Site icon MyWrestling

Retro WrestleMania #4 – WrestleMania 26

FB_IMG_1773526409269

Fot. WWE

Do czasu WrestleManii 42 będę publikował na naszej stronie retro artykuły, w których przypomnę wybrane przez siebie WrestleManie z dawnych lat.

W kolejnym sentymentalnym artykule wracamy do 2010 roku na WrestleManię 26, która odbyła się w Grendale w Arizonie. Na University of Phoenix Stadium WWE zaplanowało aż 11 walk w karcie głównej, a jedną umieściło w pre show.

WrestleMania 26 kojarzy mi się z czasami dzieciństwa i początkami mojego zainteresowania wrestlingiem. WWE zacząłem oglądać w 2008 roku, a ta WMka była moją pierwszą, którą obejrzałem na Extreme Sports Channel. Fajne czasy i naprawdę dobra WrestleMania, choć wiadomo, że w kolejnych latach były lepsze, tak ta edycja już zawsze będzie moją ulubioną.

Mocna karta, starpower podniesiony do granic możliwości i genialny theme song I Made It, który pięknie nastrajał do gali. W main evencie walka The Undertakera z jednym z moich ulubieńców tamtych lat, Shawnem Michaelsem. Na sam koniec show, polały się moje pierwsze łzy spowodowane oglądaniem wrestlingu. I to chyba dobitnie pokazuje, jak wyjątkowy był to pojedynek.

WrestleManię podczas kick offu rozpoczął 26-osobowy Battle Royal, który tak samo jak ten rok później, nie gwarantował zwycięzcy żadnej nagrody. Dosyć wymowne jest to, że tę walkę wygrał Yoshi Tatsu, który w WWE miał pozycję jobbera. Jedyne, co udało mu się przez cały pobyt w federacji, to zdecydowanie wpadający w ucho theme song. Jako ciekawostkę podam, że Tatsu został pierwszym Japończykiem w historii, który zwyciężył na WrestleManii.

Główną kartę otworzył pojedynek tag teamowy, w którym ShowMiz (The Miz i Big Show) bronili tytułów WWE Tag Team w starciu z Johnem Morissonem i R-Truthem. Na papierze to zestawienie wyglądało całkiem dobrze, ale WWE nie pozwoliło, aby mieli szansę na stworzenie walki godnej WrestleManii. 3 minuty i 20 sekund… tyle dokładnie trwało to starcie, które wygrali Miz i Big Show.

Krótkie walki na tej WMce były standardem i nie inaczej stało się w Triple Threat Matchu z udziałem byłych członków stajni Legacy. Randy Orton zmierzył się z Codym Rhodesem i Tedem Dibiase. Trzech wrestlerów pochodzących z legendarnych wrestlingowych rodzin, przez jakiś czas tworzyło frakcję, która finalnie zakończyła swój byt na WrestleManii 26. Początkowo Cody i Ted współpracowali, lecz w trakcie walki zaczęli walczyć przeciwko sobie, co w ostatecznym rozrachunku wykorzystał Orton, który odniósł zwycięstwo.

Niezbyt przyjemna ciekawostka: przeciwko Dibiase’emu prowadzony jest proces karny, bo były zawodnik WWE miał dokonywać malwersacji finansowych i przywłaszczyć sobie pieniądze, które miały być przeznaczone na fundację społeczną, którą Ted i jego ojciec prowadzili dla osób potrzebujących. Grozi mu maksymalna kara pięciu lat więzienia za udział w malwersacjach, kara 20 lat więzienia za każdy przypadek oszustwa elektronicznego oraz kara 10 lat więzienia za każdy przypadek kradzieży związany z programami otrzymującymi federalne środki finansowe, a także za każdy przypadek prania pieniędzy.

Kolejnym starciem na 26 edycji WrestleManii był ostatni Ladder Match o walizkę Money in the Bank, który odbył się na najwspanialszej scenie ze wszystkich. W walce udział wzięli: Jack Swagger, Christian, Dolph Ziggler, Drew McIntyre, Evan Bourne, Kane, Kofi Kingston, Matt Hardy, MVP i Shelton Benjamin. Patrząc na skład tego pojedynku z drabinami, można było się spodziewać, że dostaniemy jedną z ciekawszych walk na WM 26. Ladder Matche przeważnie zawsze dostarczają emocje i w tym przypadku również tak było. Niezły MITB Match, z kilkoma zapadającymi w pamięć momentami, jak na przykład Kofi Kingston chodzący na dwóch częściach z drabin, jakby był na szczudłach. Wygrana Jacka Swaggera trochę zaskakująca, tak samo jak jego późniejszy push na mistrzostwo świata wagi ciężkiej.

WWE upodobało sobie, żeby praktycznie żadna walka poza main eventem nie przekroczyła 20 minut. Wielka szkoda, bo Triple H i Sheamus mogli zrobić o wiele lepszą walkę, a jakby dodano do niej jakąś stypulację, to jej poziom mógłby zdecydowanie wzrosnąć. Zobaczyliśmy niezły mecz wrestlerów o podobnym stylu walki, w którym mam wrażenie, zabrakło minut, aby Hunter i Sheamus nieco podnieśli poprzeczkę i się rozkręcili. Triple H wygrał po wykonaniu Pedigree, a ich rywalizację przeciągnięto jeszcze do gali Extreme Rules.

