sasha Banks taką się stała i zbudowała dziedzictwo, które już w czasach NXT było uznawane za wielkie. Bayley dumnie kroczyła w kierunku spełnienia swoich marzeń, a jej rywalka z Brooklynu była w siódmym niebie i chwaliła się tym, jaką to ona jest niesamowitą mistrzynią.

Fot: WWE

Sasha zdominowała dywizję i wygodnie siedziała na mistrzowskim tronie. Ta posiadówka była zakłócana przez takie postacie jak Charlotte, Becky Lynch i Alexa Bliss, ale żadnej z nich nie udało się przerwać jej panowania, które potrwało przez 192 dni. Jasne było, że odpowiednią osobą do zakończenia title runu szefowej byłaby oczywiście Bayley, z którą łączyło ją tak wiele. Banks wspaniale odnalazła się w gimmicku The Boss, a jej rządy z tytułem mistrzowskim doprowadziły do sytuacji, w której fani mieli ogromny dylemat. Chciałeś na nią buczeć, bo była świetnym czarnym charakterem, ale jednocześnie oklaskiwać za genialną robotę, którą wykonywała w ringu i na mikrofonie.

Bayley była całkowitym przeciwieństwem Sashy. Postać Huggerki idealnie do niej przypasowała, co pozwoliło jej stworzyć personę, która stała się fenomenem wśród publiki NXT. Grająca na czystych zasadach, za każdym razem uśmiechnięta i doceniająca wsparcie ludzi dziewczyna, która podąża za marzeniem o zostaniu mistrzynią. Łatwo było kupić tę historię. To przecież ona zainspirowała Izzy (fankę Bayley) do rozpoczęcia kariery zawodowej pro wrestlerki. Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają i feud Sasha vs. Bayley z NXT jest dobrym przykładem. Żadne inne zestawienie nie sprawiłoby, że wrestlingowy świat będzie mówił tylko o jednym – o walce kobiet na Takeover na Brooklynie. Chemia, którą miały, była po prostu nadzwyczaj wyjątkowa.

NXT przed TakeOver: Brooklyn

Po zdobyciu title shota, Bayley oficjalnie zaklepała sobie miejsce na nowojorskim show spod szyldu TakeOver. Wiele razy powtarzała, że ten pojedynek będzie jej najważniejszym w karierze, ale nie miała pojęcia, jak duży wpływ będzie on miał na kobiecy wrestling – nie tylko w samym WWE. Na ostatnim epizodzie żółtej tygodniówki, Sasha i Bayley stanęły naprzeciwko siebie, aby podpisać kontrakt na walkę o  NXT Women’s Championship. Pierwszy raz od dawna mogły spojrzeć w swoje oczy i porozmawiać o tym, co czeka je na Takeoverze. Ten segment sprawił, że arena Full Sail eksplodowała od nadmiaru starpowera, jaki pokazał się na środku ringu. Obie wspięły się na wyżyny sztuki wypowiedzi i kapitalnie sprzedały walkę w Nowym Jorku.

Bayley powiedziała, że może walczyć z Sashą tu i teraz, co jednak nie zyskało aprobaty ze strony Banks, która zaczęła dosyć agresywne promo w jej kierunku, mówiąc, że to ona jest najlepszą mistrzynią, jaką kiedykolwiek widziała ta organizacja. Dodała, że powodem braku call-upu Bayley do głównego rosteru jest to, że jest przegraną. Te słowa rozzłościły pretendentkę, która zaatakowała Sashę tuż przed ich ikonicznym starciem na TakeOver. W imponującym stylu rozgrzały publikę, tocząc między sobą tę słowną utarczkę. The Boss udowodniła, jak świetnym jest heelem i jak naturalnym sposobem potrafi powodować heat. Z kolei Bayley na chwilę wyszła z roli family friendly babyface’a i pokazała wszystkim, że gdy zachodzi taka potrzeba, jest w stanie przyostrzyć.

Sasha Banks vs. Bayley – NXT TakeOver: Brooklyn

Epokowe wydarzenie, które nadal żyje w głowach fanów kobiecego wrestlingu z całego świata. Niedawno minęła dekada od Brooklynowego showstealera, który stał się prekursorem dla kolejnych pokoleń wrestlerek. Jeżeli jakaś młoda dziewczyna jeszcze nie poznała jak niesamowitą rozrywką jest profesjonalny wrestling, to z pomocą przychodzi walka Sashy i Bayley w nowojorskiej arenie Barclays Center. Dzięki niej odkryje, że kobiety mogą robić kapitalne show w ringu i zainspiruje ją do tego, żeby podążać ścieżką wydeptaną przez aktorki oglądanego spektaklu.

