G1 Climax 29 Dzień 12 – Opinia

G1 Climax 29 wchodzi w decydującą fazę, a my jesteśmy już po 12 dniu tegorocznej edycji. Dziś do rywalizacji przystąpili zawodnicy z bloku B. Dzisiejsze show wypadło moim zdaniem przyzwoicie i oglądało mi się to lepiej niż galę sprzed wczoraj. Zmagania turniejowe rozpoczęli Shingo Takagi i Jeff Cobb, którzy dali mam przyzwoity mecz. Toru Yano niespodziewanie pokonał Jona Moxley czym zaskoczył fanów. Naito zmierzył się z Juicem Robinsonem, Jay White starł się z członkiem Suzuki Gun Taichim. W main evencie Tomohiro Ishii zawalczył ze swoim odwiecznym rywalem Hirookim Goto, z którym rok temu wykręcił show stealerPo krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. 


B Block Tournament Match

Shingo Takagi vs Jeff Cobb

Powiem wam, że nie byłem zbytnio zaciekawiony tą walką i zupełnie nie oczekiwałem od nich czegoś wielkiego. Panowie stworzyli naprawdę ciekawe widowisko, gdzie walka toczyła się cały czas w dynamicznym tempie. Takagi grał w tym meczu “underdoga”, a publika była mocno za nim. Obaj panowie preferują raczej siłowy styl walki i mocno go prezentowali w tym pojedynku. Sporo emocji tutaj mieliśmy zwłaszcza pod koniec walki, gdzie Takagi przejął inicjatywę na meczem. Jeff fajnie się dziś pokazał i nawet nie byłem jakoś zły na to, że wygrał to starcie. Wiele świetnych akcji widzieliśmy w końcówce! near falle też ładnie siadały w odpowiednich momentach. Nie sądziłem, że Cobb wygra z Shingo, który ostatnio był na fali i zanotował kilka zwycięstw w Climaxie. Bardzo fajna i emocjonująca końcówka i ostateczna wygrana Jeffa.

Zwycięzca: Jeff Cobb

Moja ocena: *** 3/4*


B Block Tournament Match

Jon Moxley vs Toru Yano

Ah ten Yano zawsze musi wygrać jakimś fuksem. Tutaj nie miałem żadnych wątpliwości co do zwycięzcy. Mox miał serię zwycięstw w G1 i spodziewałem się, że zachowa ją do końca bloku wygrywając go bez porażki. Mecz z Toru był nawet spoko “Comedy” wrestlingiem i dobrze się to oglądało. Początek walki był czystą komedią i popisem Toru, który opryskał Jona wodą. Panowie przeszli do walki i kontynuowali ją poza ringiem, jak w nim. Tradycyjnie ściągnięcie osłony na narożnik czy uderzenie poniżej pasa w wykonaniu Yano się pojawiło. Gdy panowie w końcowych momentach walki przenieśli się poza ring sądziłem, że chwilę tam powalczą i wrócą do kwadratowego, aby skończyć tam mecz. Toru jednak sprytnie skleił nogi Moxa i Umino i Jon nie zdążył wrócić przegrywając walkę. Dla mnie wielkie zaskoczenie, bo przerwanie serii przez Yano nie brałem pod uwagę.

