7 lat minęło, jak jeden dzień – CM Punk powrócił do domu

Look in my eyes, what do you see?
The Cult of Personality...

I po wybrzmieniu pierwszych taktów muzyki arena w Chicago wręcz eksplodowała, bo zjawił się ten, na którego wszyscy czekali od 7 długich lat. Moment tak niesamowity, że jeden z fanów aż się popłakał ze szczęścia, a hala wrzała z euforii, którą wywołał najlepszy na świecie.

Szczerze mówiąc, nie do końca wierzyłem, że CM Punk wróci do profesjonalnego wrestlingu i sądziłem, że to kolejne spekulacje, z których nic nie wyniknie. Jednak gdy zaczęły pojawiać się te wszystkie smaczki i wskazówki w programach AEW, coraz bardziej kierowałem myśli ku temu, że on faktycznie powróci.

Zasiadałem wczoraj do oglądania AEW Rampage z nadzieją, że to jest ten dzień, w którym Punk wróci i zrobi wielki szum wokół swojej osoby. Wszystko było dopięte na ostatni guzik i brakowało jedynie głównego aktora, który mógł się zjawić, jak i również mógł pojawić się kiedy indziej, albo w ogóle i znowu strollować wrestlingową społeczność.

Fani głośno skandowali CM PUNK! CM PUNK! CM PUNK! Chcąc wywołać wilka z lasu, który zaspokoi ich pragnienie. Poczułem nostalgię i miałem trochę flashbacki z Money in the Bank 2011, gdzie CM stoczył pamiętną walkę z Johnem Ceną, dostając przy tym ogromny pop na wejściu. Tutaj było podobnie, a może nawet i lepiej, bo nie widzieliśmy tego człowieka w ringu od ładnych paru lat.

Twitter rozgrzał się do czerwoności, mimo że jego firmowy kolor to niebieski.  Duża część osób ustawiała sobie awatary z Punkiem, że człowiek mógł się trochę pogubić w przeglądzie timeline’u. Media huczały, CM Punk trendował na Twitterze bardzo długi czas, a ludzie popadli w niecodzienny zachwyt z powodu wydarzeń, do których doszło na początku Rampage.

Niesamowite, że facet wraca po latach do biznesu i ciągle jest tak bardzo kochany przez fanów, którzy wręcz jedzą mu z ręki. Muszę przyznać, że też czułem mocną podjarkę, a gdy usłyszałem jego entrance song to wewnątrz się zagotowało. Moje początki z oglądaniem wrestlingu to w głównej mierze prime time Punka w Vincelandzie, gdy jeszcze miał długie włosy i zdobywał walizkę MITB, feudował z Jeffem Hardym i realizował kontrakt na Edge’u, czy konfrontował się z The Undertakerem w Hell in a Cell Matchu.

Potem nadeszła złota era i storyline z Johnem Ceną, który na zawsze zapisał się na kartach historii WWE. Pierwszy 5 Star Match od wielu lat w federacji ze Stamford według ratingu Dave’a Meltzera, który ocenił ich mecz z MITB tak wysoko. Potem było fajnie, ale już nie tak fajnie jak kiedyś i przygoda Punka w organizacji McMahonów zmierzała ku końcowi.

FRUSTRACJA. NIECHĘĆ. PORZUCENIE WRESTLINGU.

Przez ostatnie lata Phill Brooks kompletnie odciął się od świata rozrywki sportowej i żył swoim życiem, w którym nie było miejsca na profesjonalne zapasy. Był nieudany epizod w UFC, który odbił się szerokim echem i Punk odszedł na jakiś czas w cień. Jego aktywność w mediach społecznościowych od zawsze była duża, więc wielokrotnie przytrollowywał w kwestii powrotu do wrestlingu, ale za każdym razem była to ściema. W sumie zaliczył mini comeback w programie WWE Backstage, którego prowadzącą była Renee Young, ale był to chwilowy angaż w zupełnie innej roli, który już dawno odszedł w zapomnienie.

Czekaliśmy wieki… i w końcu się doczekaliśmy…

Punk wrócił do domu, do korzeni, tam gdzie jest jego miejsce. To człowiek stworzony do wrestlingu, który całym sercem kocha to rzemiosło, co zresztą było wczoraj dobitnie widać. Wraca, dostaje niesamowitą reakcję od publiki ze swojego rodzinnego miasta. Każdy serwis o nim pisze, trenduje przez kilka godzin w social mediach, a jego powrót to najgorętszy temat dyskusji wśród fanów pro wrestlingu. Więcej się mówiło o nim, niż o tegorocznym SummerSlam, które przecież określane jest mianem najgorętszej imprezy lata.

CM Punk rozwalił system i to dosłownie, bo po wejściu jego nowej koszulki do sprzedaży w sklepie All Elite Wrestling, system się zawieszał i ciężko było o standardowe kupno – ludzie totalnie oszaleli na jego punkcie. Tony Khan i spółka trafili w dziesiątkę ze sprowadzeniem go do siebie, bo to nadal głośne nazwisko w świecie Sports Entertainment, które przyniesie im w przyszłości tylko same korzyści.

5 września podczas gali All Out obejrzymy pierwsze od ponad 7 lat starcie Punka w kwadratowym pierścieniu. Jego rywalem będzie młoda gwiazda federacji, były mistrz TNT, Darby Allin, w którego narożniku stanie ikona Sting. Zalążki historii pomiędzy nimi były już widoczne w ostatnich wypowiedziach Allina, które mocno sugerowały powrót Best in the World do wrestling world. A to dopiero początek kariery Punka w All Elite Wrestling, gdzie ma szerokie pole do popisu w postaci rywalizacji z takimi gwiazdami, jak Kenny Omega, MJF, Chris Jericho, czy Jon Moxley.

NASTAŁA ERA CM PUNKA!

Era, która swój debiut miała na minionej tygodniówce Rampage i będziemy świadkiem jej kontynuacji w najbliższych dniach, tygodniach, miesiącach, a nawet latach, bo chodzą słuchy, że 42-latek podpisał kilkuletnią umowę z AEW. Rozpoczęło się #SummerOfPunk i chłońmy z tego jak najwięcej, bo to cudowny okres dla pro wrestlingu, jak i samego All Elite Wrestling.

Dla wielu fanów, w tym mnie, powrót CM Punka był nostalgiczny z powodu tego, że wielu z nas wróciło myślami do czasów dzieciństwa i przypomniało sobie jego występy z dawnych lat. Powyższy obrazek z Mirandą Cosgrove idealnie obrazuje skalę wielkości returnu Punka. Internet zapłonął, fani wpadli w stan ekstazy, merch byłego lidera grupy S.E.S sprzedaje się jak świeże bułeczki, a on sam jest przeszczęśliwy ze swojego powrotu do domu.