Kwestia czasu
Stało się, po latach straconych, na nie robieniu niczego w AEW i wielu spekulacjach gruchnęła wiadomość o powrocie do federacji WWE. Patrząc na tę wiadomość od strony fana tego sportu, to są to wspaniałe wieści, gdyż w przeszłości pokazał już Rusev, że mimo kłód rzucanych mu pod nogi przez federację, to nadal jest w stanie, zrobić coś z niczego i wywołać reakcję fanów. Mimo wszystkich złych decyzji co do jego postaci to fani i tak stali za nim, a głównym problemem było to, że WWE, a zwłaszcza Vince, nigdy chyba w pełni w niego nie wierzyli. Patrząc trzeźwym okiem na wrestlerów, którzy wrócili do WWE, to nie zawsze jest to comeback usłany różami, o czym przekonali się już, chociażby Braun Strowman, Andrade i tak można wymieniać. Nie wiadomo co gorsze i którędy to droga z deszczu pod rynnę.
Oczekiwania
Te akurat są ogromne, bo każdy, kto interesuje się wrestlingiem i wie kim jest Rusev, to zdaje sobie sprawę z tego, co ze swojej strony może zaoferować były mistrz United States. Należy pamiętać, że od początku pojawienia się w głównym rosterze na Raw, pokazał swoje nieprzeciętne możliwości, a wtórowała mu w tym wszystkim, poznana jeszcze w NXT Lana, jego partnerka i zarazem menedżerka (z udawanym rosyjskim akcentem), która była kropką nad i w prezentacji jego postaci. Ona niezwykle atrakcyjna, zgrabna, bezwzględna, a on brutalny, niezwykle silny i zabójczo skuteczny, klasyczny duet piękna i bestia. Od swojego debiutu w 2014 roku pokonywał, a raczej niszczył wszystkich na swojej drodze, zdobywając po drodze swój pierwszy tytuł mistrza United States. Długo pozostał niepokonany, pokonując nawet John’a Cen’ę, ale schody zaczęły się, niedługo później, bo Cena jeśli już przegrał, to często dochodzi do rewanżu (Kevin Owens miał podobnie} i wówczas John jak to superbohater jakimś cudem wygrywa. Po porażce z John’em na Wrestlemania 31, mimo wszystko Rusev zdołał się, jakoś z tego podnieść, ale Rusev Day też udało się, federacji popsuć. Osobiście widzę Rusev’a w duecie ponownie z Laną i walczącego wreszcie o najwyższe cele, bo nikt chyba nie ma wątpliwości, że jego Rusev Day, wcale nie musi być gorszy pod względem popularności, niż hype, jaki towarzyszy Jey’owi Uso przykładowo, a umówmy się, były członek Bloodline w ringu ma sporo do nadrobienia.
Realia
Nie jestem pesymistą, lecz przeszłość w federacji i wątpliwe szczyty kariery, takie jak przynależność do grupy The League of Nations, mogą zwiastować nie najlepsze potraktowanie i niewłaściwą ocenę potencjału Rusev’a jako wielkiej gwiazdy, co dla nas widzów jest oczywiste. Nadzieja w tym, że obecnie jest era Pana „potrójnego H” i oby to „H”nie oznaczało niecenzuralnego słowa, z jakim będzie się później kojarzył powracającemu wrestlerowi i oby tego powrotu nie żałował. Za ery Vince’a Rusev padł ofiarą pewnej formuły, jaka była stosowana wielokrotnie wcześniej i później. A mianowicie pojawiał się obiecujący zawodnik, następnie WWE dawało gościowi odpowiedni push, passę wygranych lub przynajmniej jakieś nieistotne porażki. Jak już postać została odpowiednio wypromowana, to pojawiał się sam John Cena na drodze i niczym Pac-Man pożerał rywala wraz z jego push’em, stając się dzięki temu jeszcze większy i tak latami WWE windowało swojego złotego chłopca, nie zważając na to, że niszczy perspektywiczne kariery zawodników takich jak Alex Riley, Wade Barrett i Rusev właśnie. Poprzednim razem skończyło się zwolnieniem w 2020 roku i przejściem do federacji AEW, gdzie praktycznie Rusev był nieobecny. Nie wiem jak Wy, ale podchodzę bardzo sceptycznie, choć cały czas łudzę się, że tym razem będzie inaczej, więc Hunter wszystko w Twoich rękach, choć pewnie bardziej Pana Khan’a. A Wy czekacie na powrót Rusev’a czy uważacie, że jego czas minął bezpowrotnie?