Najwięksi przegrani WrestleManii 26 to CM Punk i Rey Mysterio. Dlaczego? Bo WWE postanowiło wrzucić ich rywalizację do kosza. Nie podobało mi się, że po tym, jak toczyli ze sobą bardzo dobry feud, w kulminacyjnym momencie swojej rywalizacji zostali tak potraktowani. Dostali marne ponad 6 minut i naprawdę ciężko było w takim czasie zrobić coś więcej. Nie była to do końca zwykła walka, bo w przypadku porażki Rey Mysterio miał dołączyć do Straight Edge Society. Była stawka, świetny wrestlerzy w ringu, ale co z tego, skoro nie dane im było pokazać się z najlepszej strony. Rey pokonał Punka, a ich feud kontynuowano przez następne tygodnie.

Największa pomyłka WrestleManii 26. Kto w 2010 jarał się w ogóle przestarzałą kosą pomiędzy V.K.M. i Bretem Hartem? Od 1997 roku minęło 13 lat i naprawdę dawanie takiej walki na najważniejszej gali roku było niepotrzebne. Gdyby to był jeszcze normalny pojedynek… a to po prostu obijanie Vince’a na środku ringu. Nie ukrywam, po latach przyjemny widok, ale wtedy wielka żenada. Ta parodia wrestlingu trwała lekko ponad 11 minut i czas, który na nią przeznaczono mógł spokojnie trafić do Reya i CM Punka, ale cóż, WWE wolało wydłużać męki starego prezesa. Hitman zniszczył Vincenta i oficjalnie dokonał zemsty.

Następna w kolejce była konfrontacja Chrisa Jericho i Edge’a o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Rated R powrócił na Royal Rumble po zerwaniu ścięgna Achillesa i niespodziewanie zwyciężył w tytułowych zmaganiach. Po tym, jak Jericho zdobył pas na Elimination Chamber – Edge ogłosił, że rusza po Big Golden Belt. Jak na 15 minut walki, obaj dostarczyli fanom widowisko na poziomie. Wydawało się, że Edge odpuści WMkę ze złotem w rękach, aczkolwiek końcówka walki należała do Chrisa, który skorzystał z niedyspozycji sędziego i uderzył Edge’a pasem w głowę. To nie dało jeszcze wygranej, ale po dołożeniu Codebreakera, pretendent nie miał nic do powiedzenia.

Alicia Fox, LayCool (Michelle McCool & Layla), Maryse, Vickie Guerrero vs. Beth Phoenix, Eve Torres, Gail Kim, Kelly Kelly, Mickie James – tak wyglądał skład starcia drużynowego kobiet na tej WrestleManii. Walczyły przez jakieś 4 minuty i niestety nie miały odpowiednich warunków do tego, aby pokazać się z dobrej strony. To porażające, że mając w rosterze tak świetne wrestlerki, jak: Beth, Kelly Kelly, Mickie James, czy Eve i Gail Kim – WWE kompletnie olewało żeński wrestling. Przy nawet niewielkich chęciach ze strony kreatywnych, można było bookować odrobinę lepiej. Blokowanie takich talentów to zbrodnia. Jeśli chodzi o zwyciężczynie, to wygrał zespół dowodzony przez LayCool.

John Cena i Batista wylądowali w co-main evencie i stworzyli przeciętne starcie o mistrzostwo WWE. Czy dało się z tego wycisnąć więcej? Raczej nie. Po prostu zaserwowali solidną przystawkę przed głównym daniem i tyle. Feud Ceny i Batisty w drodze do WrestleManii nie był zbytnio ciekawy. Cena zdobył pas w Elimination Chamber Matchu, by za chwilę go stracić, bo Vince McMahon wpuścił do ringu Batistę i ogłosił, że zaczyna się walka o pas.  Dave przejął mistrzostwo i doczłapał z nim do WM, gdzie było jasne, że Cena je odzyska. Po sukcesie na WrestleManii, John Cena poszedł za ciosem i pokonał Animala jeszcze raz na Extreme Rules, po czym Batista opuścił federację. John Cena poszedł za ciosem i pokonał Animala jeszcze dwa razy na Extreme Rules i Over the Limit. Batista opuścił federację na pierwszym RAW po Over the Limit, gdzie w trakcie swojego przemówienia wykrzyczał „I Quit”.

Jak wspomniałem na początku, walka wieczoru WrestleManii 26 wycisnęła ze mnie łzy. Ale chyba nie mogło być inaczej, nie? Cały storyline związany z Undertakerem i Shawnem Michaelsem był wspaniale opowiedzianą historią. Od ich pojedynku na WrestleManii 25 minął rok i mogło się wydawać, że to już zamknięty rozdział. Jednak Michaels ciągle miał w głowie ambicje, żeby przerwać legendarny streak. Chciał dostać się na WM poprzez RR, ale został wyeliminowany. Gdy kończyły się pomysły, jak otrzymać szansę na pojedynek z Deadmanem, HBK wparował do Elimination Chamber i doprowadził do utraty World Heavyweight Championship przez Undertakera. To go zezłościło i dał Shawnowi propozycję – STREAK VS. CAREER MATCH! Michaels się zgodził.

Wydarzenia w ringu dogoniły pod względem emocjonalnym historię, którą opowiadali. Taker walczył o serię zwycięstw, Shawn chciał dokonać niemożliwego jako pierwszy. Znam tę walkę na pamięć i jeśli miałbym wybrać jedną, która wywarła na mnie największe wrażenie, to wybrałbym właśnie ją. Coś niesamowitego. Michaels dwoił się i troił, żeby zniszczyć The Undertakera. Wykorzystał cały arsenał broni, jakim dysponował. Sweet Chin Music, Elbow Drop z narożnika, Moonsault na stół komentatorski… w końcowej fazie walki był tak zdesperowany, że zaczął policzkować Takera i wtedy nastąpił jego koniec. Brutalnie wyglądający Tombstone z wysoku i kariera Shawna Michaelsa dobiegła końca.

Exit mobile version