Rewolucja była telewizowana i obie dokonały czegoś, czego nigdy wcześniej nie zrobiły żadne inne zawodniczki. Mówimy tutaj o pojedynku, który przełamał barierę, jaka ciążyła od lat na kobiecej dywizji w WWE. Szklany sufit został rozbity na kawałki, a one zapoczątkowały trend na kobiecy wrestling w największej federacji na świecie. Były trendsetterkami, które wyznaczały drogę, jaką powinna podążać organizacja w kwestii promowania kobiet. Walka, bez której rewolucja, a potem ewolucja, nie miałaby prawa bytu.

Fot: WWE (Sasha Banks i Bayley przed walką na TakeOver: Brooklyn)

Naturalnie stworzony babyface i heel będący uosobieniem doskonałości. Starcie Sashy i Bayley już przed rozpoczęciem było wyjątkowe. Huggerka wchodząca do ringu przy hałaśliwej wrzawie tłumu i szefowa, która wjechała do Barclays Center ekskluzywną limuzyną. Zderzyły się ze sobą dwa odrębne światy, które w połączeniu dały nam być może najlepszą kobiecą walkę na amerykańskiej ziemi. Atmosfera wokół była surrealizmem łączonym z realnością. Kobiety zostały głównymi bohaterkami gali, mimo że nawet nie walczyły w main evencie.

Starcie wypełnione emocjami naprawdę skrajnymi. Nie był to mecz, który oglądało się ze spokojem. Bo nie możemy mówić o spokoju, gdy w kwadratowym pierścieniu zapisywana jest historia kobiecego wrestlingu. Na pierwszy rzut oka storyline, jakich przecież było wiele w przeszłości. Miła dziewczyna walczy z tą zarozumiałą. Jednak śledząc rywalizację Bayley i Sashy Banks dało się odczuć, że podkręciły jej poziom do granic możliwości. To samo tyczyło się najważniejszej części, czyli samej walki. Mnóstwo chwil, gdzie oglądający mógł zwyczajnie złapać się z głowę i powiedzieć, że to ten rodzaj starcia z serii jeden na milion, mające ogromne znaczenie dla losów rozwoju profesjonalnych zapasów w wykonaniu kobiet na terenie USA.

Sasha Banks jako finałowy boss dla ulubienicy publiczności, która po mnóstwie perturbacji wspina się na górę, na której położony jest tytuł mistrzowski, o który tak zażarcie rywalizowała. Gdybym miał powiedzieć, ile razy widziałem ten pojedynek, to odpowiedź byłaby prosta: najprawdopodobniej kilkaset razy. To on przekonał mnie na dobre, że kobiecy wrestling może być interesujący. Sasha i Bayley napisały własną historię, jednocześnie będącą dla nich wyznacznikiem kariery w World Wrestling Entertainment. Załatwiły sobie tym samym bilet do wieczności, sprawiając, że konfrontacja na TakeOver rozkochała w wrestlingu miliony fanów i uruchomiły platformę, która pozwoliła kobiecemu wrestlingowi zyskać rozgłos i większe znaczenie.

Bayley zakończyła wielomiesięczną tułaczkę po wymarzony pas i zdetronizowała najważniejszą rywalkę swojego życia. Dużo o tym starciu mówi to, że jako wielki fan Sashy Banks chciałem, aby to Bayley opuściła Brooklyn ze złotem w rękach. Dobra wygrała ze stojącą po ciemnej stronie mocy i po rollercoasterze emocjonalnym, który przybierał ekstremalne poziomy.

Fot: WWE (Bayley wykonuje Sashy Inverted Hurricanaranę)

Trzeba było brutalnie zaatakować dłoń Bayley? Proszę bardzo, Sasha zrobiła to bez skrupułów. Trzeba było wykonać ryzykowny Senton nad sędzią poza ring? Szefowa posunęła się i do tego. Bayley ofiarnie broniła się przed ofensywą Sashy i wychodziła z każdych tarapatów,  serwowanych przez Banks. Pojedynek na submissiony, efektowna Inverted Hurricanarana z narożnika i cios krytyczny w postaci Bayley to Belly, który dopiero za drugim razem zapewnił pretendentce mistrzostwo kobiet NXT.

Fot: WWE (4 Horsewomen świętują po wygranej Bayley)

Chwilę po zakończeniu walki, w ringu zobaczyliśmy Four Horsewoman w pełnym składzie, które świętowały razem zwycięstwo Bayley. Ze łzami w oczach i dumne z tego, co się właśnie wydarzyło.

Rywalizacje takie jak ta, nigdy nie kończą się na jednym pojedynku. Sasha i Bayley zawiesiły sobie wysoko poprzeczkę, dlatego po epickiej walce na TakeOver: Brooklyn kontynuowały spór w kolejnych tygodniach. Logicznym było, że nie skończy się tylko na jednym razie. W końcu Banks miała w zanadrzu prawo do rewanżu i z tym właśnie argumentem znów stanęła w szranki z Bayley.

