NJPW Dominion 2020 – Opinia

W ostatnim czasie sporo dzieje się w New Japan Pro Wrestling. Sensacyjny zwycięzca New Japan Cup i szokujący heel turn – w obu przypadkach główną rolę odgrywał EVIL. To on wygrał prestiżowy turniej, pokonując Okadę i przy okazji odwrócił się od swoich kompanów z Los Ingobernables de Japon. Zaatakował Naito, kończąc na dobre swój pobyt w popularnej frakcji. Od gali minęły już 4 dni, ale dalej nie milkną echa po wydarzeniach, które działy się na tegorocznym Dominion. Karta show nie była jakoś arcyciekawie obsadzona, bo mieliśmy tylko 3 główne starcia, a reszta to tradycyjne tag team matche. Shingo Takagi stanął w obronie tytułu NEVER Openweight, a jego rywalem był Sho, z którym Shingo przegrał w NJC. Kota Ibushi i Hiroshi Tanahashi zmierzyli się z Taichim i Zackiem Sabre, a stawką były pasy IWGP Tag Team Championship. W main evencie EVIL zmierzył się z Tetsuyą Naito. Dla nowego członka Bullet Clubu był to najważniejszy pojedynek w karierze. Rezultat zaskoczył wszystkich fanów NJPW, bo ciężko było sobie wyobrazić inny wynik, niż zwycięstwo Naito. W Nowej Japonii nastała nowa era, na której czele staje King of Darnkess EVIL.

Six-Man Tag Team Match

Satoshi Koijma & Yuji Nagata & Ryusuke Taguchi vs Togi Makabe & Tomoaki Honma & Gabriel Kidd

Galę otworzył Six-man tag team match, w którym udział wzięli doświadczeni wrestlerzy i jeden young lion. Bardzo zwracałem uwagę na postawę młodego Kidda w tej walce, bo już swoim występem w New Japan Cup pokazał, że ma zadatki na bycie gwiazdą. W boku Makabe i Honmy zaprezentował się bardzo dobrze. Naprzeciw nim stanęli Nagata, Koijma i Taguchi – dwóch pierwszych wniosło nutkę stiff wrestlingu, a Ryusuke trochę komedii, jak to on ma w zwyczaju. Typowa walka tagowa, choć nie wiało nudą. Nagata zakończył mecz, poddając  Gabriela. Dla młodego zawodnika była to kolejna przydatna lekcja.

Zwycięzcy: Satoshi Koijma & Yuji Nagata & Ryusuke Taguchi

Moja ocena: ** 1/2*

Six-Man Tag Team Match

Tomohiro Ishii & Toru Yano & Yota Tsuji vs Hiromu Takahashi & SANADA & BUSHI

Podłamne po zdradzie EVILA Los Ingobernables de Japon, podjęło Ishii’ego, Yano i kolejnego z młodych lwów Yotę Tsuji’ego. W walce ładnie zarysowane rywalizacje Tomohiro i Hiromu, którzy spotkali się w ćwierćfinale New Japan Cup. Tutaj Ishii chciał za wszelką cenę zrewanżować się mistrzowi IWGP Jr. Heavyweight za ostatnią porażkę. Po raz kolejny nie dał rady i musiał uznać wyższość Hiromu. Nie zabrakło elementu komedii, bo w ringu mieliśmy przecież specjalistę od tego rodzaju wrestlingu. Na pochwałę zasłużył Tsuji, który złapał niezłą chemię ze swoimi oponentami i pokazał się równie dobrze, co Kidd we wcześniejszym starciu. Walkę zakończył Takahashi, który poddał Yotę, zakładając mu Boston Crab.

Zwycięzcy: Hiromu Takahashi & SANADA & BUSHI

Moja ocena: ** 3/4*

Six-Man Tag Team Match

Master Wato & Hiroyoshi Tenzan & Yuya Uemura vs Yoshinobu Kanemaru & El Desperado & DOUKI

Powiem Wam, że ciekawi mnie, w jakim kierunku pójdzie Master Wato. Ex Kawato powrócił do federacji w nowym gimmicku i przyjął się on bardzo dobrze. Myślę, że Wato będzie solidnym wzmocnieniem dywizji Junior i kto wie, czy za jakiś czas nie dostanie pasa IWGP Jr. Heavyweight. Pojedynek przebiegał w dosyć szybkim tempie, a to bardzo lubię. Wszystko kręciło się wokół niebieskowłosego wrestlera, który dostał sporo minut na to, aby jak najlepiej zaprezentować się fanom. Niestety jego drużyna uległa i to Suzuki-Gun i DOUKI odnieśli zwycięstwo.

Zwycięzcy: Yoshinobu Kanemaru & El Desperado & DOUKI

Moja ocena: **


Tag Team Match

Kazuchika Okada & Hirooki Goto vs Yujiro Takahashi & Taiji Ishimori

Okada świeżo po porażce w finale New Japan Cup, przystąpił do rywalizacji w tag team matchu. Razem z Goto zmierzyli się z członkami Bullet Clubu. Myślałem, że panowie w gładki sposób uporają się  z Yujiro i Taijim, a dostaliśmy małą niespodziankę, bo walka była wyrównana i wcale nie było widać tego, że Takahashi oraz Ishimori walczą z takimi tuzami, jakimi niewątpliwe są Kazuchika i Hirooki. Nieco oklepany booking, ale tak musiało najwidoczniej być, skoro nadal chcą ciągnąć story na linii Rainmaker – Gedo. Uprzykrzanie życia Okadzie trwa od dłuższego czasu i ten mecz skończył się ingerencją Gedo, który powstrzymał byłego mistrza IWGP przed powrotem do ringu. Hirooki został przypięty i Bullet Club odniósł zwycięstwo.

