Nostalgicznie #3 – Wodzowie
Każdy wielki ród posiada równie majestatycznego wodza. W Wrestlingu jego królewskim wydaniem jest zdecydowanie rodzina Anoa’i.
Fantasy booking to atrybut wielu fanów WWE. Jest on niczym innym jak spełnieniem indywidualnych marzeń/przekonań dotyczących ułożenia starć i ich wyników w wrestlingu. Wśród wielu na przestrzeni lat jedna opcja pojawiała się bardzo często. Starcie tytanów plemienia z Samoańskimi korzeniami. Do tej pory jednak nigdy do niego nie doszło. Na Wrestlemanii XL była jego pewna wizja jednak ostatecznie The Rock stanął u boku Romana Reignsa (Leati Joseph „Joe” Anoaʻi). Mało tego. Uznał go jako wodza. To nie jest jednak pierwsza taka sytuacja w historii.
Dawno, dawno temu… za górami i lasami…

Gdy w 2015 roku kariera „Big Doga” nabierała rozpędu nadszedł czas na udowodnienie swej wartości. Oto u wrót roku stanęło Royal Rumble w Filadelfii. Sam Joe pojawił się na nim wchodząc z numerem 19. Po ciężkiej batalii świętował on triumf wyrzucając ostatecznie z ringu Ruseva. Jednak przed zwycięstwem doszło do brutalnego ataku Kane’a i Big Show’a, na postać Romana.
Rodzina ponad wszystko

Atakujący członkowie Authority wydawali się mieć olbrzymią przewagę nad samotnym Reignsem. Ostatecznie ta przewaga nie trwała długo. Oto z znanym wszystkim theme songiem do ringu wkroczył Dwayne Johnson. The Rock razem z swym kuzynem wyrzucili obu agresorów po czym ten pierwszy opuścił miejsce starcia, wciąż pozostając w pobliżu. Nagle do walki powrócił Rusev, który chciał wykorzystać fakt, że Joe jest osłabiony. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego skutku.
A reszta to już historia….
Obserwuj nas na: twitter.com/MyWrestling2015
Śledź nas na: facebook.com/mywrestlingpl
