Pętla się zaciska
WRESTLETALK
Oto sądny dzień dla The Judgement Day. Czy istnienie stajni, która ostatnie lata kształtowała nam realia wrestlingu ma jeszcze sens?
30 listopada zeszłego roku napisałem post o tytule „I co dalej z tym Judgement Day?„. Minęło już trochę czasu i pora by zweryfikować to co się zmieniło.
Trochę to zagmatwane.

Od dawna wiadomo jedną rzecz. Judgement Day swą siłę kładzie na kobiecej dywizji. Czy to za czasów Ripley, czy teraz, wszystko pokładane jest na barki pań. Choć Rhey już dawno w stajni nie ma to aktualnie trio Liv Morgan, Roxanne Perez i Raquel Rodriguez nadają prawdziwego dynamizmu w grupie. Problem polega na tym, że to nie jest jedyna trójka w teamie. Historia jednak Doma, Finna i JD wydaje się być zgoła gorsza.
Bez znaczenia.

Podwójny mistrz, który pokonał niedawno Johna Cenę, Balor, który świetnie walczył ostatnio z Punkiem i były mistrz Tag Team JD w gruncie rzeczy ukazują jak ważne jest odpowiedzialne podejście do prowadzenia postaci. Od dłuższego bowiem czasu wiele się mówi o The Vision (także niestety w kwestii kontuzji), MFT czy Wyatt Sick6. To wszakże znacznie młodsze stajnie. I choć nie posiadają oni tak utytułowanych postaci to ich storyline’y wydają się znacznie ciekawsze. Mało tego. Na łamach ostatnich wydarzeń sukcesy Judgement Day męskiej stajni wydają się wręcz bez znaczenia.
WM
Wretlemania coraz bliżej i jedynym ważniejszym akcentem Judgement na niej wydaje się obecność Liv Morgan w meczu z Vaquer. Choć jej szanse pewnie nie należą do wielkich to jednak sam dobry występ może tchnąć nowego duch w stajnię. Pytanie jednak jest jedno… Czy jest na to potrzeba? Może pora wreszcie pójść dalej.
