24210143_849594148556786_4144360635847494061_o

Poniższy tekst jest pisany chaotycznie, ale bardzo szczerze. Chciałbym, abyście go przeczytali…

Moją przygodę z pisaniem na portalach o tematyce wrestlingu zacząłem w 2011 roku. Uwaga, miałem wtedy jeszcze 12 lat 🙂 W tamtym czasie bardzo popularne były blogi, szczególnie te budowane na serwisie blogger.com. Blog od którego ja zaczynałem nazywał się „Wszystko o RAW”, który – niech nazwa nie będzie myląca – wcale nie był tylko o RAW. Pod nickiem CenBoyz publikowałem przede wszystkim newsy.

Następnie, już w 2012 utworzyłem własną stronę „WrestleNation”. Co prawda, na darmowym hostingu, ale co strona to strona – pamiętam, że bardzo wówczas się tym cieszyłem. To właśnie w okolicznościach WrestleNation, po raz pierwszy nawiązałem kontakt z Pawłem Borkowskim, Shadowem z MZW (który wtedy jeszcze występował w backyardowej grupie PXW), czy Arkiem Pawłowskim. Oczywiście przez słynny wtedy komunikator, Gadu-Gadu 😀 Udało się przeprowadzić pierwsze wywiady, nawiązać cząstkową współpracę z DDW… Generalnie był to czas, który naprawdę bardzo dobrze wspominam, a podsumować mogę tak: trwało to krótko, ale intensywnie 😀

2013 to już blog „Workrate-Wrestling”. Pamiętam, że presperował on naprawdę zacnie, miał jedną z najlepszych szat graficznych wtedy w Polsce i bardzo doceniałem fakt, że mogłem być częścią tego portalu. Na łamach Workrate, w dalszym ciągu publikowałem newsy, zrobiłem wywiad z Rafałem Tomasiakiem oraz relację z gali WWE w Łodzi.

Pod koniec 2013 trafiłem do PJC, czyli swego czasu najpopularniejszego bloga o wrestlingu – „Przyjaciel Johna Ceny”. Nie pytajcie jak, nie pytajcie dlaczego odszedłem z Workrate, bo szczerze mówiąc, nie pamiętam. Zresztą dużo rzeczy z tamtych czasów już niestety nie pamiętam, więc ciężko mi opowiadać o szczegółach. Wiem, że po drodze była jeszcze krótka przygoda z blogiem „WWE Polsce” (też swego czasu bardzo popularny) i nawet trafił się jeden newspack dla WrestleFans.

Natomiast wracając do PJC, zostałem tam przyjęty w dość trudnym okresie dla bloga i po tym jak ówczesny dowodzący portalu zrezygnował, bardzo szybko stałem się głównym adminem. To było mega fajne uczucie, ponieważ w 2010 roku PJC stanowiło dla mnie źródło informacji o wrestlingu, kiedy zaczynałem się tym coraz bardziej interesować. Na „Przyjacielu” standardowo publikowałem newsy, ale wpadały też inne treści. Zrobiłem chociażby wywiad z Markiem Andrewsem i na pewno kilkoma innymi fajnymi gośćmi o których teraz nie pamiętam. W kwietniu 2014 zostaliśmy pierwszym patronem medialnym nowo powstałej wówczas organizacji, Maniac Zone Wrestling. Dwa miesiące później wybrałem się w daleką podróż do Niedźwiedzicy koło Wałbrzycha (dla mnie ok. 350 km), by zrobić reportaż o MZW. Mogłem wtedy obserwować trening prowadzony przez Kevina Williamsa, przeprowadzić wywiad z weteranem polskiej sceny Jędrusiem Bułecką, a dzień później obejrzeć show MZW zorganizowany przy okazji Dni Smolca. Tak na dobre zaczęła się moja przygoda z tą organizacją, ponieważ w dalszych latach byłem na ich galach aż ośmiokrotnie. Mówię „aż”, ponieważ na tamte czasy, te gale nie odbywały się tak często jak teraz chociażby w przypadku PTW, a po drugie, za każdym razem dobijająca była odległość. Najdalej miałem do Głuchołaz (prawie 400 km), a nabliżej do Inowrocławia (150 km) – ale tam byłem tylko raz, bo tylko raz MZW zostało zaproszone na Meksykański Festiwal Smaku 😀