Bo przecież ambicja i chęć powrotu na szczyt i udowodnienia wszystkim wokół, że porażka w Nowym Jorku to był tylko wypadek przy pracy, zżerały ją od środka. Nowa mistrzyni nie miała na horyzoncie nowych wyzwań i rywalek – Sasha Banks czaiła się za rogiem i była gotowa jak najszybciej przywrócić utracony tytuł na swoje barki.

Na odcinku NXT z 16 września 2015 doszło do segmentu, który ustalił main event nadchodzącej gali TakeOver: Respect, którą zaplanowano na 7 października. Bayley uradowana i pełna wiary po największym sukcesie w karierze, musiała wysłuchać, co takiego do powiedzenia będzie miała Sasha.

The Boss przejęła mikrofon i o dziwo nie  usłyszeliśmy typowych dla heeli frazesów o tym, że face’owa postać wygrała niezasłużenie i że jej się coś nie należy. Sasha powiedziała, że skradły show, a ludzie ją w końcu zaakceptowali i że nie przybyła tutaj, aby skradać show, ale po to, żeby być najlepsza. Gdy wydawało się, że będzie już tylko miło, szefowa uderzyła z zaskoczenia i dodała, że Bayley była od niej lepsza tylko przez trzy sekundy, ale nadal nie jest nią i dalej ma wiele do udowodnienia.

Bayley chwyciła za swój mikrofon i nie była obojętna na jej słowa. Nie mogła przecież stać jak ten słup soli, kiedy Banks podważała jej osiągnięcie i twierdziła, że ta ma coś udowodnić. Powiedziała, że jeśli Sasha wyszła tutaj prosić o pojedynek rewanżowy, to ona jest gotowa na to wyzwanie i mogą zmierzyć się tu i teraz na NXT.

Sasha Banks odpowiedziała, że się nie zgadza, twierdząc, że musi udowodnić każdemu na zapleczu, że jest najlepszą kobiecą wrestlerką w tej organizacji. Dodała, że ma wiadomość i ta wiadomość jest taka, że nie chce pokonać Bayley tylko raz, ale zrobić to ponownie, ponownie, ponownie i ponownie. Fani w pewnym momencie zaczęli skandować Ironwomen, Ironwomen! Po chwili na rampie zjawił się generalny menedżer NXT William Regal, który ogłosił, że na TakeOver: Respect Bayley stanie w obronie mistrzostwa kobiet NXT w starciu z Sashą Banks i będzie to Ironwomen Match.

Bayley vs. Sasha Banks, Ironwomen Match – NXT TakeOver: Respect

Sequel bywa gorszy od oryginału, ale nie gdy mówimy o walce Bayley z Sashą na październikowej gali TakeOver: Respect. Tak jak legendarny mecz z Brooklynu jest słusznie obsypywany kwiatami, tak w przypadku Ironwomen Matchu powinniśmy docenić to, że obie wrestlerki przeniosły swoją rywalizację w totalnie inny rodzaj wrestlingowego pojedynku. Sasha Banks dostała przepiękny send off do głównego rosteru i popisała się genialnym występem, w którym oprócz kapitalnego show, jakie odstawiła w środku ringu i poza nim, udowodniła każdemu z osobna, że jako heel jest absolutnie wybitną postacią i że należy się jej wielki szacunek za pracę, którą wykonała w NXT.

Chciała zemścić się na Bayley za dotkliwą porażkę w Nowym Jorku. Pragnęła zrobić to na własnych zasadach i dlatego na Respect odbył się 30-minutowy Ironwomen Match. Starcie kultowe, w którym dotychczas w WWE walczyli tylko mężczyźni. Kolejny mur został wyburzony – kobiety po raz pierwszy w historii federacji stoczyły tak wymagającą i jak się okazało, heroiczną batalię. Sasha chciała sprawić, że spełnione marzenie Bayley zamieni się w smutny upadek a relacja, którą zbudowała ze społecznością NXT, zostanie wystawiona na ciężką próbę.

Fot: WWE (Bayley i Sasha przed starciem rewanżowym na TakeOver: Respect)

Pokonać ponownie, ponownie, ponownie i ponownie…

Zasady obowiązujące w Ironmanach są następujące: 30 minut walki, a zwyciężczynią jest ta, która zgarnie jak najwięcej punktów. Czekał je istny maraton, którego przejście wiązało się z ogromnym poświęceniem i pozostawieniem cząstki siebie w kwadratowym pierścieniu. Rezultat był w pewnym sensie przewidywalny, bo nikt nie liczył na to, że nowa czempionka szybko utraci tytuł na rzecz osoby, która przecież była szykowana do pełnego call-upu do main rosteru. Sasha wcześniej zadebiutowała na RAW u boku Naomi i Taminy, z którymi uformowała frakcję Team B.A.D. Na żółtą tygodniówkę wróciła po to, aby zrewanżować się Bayley, a że przy okazji mogła przywrócić się na szczyt dywizji kobiet, to akurat była sprawa drugorzędna. Zamiarowała się do tego, by zranić uwielbianą idolkę fanbazy NXT i złamać serca tych ludzi, którzy trzymali za nią kciuki.