Zwycięzca: Toru Yano

Moja ocena: **


B Block Tournament Match

Tetsuya Naito vs Juice Robinson

Dla Juice’a jest to świetny turniej i zdecydowanie najlepszy w jego karierze. Do walki z Naito nie przystępował w roli faworyta, ale byłem zdania że wcale nie jest on na przegranej pozycji. Początek walki był świetny! Juice i Naito rozbierający się się przed gongiem haha i te wspaniałe interakcje pomiędzy nimi to było po prostu genialne. Robinson ściągał kilka koszulek, aż w końcu przystąpił do walki. Uwielbiam obu panów i kto by tutaj nie wygrał byłbym zadowolony. Lubię szybkie tempo w walkach i tutaj takie mieliśmy. Tetsuya i Juice pokazali dobry wrestling pełen emocji i ta walka zdecydowanie jest godna polecenia. Interakcje pomiędzy nimi były tutaj tym, co robiło nam emocje w tym meczu. Mieliśmy świetne momenty, w których to Juice i Naito szli w walkę cios za cios lub chwile , gdzie oglądaliśmy mnóstwo kontr z jednej jak i drugiej strony. W końcowych momentach walki ciężko było przewidzieć, kto opuści tę walkę jako zwycięzca. Robinson próbował “Pulp Friction” , ale Tetsuya go skontrował wykonując kilka chwil późnej “Destino”, które jednak walki nie zakończyło. Wygrana przechylała się z jednej na drugą stronę, ale ostatecznie wygrał lider LIJ, który pozostał nadal w walce o tryumf w bloku B.

Zwycięzca: Tetsuya Naito

Moja ocena: **** 


B Block Tournament Match

Jay White vs Taichi

Największymi gwiazdami tej walki nie byli White ani Taichi, a Gedo i Kanemaru. Można było przewidzieć, że ta walka będzie nudna i zbytnio nikogo nie zaciekawi. Na duży plus wykorzystanie w tej walce wcześniej wspomnianych Gedo i Yoshinobu, którzy ingerowali w ten pojedynek wielokrotnie i na każdy sposób. Mecz ten przebiegał raczej w wolnym tempie i wiele było tutaj przestojów. Gdyby nie Gedo czy Kanemaru to zwyczajnie wiało by tu nudną i nie mielibyśmy żadnych emocji. Taichi i Jay jakieś chemii w ringu ze sobą nie mają, więc nie liczyłem na coś wielkiego w ich wykonaniu. Cieszy mnie zwycięstwo White’a i to w takim stylu. Gedo powstrzymał Kanemaru, a Jay wykończył Taichi’ego aplikując mu swoje firmowe ruchy. Jak widać zaczęli teraz mocno bookować “Switchblade’a”, a ten zgarnia kolejną wygraną w G1. Czyżby końcówka Climaxa miała należeć do Jaya? możliwe, że tak będzie.

Zwycięzca: Jay White 

Moja ocena: *** 1/2*


B Block Tournament Match

Tomohiro Ishii vs Hirooki Goto

Przechodzimy do walki wieczoru dzisiejszego dnia. Goto i Ishii walczyli już ze sobą wiele razy, a ostatni raz podczas zeszłorocznego Climaxa, kiedy to wykręcili jedną z najlepszych walk tamtej edycji G1. W tym roku panowie znów nie zawiedli i zaserwowali nam genialne widowisko. Oczekiwałem od niech tego, że pokażą to, w czym są najlepsi czyli mocny, stiffowy wrestling i tak też było. Od samego początku walki przeszli oni do wymiany ciosów i walki bark w bark. Pojedynek ogólnie prowadzony był w dynamicznym tempie i chwilowymi przestojami po mocnych ruchach, które wykonywali. Zrobili to, co kurcze kocham w  “puro” i to co jest kwintesencją japońskiego wrestlingu, czyli stiffową walkę. Walka ani na moment nie nudziła, a akcja ani na moment nie zamierała. Mógłbym godzinami patrzeć na te ich wymiany ciosów, bo to jest dla mnie fascynujące. Ostanie minuty walki toczone były w intensywnym tempie, a panowie poszli na całość. Było wiele mocnych ruchów z obu stron, a także near falle, które budowały tutaj napięcie. Końcówka walki była niezwykle wyrównana, ale to Ishii przejął inicjatywę. Mimo to nie wygrał walki, bo Goto go skontrował i zakończył walkę po wykonaniu “GTR”. Starcie to na pewno zaliczam do jednych z najlepszych podczas G1 Climax 29.

Zwycięzca: Hirooki Goto

Moja ocena: **** 1/2*