Ale do rzeczy. W lutym 2015 roku, widząc coraz gorszy stan PJC, wpadłem na pomysł połączenia sił z innym portalem – „Tight Wrestling”. Skontaktowałem się, więc z jej założycielem Mateuszem Polakiem, który jak się okazało, miał dokładnie taki sam pomysł. Zabraliśmy się do pracy i w nieco ponad miesiąc powstała nowa strona – MyWrestling. Dla mnie oznaczało to stabilizację. Po 4 latach tułania się raz tu, raz tam, w końcu poczułem, że to jest to. MyWrestling miało wszystko – profesjonalny hosting, chwytającą nazwę, dobry design, dużą redakcję. Wiedziałem, że jest to strona, która przetrwa lata. Przede wszystkim, ja chciałem w tym uczestniczyć jak najdłużej. Nigdy nie myślałem o zakończeniu MyWrestling, zawsze nastawiałem się na to, że ta strona będzie stała tak długo, jak to tylko możliwe. I w dalszym ciągu mam nadzieję, że tak będzie… ale już bez mojego udziału. Kilka tygodni temu zdecydowałem o odejściu z MyWrestling, a w dniu dzisiejszym oficjalnie przyszło mi się pożegnać.

Zastanawiacie się, dlaczego Wam o tym wszystkim napisałem? Powód jest bardzo prosty. Aby nikt nie musiał mnie już pytać: „dlaczego odchodzisz?”. Chciałem Was uświadomić, że nie chodzi tylko o MyWrestling. Pisanie o wrestlingu to pół mojego życia. Zaczynałem jako młody chłopaczek w 2011 i od tego czasu nie było roku w którym nie dodawałbym newsów na jakimś portalu. Poświęciłem temu tak dużo, że czasem zaniedbywałem rzeczy dużo ważniejsze, chociażby szkołę. I nie żeby coś – skończyłem ją bez problemu, ale pewnie mógłbym to zrobić z lepszymi ocenami, gdyby nie fakt, że zamiast się uczyć, siedziałem przed laptopem i tłukłem w klawiaturę. Czasem pod presją czasu, czasem z dużymi nerwami… Bardzo mała część z Was zdaje sobie sprawę z tego ile poświęcenia trzeba włożyć w to, aby stworzyć dla kogoś rzetelne źródło informacji. Oczywiście to był tylko i wyłącznie mój wybór. Ludzie mają różne zainteresowania, różne hobby, różne pasje. Moim od 2010 roku jest wrestling i od nieco później, pisanie o nim.

Jednakże coś, co w latach 2011-2022 było moim hobby, przestało mnie już cieszyć. Zacząłem czuć wypalenie, coraz częściej pisałem z trudem, utraciłem w tym wszystkim sens. Dokładając do tego coraz częstszy brak czasu i inne czynniki (o których już niekoniecznie muszę mówić), decyzja w tym przypadku musiała być tylko jedna. Po 7 latach czas pożegnać się z pięknym rozdziałem w moim życiu. Mówię pięknym, ponieważ pomimo wszystkich trudów, MyWrestling to piękna historia mojego życia.