Atmosfera w Full Sail University była niezwykle klimatyczna. W miejscu, w którym zaczynała się ich droga. Gdzie stawiały pierwsze kroki, ucząc się fachu od mistrza Dusty’ego. To w tej małej arenie się wychowały i tam też stanęły oko w oko w premierowym kobiecym Ironwomenie i historycznej walce wieczoru.

Fot: WWE (Lita, Stephanie McMahon, Charlotte i Becky Lynch oglądają pojedynek Sashy z Bayley na TakeOver: Respect)

Z perspektywy trybun starcie oglądały Stephanie McMahon, Lita, Becky Lynch i Charlotte Flair. Chociaż scenariusz, jaki mogliśmy sobie układać w głowach był do bólu oczywisty, one wzięły się za jego magiczną oprawę. Pierwsze minuty dały nam odpowiedź, że pod względem emocji bardzo zbliżymy się do wydarzeń z Brooklynu. Fani chantujący „Women’s Wrestling” i spojrzenia na siebie, które mówiły więcej niż tysiąc słów. Bayley z Sashą napisały następny rozdział książki, w której były głównymi bohaterkami.

Ironwomen bez żadnych granic, bo przekraczanie ich w nim było standardem. Pełen etapów i momentów kulminacyjnych, które rozmieszczono w odpowiednim miejscu i czasie. Pokazano ringowy spryt i cwaniactwo Sashy, która pierwszy pin zgarnęła odwracając uwagę sędziego i nieprzepisowo atakując oczy Bayley. Ta odwdzięczyła się akcją z narożnika, po której wyrównała stan meczu.

Doskonale pamiętam moje zaskoczenie, kiedy Banks cisnęła Bayley o stage, zdobywając drugi punkt, a chwilę później podeszła do Izzy, wiernej fanki Bayley – i ściągnęła jej opaskę z głowy, z którą paradowała w ringu, robiąc sobie żarty z małej dziewczynki, która się rozpłakała i tuliła głowę w ramionach matki i ojca. Nadheelizm (nie mam pojęcia czy takie słów istnieje), ale to, co zrobiła Sasha, po prostu zasługuje na oryginalną nazwę. Bayley goniła wynik i po kontrze Boston Craba odliczyła The Boss do trzech.

Fot: WWE (Sasha Banks konfrontuje się z Izzy – młodą fanką Bayley)

2-2…

Końcowe minuty były walką z upływającym czasem i własnymi słabościami. Obie za wszelką cenę chciały zakończyć tę męczarnię, ale zanim padł decydujący pin – Bayley i Sasha chwytały się każdej akcji, która mogła przechylić szalę zwycięstwa na korzyść którejś z nich. Wariacje pinów, Bayley to Belly, Bank Statemant oraz inne ruchy, które miały w swym arsenale. Chyba nie dało się lepiej zabookować finiszu, bo wyszedł on wręcz idealnie. Sasha dążyła do poddania Bayley, a zegar pokazywał, że lada chwila pojedynek dobiegnie końca. Huggerka wyswobodziła się z dźwigni szefowej i założyła jej swoją własną, która na sekundy przed końcem czasu zmusiła Sashę do odklepania.

Wydarzenia po zakończeniu main eventu były przepełnione miłością do kobiecego pro wrestlingu. Cała arena bijąca brawo i wykrzykująca imiona obu wrestlerek. Roster NXT, który wyszedł na rampę oddać im cześć – byli tam między innymi Samoa Joe, Kevin Owens, Finn Balor i Sami Zayn, do tego Stephanie, Becky, Charlotte, Lita… zjawił się też William Regal i Triple H, który wręczył zapłakanej Sashy kwiaty na pożegnanie z NXT.

Fot: WWE (Wzruszone Bayley i Sasha Banks po pojedynku na TakeOver: Respect)

Ten akt rywalizacji Bayley z Sashą został domknięty w najlepszy z możliwych sposobów. Rywalizacja, która zapoczątkowała nową erę i popchnęła do przodu kobiecą rewolucję w WWE. Dwie kobiety z NXT, które swoimi walkami zawładnęły sercem każdego, kto w tamtym czasie śledził produkt trzeciego brandu World Wrestling Entertainment.