WWE Roal Rumble 2019 – Opinia

Tegoroczne Royal Rumble przeszło już do historii. Patrząc na poprzednie lata, to była to jedna z lepszych edycji tejże gali. Wypadło ono moim zdaniem naprawdę dobrze, ale oczywiście kilka minusów się znalazło, bo nie była to jednak gala idealna. Byliśmy świadkami dwóch RR Matchy, które budziły wielkie zainteresowanie wśród fanów. Sasha Banks i Ronda Rousey oraz Becky z Asuką skradły show! Finn Balor próbował przeciwstawiać się Lesnarowi, a Daniel Bryan w przedziwny sposób obronił mistrzostwo WWE. Stadion, old schoolowe wejście, wspaniała publika i walki trzymające poziom, tak w pigułce można opisać Royal Rumble 2019. Tak więc tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


Tag Team Match

Bobby Roode & Chad Gable vs Rezar & Scott Dawson

Nie rozumiem tego, po co dodano tą walkę? przecież to było zbędne i niepotrzebne nikomu. Walka była średnia i trwała nieco ponad 6 minut. Łączenie AOP oraz Revival? według mnie głupi pomysł. Jasne było, że zwycięstwo odniosą tu Bobby i Chad, którzy jak na razie rządzą w dywizji tagowej na RAW. Nie ma co się tu rozpisywać, bo o czym miałbym tu pisać? o granatowym ring gearze mistrzów, czy może o sytuacji tag teamów na RAW? jest to walka, której oglądać nie musicie.

Zwycięzcy: Bobby Roode & Chad Gable

Moja ocena: * 1\2*


WWE United States Championship Match

Rusev vs Shinsuke Nakamura

Kick offu nie oglądałem z szczególną uwagą, więc dłuższego tekstu o tej walce nie napisze. Pojedynek dość dobry, ale nic szczególnego. Panowie walczyli przez 10 minut, co było normalne ze względu na to, że jest to kick off. W ciemno obstawiałem zwycięstwo Bułgara, który przecież nie tak dawno zdobył upragnione złoto. Tu jednak doszło do małej niespodzianki w postaci wygranej Japończyka. Czy była to dobra decyzja, aby przerzucać pas na Shina? moim zdaniem nie. Choć z sympatii do Nakamury ucieszył mnie fakt, że to on wygrał tą walkę. Do czego prowadzi nagła zmiana mistrza? szczerze to nie mam pojęcia. Pozostaje nam czekać na rozwój sytuacji w najbliższych tygodniach.

Zwycięzca: Shinsuke Nakamura

Moja ocena: **


WWE Cruiserweight Championship Fatal Four Way Match

Buddy Murphy vs Kalisto vs Akira Tozawa vs Hideo Itami

Cruiserzy zaprezentowali się ze znakomitej strony. Pojedynek stał na bardzo wysokim poziomie i dostaliśmy kawał dobrego dynamicznego wrestlingu. Były spoty, near falle i nieustanna akcja w kwadratowym pierścieniu i dobry booking, co przełożyło się na poziom tego meczu. Faworytem walki był oczywiście Buddy, który w tym starciu został mocno pokazany i mogliśmy oglądać kilka ładnych sekwencji z jego udziałem. Dobrze wyszyły wymiany akcji pomiędzy uczestnikami, to był istny spotfest. Zwycięstwo Murphy’ego zaskoczeniem nie było, ale np ja mocno liczyłem na wygraną Hideo aka Kenty.

Zwycięzca: Buddy Murphy

Moja ocena: *** 3\4*


WWE SmackDown Women’s Championship Match

Asuka vs Becky Lynch

Bardzo dobre starcie, które wywołało u mnie sporo emocji. Na duży plus publika, która w tym starciu nie milkła na moment, a panie zebrały ogromny pop. Japonka była tą dominującą, a Becky przez pewien czas była obijana. Początek trochę wolny, ale panie zrekompensowały to w późniejszej części walki. Oglądaliśmy dynamiczny i czysto techniczny pojedynek wrestlingowy. Podobały mi się wymiany submissionów, gdzie to Becky zakładała Asuka Lock, a Asuka Dis Arm Her naprawdę fajnie to wyglądało. Jeden spot, w którym to obie spadły poza ring, kiedy to Asuka tak jakby próbowała wykonać suplex na podłogę wyglądał mocarnie. Późniejsze wymiany ciosów też ładnie oddały to, w czym japonka jest dobra czyli stiffowej walce. Końcowe minuty były czymś, czego oczekiwałem! ostra walka i dobry booking obu pań. Zakończenie było okej, ale wolałbym żeby skończyło się to pinem. “The Man” w sumie nic nie straciła, ale dla mnie mimo wszystko było to złym rozwiązaniem, bo trochę ten charakter Becky ucierpiał. Z drugiej strony było to mocne zwycięstwo dla Asuki, która tego naprawdę potrzebowała.