Przede wszystkim zawarte znajomości, wspólne wyjazdy na gale, masa ciekawych rozmów i niezapomnianych momentów. Rozpoczęcia live’a z okazji 3 urodzin strony, na którym przez pierwsze 5 minut nie mogliśmy przestać się śmiać, nie zapomnę nigdy 🙂 Liczne współprace…

Hej, chyba mogę to zdradzić – zawsze chciałem, ale moja profesjonalność mnie powstrzymywała… Niektórzy myślą, że o te współprace to musieliśmy błagać. Nic bardziej mylnego moi drodzy. Współpraca ze Sport.pl powstała z pomysłu Sport.pl – nie z naszego. To było dla nas wtedy ogromne wyróżnienie. Jestem wdzięczny, że dzięki tej współpracy, kilka moich tekstów zostało tam opublikowanych. Zdecydowanie mogę uznać to za jeden z największych naszych sukcesów. Chcecie kolejną ciekawostkę? No to łapcie – jakiś czas temu dostaliśmy propozycję współpracy z… kanałem telewizyjnym. Fakt faktem, kablówka, ale to jednak telewizja 😀 O szczegółach pisać nie będę, propozycję ostatecznie odrzuciliśmy, ale samo to, że to z nami ktoś chce współpracować (a nie odwrotnie) powodował u mnie uśmiech na twarzy i oznaczał, że to co robimy jest zauważalne. A to chyba najważniejsze, móc dla kogo tworzyć i być zauważalnym.

„Chłopaki, dla was zawsze z miłą chęcią. Robicie dobrą robotę” słyszane kilkukrotnie od Pawła Borkowskiego to kolejne wyróżnienie dla mnie i dla całej redakcji. To od Extreme zaczęła się moja przygoda z wrestlingiem i jeśli komentator tej stacji mówi Ci takie słowa to nie sposób się ucieszyć – choć i to mało powiedziane.

Oprócz dobrych momentów, były też i te gorsze. Mogę je wspominać, ale z czasem przestałem się tym przejmować. Dziś wiem, że w paru sytuacjach postąpiłbym inaczej. Gdy jest się młodszym, nieco bardziej zwraca się uwagę na różne rzeczy, na słowa krytyki, wyzwiska, hejt. Na szczęście nauczyłem się z tym żyć i dziś już żadne słowa nie robią na mnie wrażenia. Po prostu nie z wszystkimi osobami było mi po drodze 😉

Kończąc… tak, wiem, że ten tekst jest zdecydowanie za długi… no ale co ja za to mogę, taka jest moja historia 🙂 A trochę tych lat do podsumowania się nazbierało… Myślę, że czas najwyższy przejść do najważniejszej części, czyli podziękowań. W końcu to co chciałem napisałem, pewnie o wielu rzeczach zapomniałem, ale mniejsza…

DZIĘKUJĘ. DZIĘKUJĘ. DZIĘKUJĘ.

Dziękuję Mateuszowi za to, że był. Był w 2015, kiedy stawialiśmy stronę i był przez kolejne lata. Nie zawsze się ze sobą zgadzaliśmy, ale koniec końców, udało nam się stworzyć coś wielkiego.

Dziękuję Marcelowi za jego obecność, za świetne grafiki, za spotkania.

Wszystkim obecnym i byłym członkom redakcji MyWrestling.

Dziękuję za wspaniały film, który dla mnie nagraliście! Zresztą z wszystkimi Wami będę się jeszcze żegnał na prywatnej grupie 🙂

Raz jeszcze dziękuję Piotrkowi Gilewskiemu za tweeta opublikowanego 2 tygodnie temu, który też dla mnie dużo znaczy. Choćby z powodu, że Piotrek jak mało kto, zna moją drogę.

Dziękuję czytelnikom MyWrestling, słuchaczom, wiernym odbiorcom, tym którzy byli, tym którzy są nadal. Dziękuję tym, z którymi nie było mi po drodze jak i tym z którymi świetnie się dogadywałem. DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM!!!

Czy kiedyś wrócę do MyWrestling? Nie wiem, na razie nie zamierzam i nic nie planuję, ale hej, Never say never. Natomiast jedno jest pewne. To, że rezygnuję z pisania o wrestlingu nie oznacza, że się z nim żegnam… I niekoniecznie chodzi mi tylko o oglądanie 😉

Ściskam, pozdrawiam, raz jeszcze z całego serca dziękuję. Do zobaczenia na szlaku.

~ Patryk Dereszyński