Déjà vu
Wspomnienia i nostalgia nadają charakteru kolejnym tygodniówkom i galom PLE. Jeśli jednak się z tym przesadzi można przeżywać pewne déjà vu.
Problemy zawsze są te same. Ilekroć bardziej naciągamy pewne story i realia, tylekroć zaczyna się wkradać monotonia. Czasem owszem może nie dać się jej wyzbyć… jednak znacznie częściej winno się jej wystrzegać. Oto kilka storyline, który jeśli przekroczy „cienką czerwoną” może stać się tragedią.
„The Bloodline” vs The Visions

Powrót Romana Reignsa to zawsze wielka chwila. Niestety jednak ostatnio można mieć nieodparte wrażenie, że ten tylko wraca. Nie jest to bezpodstawne. Choć oczywiście można zrozumieć fakt, że Joe brał ostatnio udział w nagrywaniu scen do „Street Fighter” to mimo wszystko realia są bardzo bolesne dla Tribal Chiefa. Widownia nawet jeśli okazuje zadowolenie po przybyciu byłego już lidera „The Bloodline” może czuć pewien niepokój. Nie zrozumcie mnie źle… Uwielbiam Big Doga i cieszę się z jego powrotu jednak mam wrażenie, że zaczynamy oglądać wkoło to samo. The Usos dostają baty, wraca Reigns i ratuje dzień. (Choć fajnie, że pokazał on Jeyowi jak użyć „Steel Chair” by jednocześnie nie zrobić sobie nim krzywdy)
Ta sytuacja potrzebuje trochę świeżości. Może pora by po konflikcie Setha z Codym, OTC wreszcie zamknął swoje sprawy z byłym bratem z The SHIELD.
BEYRA

Naprawdę uwielbiam oglądać to co się dzieje ostatnio na linii Bayley i Lyra. Wielka w tym zasługa tej pierwszej. Jej szaleństwo i miotanie się pomiędzy złą, nostalgiczną, wściekłą, radosną i smutną sprawia, że nigdy nie wiemy jaką Pamelę otrzymamy. WWE i w tej sprawie musi być ostrożne. Skrajności Bayley i zagubiona w tym wszystkim Valkyria to coś niesamowitego jednak i to ma swe granice. Fabuła musi trwać i takie powtarzanie raz po raz tego samego może wyjść z ram świeżości. Na szczęście jednak, w przeciwieństwie do poprzedniej sytuacji, tu na razie margines błędu wydaje się przeogromny.
Zagadka

Sytuacja Dom Doma także jest aktualnie średnia. Wciąż u jego boku brak Liv Morgan a sam Mysterio pozostaje w kręgu słabych decyzji. Owszem danie mu pasa było świetną ideą, jednak idąc dalej wkraczamy na schody. Kolejne już odwołania do jego historii z ojcem, uśpienie możliwego konfliktu z Finem a także lovestory z „nową zabaweczką Brudnego Doma”(Roxanne Perez) sprawiają wrażenie błędów. Jego rywalizacja z AJ’em była także całkiem ciekawa i (co dziwne) świetnie rozegrana. Jednak wciąż wydaje się, że „W” po za tym nie ma pomysłu na syna Reya, a nawet jeżeli coś im za świta to z tego rezygnują.
Rondo
Tak się więc ma część ostatnich storyline. Złe… dobre… Z pewnością wątpliwe. Zespół kreatywny zaczyna się kręcić w koło i słusznie się można zastanawiać, na którym zjeździe zdecydują się skręcić.
Obserwuj nas na: twitter.com/MyWrestling2015
Śledź nas na: facebook.com/mywrestlingpl