Zwyciężczyni: Asuka

Moja ocena: ****


WWE SmakDown Tag Team Championship Match

The Bar vs Shane McMahon & The Miz

Jak dla mnie była to strasznie nudna walka. W ogóle się w nią nie wciągnęłem. Panowie coś tam pokazali, ale nie było to nic szczególnego. Miejsce w karcie też mnie dziwi, bo jednak spodziewałem się, że ta walka będzie jedną z głównych. Bar przeważało w pewnych momentach, a ja jakoś byłem pewny jeśli chodzi o wynik, bo sądziłem iż europejczycy wyjdą zwycięsko z tego meczu. Najwięcej w walce było Shane’a, który zaprezentował się znakomicie moim zdaniem. Mieliśmy kilka fajnych akcji w jego wykonaniu. Pięknie wyszedł spot, w którym to O’Mac wykonał Coast to Coast, ale Cesaro przechwycił go w locie i wykonał Cesaro Swing! duży plusik za to. Miz niby był, a ja w ogóle jakoś nie odczułem, że był on kimś ważnym w tej walce. To Shane zgarnął cały spotlight. Zakończenie było logiczne i mi się podobało. Ciekawi mnie bardzo jak dalej potoczy się story Mike’a i Shane’a.

Zwycięzcy: Shane McMahon & The Miz

Moja ocena: ** 1\2*


WWE RAW Women’s Championship Match

Ronda Rousey vs Sasha Banks

Czułem, że to wypali i będziemy oglądać kapitalne widowisko z udziałem obu pań. Świetnie zabookowana walka! Sasha była stroną dominującą, co szczerze mnie lekko zdziwiło, bo sądziłem że dostaniemy Rondę, która przeważa oraz booking underdogowej Sashy. Tu zaś otrzymaliśmy bardzo dobry pojedynek pod względem technicznym i storyline’owym. Mieliśmy Banks, która skupia się na ręce Rousey i niczym Zack Sabre wykręcała jej dłonie. Sashka wypadła tu znakomicie! dawno nie oglądałem tak dobrego starcia z udziałem szefowej. Ronda miała mocny comeback w pewnej części starcia, co wyglądało kapitalnie. Ta naturalność Rowdy to coś pięknego i pokazuje to za każdym razem, kiedy wchodzi do ringu. Sasha w pewnych momentach trochę heelowała i można było poczuć szefową z NXT. Emocje były od początku do samego końcu, a w pewnych momentach można było pomyśleć, że to Banks będzie pierwszą osobą, która pokona Rousey. Był to kawał dobrego wrestlingu i jedna z  najlepszych walk Rondy w WWE. Sasha przegrała przez pin, co też pokazuje, iż była ona najtrudniejszą rywalką mistrzyni kobiet RAW.

Zwyciężczyni: Ronda Rousey

Moja ocena: *** 3\4*


Women’s Royal Rumble Match

Pierwszym plusem kobiecego Rumble był fakt, że nie użyto żadnej z dawnych gwiazd WWE. Skupiono się na nowych twarzach i obecnych gwiazdach kobiecego wrestlingu. Pochwalić też należy za dobre zaprezentowanie wrestlerek z NXT, bo w tym roku dostały naprawdę sporo czasu na pokazanie się szerszej publiczności. Początek walki był dosyć nudny i bezbarwny, ale zmieniło się to z czasem, kiedy do głosu zaczęły dochodzić największe gwiazdy. Pojawienie się Charlotte dużo zmieniło, a sam mecz stał się ciekawszy i bardziej emocjonujący. Kilka zawodniczek zaczęło atakować Flair co oznaczało, iż jest ona kimś kto stanowi zagrożenie. Wejścia Kairi Sane, Io Shirai czy Rhei Ripley też dużo wniosły do walki! panie zostały dobrze pokazane. Mieliśmy nawiązanie do rywalizacji z NXT w przypadku Candice i Zeliny, czy też aspekty komediowe, gdzie główną rolę odgrywała Vega, która chowała się pod ringiem. Pojawił się też Hornswoggle.

Dobrze zabookowano Lacey Evans i Bayley, które długo utrzymywały się w pojedynku. Przejdźmy do sedna, czyli kluczowych momentów walki. Nia Jax, Becky Lynch i Charlotte to kobiety, które liczyły się w walce o wygraną. Becky zastąpiła kontuzjowaną Lanę i wbiła do RR Matchu przy ogromnym popie publiki. To dało jasny sygnał, że to będzie noc Irlandki, która od dawna brana była pod uwagę, jako faworytka do zwycięstwa. “The Man” dopięła swego eliminując Jax z walki, by potem stanąć twarzą w twarz  z Charlotte. Według mnie bardzo dobrze rozegrano końcówkę walki, bo Charlotte włączyła swój “Rage Mode” i konsekwentnie osłabiała kolano Becky. Przez moment wydawało mi się, że “Królowa” wygra walkę przez walkower z powodu “urazu” byłej mistrzyni kobiet SmackDown. Ta jednak sobie poradziła i wyeliminowała z gry Flair zostając tym samym zwyciężczynią tego starcia. Rumble zdecydowanie lepsze niż to zeszłoroczne.