Zwycięzcy: Yujiro Takahashi & Taiji Ishimori

Moja ocena: * 1/2*


NEVER Openweight Championship Match

  Shingo Takagi vs SHO

W ostatnim czasie widzimy SHO w zupełnie innej roli niż dotychczas. Z racji tego, że YOH jest kontuzjowany, jego tag team partner występuje solowo i otrzymuje spory push, który w pełni wykorzystuje. Najpierw triumf z Takagim w pierwszej rundzie New Japan Cup i świetne występy w turnieju, a następnie  title shot na pas NEVER. Pojedynek z Shingo wypadł bardzo dobrze. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że była to najlepsza walka na tegorocznym Dominion. Czego oczekiwałem? A tego, że panowie stworzą podobny mecz, co ten podczas NJC. Mają ze sobą świetną chemię w ringu i jest to widoczne za każdym razem, gdy się spotykają. Niezwykle imponuje mi przemiana SHO, który zrobił duży progres i śmiało może już rywalizować solo. W tej walce jasno nam pokazano, że raczej nowego championa nie poznamy, ale cała historia tego starcia opierała się na pokazaniu SHO, w jak najlepszym świetle. Dużo fizycznej walki, kontr i szybkiej akcji – wszystko idealnie ze sobą współgrało. Szkoda, że nie postawili na wygraną SHO, no ale rozumiem, że nie mogli pozwolić na kolejną porażkę Takagiego.

Zwycięzca: Shingo Takagi

Moja ocena: ****

IWGP Tag Team Championship Match

Kota Ibushi & Hiroshi Tanahashi vs Taichi & Zack Sabre Jr.

Nigdy nie przepadałem za Taichim, ale w ostatnim czasie polubiłem jego postać. Może to efekt tego, że współpracuje z Zackiem, którego bardzo lubię. Panowie jako tag team wypalili i cieszę się, że pokonali Golden Ace, choć ubolewam nad tym, że Kota Ibushi po raz kolejny musi przegrywać – ten rok nie jest dla niego udany. Przechodzę już do walki, która w mojej opinii wypadła naprawdę nieźle, choć w początkowej fazie panowie nieco przynudzali. Dało się wyczuć, iż zamierzają powoli rozkręcać ten mecz. Sabre i Taichi mocno skupili się na tym, aby osłabić ACE’a. Zack rozpaczał całą serię Dragon Screw, a Hiroshi’ego przytrzymywał Taichi. Podobała mi się współpraca obu panów, którzy konsekwentnie wyeliminowali Tanę. Niby w prosty sposób, lecz idealnie wpasowujący się w przebieg tego pojedynku. Ibushi coś tam próbował, ale nie zdołał uporać się ze świetnie zgranymi Dangerous Tekkers. Zakończenie walki może sugerować, że nie jest to jeszcze koniec tej rywalizacji – zostawili sobie furtkę do ewentualnego rewanżu.

Zwycięzcy: Taichi & Zack Sabre Jr.

Moja ocena: *** 3/4*

IWGP Heavyweight/Intercontinental Championship Match

Tetsuya Naito vs EVIL

Mam mieszane uczucie, co do tej walki. Chciałbym powiedzieć, że było to coś dobrego, ale niestety panowie stworzyli co najwyżej średni pojedynek. Wydaje mi się, że chcieli pokazać EVILA, jako tego dominującego i łapiącego się brudnych zagrań gościa, którego celem jest zniszczenie Naito i przejęcie obu tytułów mistrzowskich. Finał New Japan Cup też wygrał przy pomocy ludzi z Bullet Club, więc podobnie zrobiono w starciu z Tetsuyą. Historię mieliśmy tutaj prostą – EVIL, który przystępuje do najważniejszej walki w swojej karierze i Naito, który staje w obronie mistrzostw i broni honoru Los Ingobernables de Japon. Najwiecej działo się w końcowej części walki – pojawili się członkowie BC na czele z Gedo. Mieli duży wpływ na rezultat, mimo że zostali w pewnej chwili przegonieni przez Hiromu. Doszło też do debiutu Dicka Togo, który w masce BUSHI’ego zaatakował Naito, gdy sędzia leżał znokautowany. To przybliżyło byłego członka LIJ do wygranej. Tetsuya stracił swoje mometum – pandemia zastopowała jego title reign, więc przerzucenie tytułu na EVILA było pewnie planowane od dawna. King of Darkness zaliczył najlepsze dwa dni w swojej karierze – pokonał Okadę, a dzień później Naito. Został nowym mistrzem i to podwójnym, szokując cały wrestlingowy świat. Myślę, że podjęto dobrą decyzję, bo EVIL nada trochę świeżości w main evencie. Nieprzewidywalny mistrz, ale jak najbardziej ciekawy. A już wkrótce stanie do pierwszej obrony pasa, a jego rywalem będzie Hiromu Takahashi – panowie zmierzą się na Sengoku Lord.

Zwycięzca: EVIL

Moja ocena: *** 1/4*