Flop z Krossem na RAW – Debiut, który stał się kompromitacją

Miałem wypowiedzieć się na temat debiutu “potężnego” mistrza NXT już tydzień temu po zakończeniu RAW, ale jakoś odłożyłem pisanie czegokolwiek na później. Chciałem wrzucić zwykły post na grupę MyWrestling: Community, ale zdecydowałem, że lepszym rozwiązaniem będzie stworzenie artykułu na stronę, w którym będę mógł nieco bardziej rozpisać się o tej kompromitacji. 

Gdy oglądałem sobie zeszłotygodniowe Monday Night RAW, które było pierwszym show po gali Money in the Bank, nie spodziewałem się tego, że będę świadkiem czegoś tak żenującego. Mistrz NXT, który w swoim brandzie jest niepokonany i budowany na kogoś, kogo naprawdę ciężko jest zatrzymać, nagle przegrywa w swoim debiucie w głównym rosterze. Porażka z Jeffem Hardym i to jeszcze kantem, bo rywal Crossa w trakcie przypięcia wspomagał się linami. Jedynym pozytywnym tego zajścia był powrót starego theme songu charyzmatycznego Enigmy, ale trudno jarać się No More Words, gdy chwilę później WWE bookuje mistrza żółtego brandu w taki sposób. 

Nie widzę żadnego sensu w zwycięstwie Hardy’ego, który w ostatnich miesiącach nie był ważną częścią RAW i pojawiał się w ringu sporadycznie, a także nie brał udziału w najważniejszych storylinach. Kross to jego zupełne przeciwieństwo i osoba, która od czasu debiutu w federacji była bookowana na numer jeden w NXT i siłę nie do powstrzymania. Pierwszy title reign przerwała kontuzja, ale to nie zatrzymało Karriona przed powrotem na szczyt i ponownym wejściu w posiadanie głównego złota, które zgarnął pokonując Finna Balora podczas drugiej nocy TakeOver: Stand & Deliever.

WRÓĆMY JEDNAK DO MERITUM…

Ex Killer Kross wpada na RAW i toczy pojedynek z Hardym. Wydaje się, że mistrz NXT szybko poskłada weterana WWE i zaliczy udany debiut w czerwonym brandzie. Finał tego starcia szokuje i kończy się dla Karriona totalną kompromitacją, bo musi uznać wyższość bardziej doświadczonego oponenta. Nie wiem, co Vince lub Creative Team mieli w głowie podczas tworzenia owej walki i kto wpadł na pomysł, aby największa obecnie gwiazda NXT odnosiła śmieszną porażkę na RAW – ale to zwyczajnie przebiło jakąkolwiek skalę idiotyczności w kwestii bookingu.

Cofnijmy się do 2015 roku i debiutu Kevina Owensa, który na starcie kariery w main rosterze dostał za rywala Johna Cenę i już przy pierwszej okazji brutalnie zniszczył twarz organizacji McMahonów. Widziałem na Twitterze pełno memów z porównaniem tych debiutów, które oczywiście miały prześmiewczy wydźwięk. KO stoczył z Ceną pamiętny feud i wspaniałe pojedynki, do których wraca się po latach z przyjemnością. Tamta rywalizacja wypromowała jego nazwisko na tyle, że został jedną z czołowych postaci w World Wrestling Entertainment i do dzisiaj odgrywa kluczowe role w federacji.

DLACZEGO WIĘC WWE ZABOOKOWAŁO KROSSA W TEN, A NIE INNY SPOSÓB?

W sumie to ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bo pojawienie się Karriona na RAW było najprawdopodobniej w 100% przemyślane i nikt nie brał go z NXT tylko po to, aby ten zaliczył jednorazowy występ na tygodniówce. Z logicznego punktu widzenia debiut Krossa był czymś pozbawionym jakiegokolwiek sensu, bo Hardy nie potrzebował zwycięstwa i jeśli chcieli rozpocząć feud pomiędzy tą dwójką, to mogli rozpisać ich konfrontację zdecydowanie sensowniej.

Dominujący mistrz zostaje pokonany przez 44-letniego zawodnika, który na chwilę obecną nie jest znaczącą postacią na RAW. To brzmi jak abstrakcja, ale fakty są takie, że E zastosowało właśnie taki booking w debiucie gościa, który spokojnie mógłby być main eventerem i bić się z Lashleyem o tytuł WWE. Zapewne czeka nas teraz miesięczna rywalizacja Hardy’ego i Krossa z finałem na Summerslam, gdzie Karrion finalnie pokona Jeffa. Aczkolwiek ciągle z tyłu głowy będę miał sceny z tego nieszczęsnego epizodu RAW, podczas którego mąż Scarlett Bordeaux ulega Hardy’emu w komicznym stylu.

Z JEDNEJ STRONY OSOBISTE STORY Z JOE, A Z DRUGIEJ FLOP Z HARDYM

W ostatnich tygodniach mogliśmy oglądać kiełkowanie historii pomiędzy Samoa Joe i głównym bohaterem mojego tekstu. Joe powrócił do NXT jako pomocnik Williama Regala i praktycznie od samego początku ma na pieńku z Krossem. Teraz już wiemy, że panowie zawalczą ze sobą na TakeOver 36, a stawką będzie oczywiście mistrzostwo posiadane przez Karriona. Nie mam pojęcia jak to rozplanują, ale mam wrażenie, że zbyt szybko chcieli przerzucić mistrza do głównego rosteru i wpadli w pułapkę. Zniszczyli debiut i pozostawili skazę na jego imieniu. Będą musieli jakoś z tego wybrnąć, choć nie będzie to łatwe. Na jednym froncie elektryzująca rywalizacja z Joe, a na drugim rozpoczęte flopem story z Hardym, które moim zdaniem w ogóle nie powinno się zaczynać. Jestem bardzo ciekaw, jak to wszystko zostanie zabookowane, i co czeka Krossa w przyszłości, bo zakładam, iż straci pas na TO i następnie stanie się już pełnoprawnym członkiem rosteru RAW.