Zwyciężczyni: Becky Lynch

Moja ocena: **** 


WWE Championship Match

Daniel Bryan vs AJ Styles

Ogromny zawód, czy przeciętna walka? chyba to drugie, bo jednak trzymali pewien poziom. Był to najpewniej ich ostatni mecz w tym feudzie. Zdecydowanie najsłabsza walka w historii ich starć! nie było tu nic, co przykułoby moją uwagę. Ringowo było okej, walka trwała dosyć długo, ale mimo to pojedynek wypadł poniżej moich oczekiwań. Publika miał chyba w nosie to starcie, bo w ogóle nie reagowali na to, co dzieje się w ringu. Sądziłem, że po tak dobrej podbudowie, panowie zakończą to w czysty i dobry sposób. Dostaliśmy zaś ingerencje Rowana, który pojawił się nie wiadomo skąd i po co w ogóle się zjawił?. Dzięki niemu Daniel broni tytułu, ale czy jest to koniec ze Stylesm? wydaje mi się, że pociągną to jeszcze, a Erick zostanie jakimś ochroniarzem American Dragona.

Zwycięzca: Daniel Bryan

Moja ocena: *** 1\4*


WWE Universal Championship Match

Brock Lesnar vs Finn Balor

Spodziewałem się tego typu walki, w której to dadzą trochę inicjatywy Balorowi, aby ten się zaprezentował. Początki to “dominacja” byłego IWGP Jr. Heavyweight Championa, który to od razu po gongu ruszył na mistrza. Booking walki przypominał mi trochę walkę Joe vs Lesnar, wtedy też dostaliśmy mocny atak z początku i przewagę Joe, by potem zostać sprowadzonym do parteru. Tu było podobnie, co jednak wyszło bardzo dobrze. Finn został dobrze zabookwany i miał okazję przeważać w pojedynku, co w walkach z Brockiem rzadko się zdarza. Może i jestem lekko zawiedziony tym, że trwało to dosyć krótko, ale koniec końców wyszło nieźle. Lesnar nie przypiął Finna a go poddał, co jest raczej mało spotykane w meczach bestii. Zwycięzca był tu z góry wiadomy, bo nawet przez myśl mi nie przeszło, że były IWGP Jr. Heavyweight Champ opuści RR jako mistrz.

Zwycięzca: Brock Lesnar

Moja ocena: *** 1\2*


Men’s Royal Rumble Match

Tegoroczny Royal Rumble mecz mężczyzn wypadł średnio. W porównaniu z zeszłorocznym dzieli go przepaść. Rozpoczęło się od Eliasa i Jeffa Jarretta, który w ogóle według mnie niepotrzebnie się pojawił. Jaki miał sens ten seg z ich udziałem? żaden. Następnie pojawiali się tacy wrestlerzy jak Nakamura czy Angle, którzy jednak długo nie zagościli w tej walce. W bardzo dobry sposób, tak jak w przypadku kobiet zaprezentowano gwiazdy NXT! wejścia Gargano czy Blacka były udane i spędzili oni trochę czasu w ringu. Spodziewałem się Pete’a Dunne’a i się zjawił, co więcej dobrze go tu zabookowano. Moim zdaniem wejścia takich osób, jak Jose czy Hawkins były zbędne, bo nie wnieśli oni nic do walki. Liczyłem na jakiś powrót np: Batisty może Christiana, którzy ponoć mieli się zjawić. Tu skorzystano przede wszystkim z gwiazd obecnego rosteru oraz NXT, co najgorzej nie wyszło. Nie było Kenny’ego Omegi, a ja łudziłem się do 30 numeru, że The Cleaner się jednak zjawi. Ważnymi postaciami byli Mustafa Ali, Andrade czy Drew McIntyre, który wejście miał pierwsza klasa.

Mieliśmy 3 dominujących zawodników czyli Joe, Brauna i Drew, którzy byli brani przeze mnie pod uwagę, jako osoby które zostaną do samego końca. Numer 30 pozostawię bez komentarza (nie no, jednak się wypowiem). Nia Jax wychodzi z trzydziestką i demoluje Trutha na wejściu, od tak wbija do walki i staje naprzeciwko facetów! było to wielkie zaskoczenie, ale imo była to przesada. Nia wyeliminowała Aliego, co zupełnie mi się nie podobało. Najlepsze w tym wszystkim było to, że trójka weteranów Ziggler, Orton i Mysterio zakończyli tą szopkę! Superkick, 619 i RKO i w taki sposób zakończyli jej udział w meczu. Ostatnia 4 bardzo mi się podobała, bo zobaczyliśmy tam osoby, które są murowanymi kandydatami do wygranej (Braun i Seth) oraz Zigglera i Andrade. Ten drugi zaimponował mi swoim występem i jestem pewien, że dostanie coś dużego na WrestleManię. Zwycięstwo Setha dziwić nie powinno, bo był on tu faworytem. Rollins jedzie na WM’kę i tam pewnie zawalczy z Lesnarem. Seth wygrał, ale jego występ mnie nie urzekł, co więcej w porównaniu z Nakamurą wypadł słabo. Zobaczymy, jak będzie wyglądać jego droga do “najwspanialszej sceny ze wszystkich”.

Zwycięzca: Seth Rollins

Moja ocena: ***