Akcji ciąg dalszy. Czy ingerencja The USOS i atak Romana służy postaci samego OTC? Odliczanie nabiera tempa.
Dni do Wrestlemanii coraz mniej. Największe święto wrestlingu w roku elektryzuje fanów. Jaki jest więc stan możliwie najgorętszego ze starć?
Sprawa rodzinna
Starcie Punka z Reignsem wprowadziło bardzo dużo prywaty. Nie może nas to dziwić. Sytuacja jednak z ostatniego RAW może napawać nas mieszanymi odczuciami.
Interwencja Usos
Choć sama interwencja bliźniaków miała miejsce nie tylko na jednej tygodniówce tak po ostatniej stała się ona tak wyraźną. I choć sprawienie, że to wszystko jest sprawą rodzinną momentalnie nakierowało nas na włączenie we wszystko Jimmiego i Jeya tak można było mieć nadzieje, że WWE tego uniknie. To oczywiście nie jest tak, że ta decyzja zespołu kreatywnego jest zła. Wręcz przeciwnie. Jednak jeśli Joe miał pokazać, że Punk się myli sądząc, że ten nigdy nic samemu nie osiągnie to decydując się na obecność kuzynów Romana podkopali tę wizję.
Brawl
Sam brawl jak wspominałem był bardzo dobrą i uzasadnioną decyzją. Nalegałem wręcz na jego obecność i cieszę się, że do niego doszło. Wygrana w nim Romana oczywistą. Tu też można doszukiwać się obrony decyzji o interwencji braci Uso. Wszakże dzięki temu Punk mimo przegranej wyszedł z tarczą, gdyż jego racja została podtrzymana. Ratuje to wizerunek mistrza niewielkimi kosztami poniesionymi przez Reignsa.
Podsumowanie
Jak wspominałem odczucia dotyczące tego wszystkiego mogą być śmiało mieszane. Roman i Jey ulegli prowokacjom Punka jednak sam udział w tym Usos był nie zbyt duży a Roman. Osobiście też cieszy mnie postawa Jimmiego, który, mimo gry na emocjach tak wytrawnego gracza jakim jest Phil, starał się zachować chłodną głowę.

