Jak było na SmackDown? 23.07.2019 – Omówienie

Skończyłem niedawno oglądać ostatnie SmackDown no i jestem pozytywnie zaskoczony tym, jak przebiegło to show. W porównaniu do RAW na niebieskiej tygodniówce skupiono się na rozwijaniu fabuły i storyline’ów. Ten odcinek wypadł wypadł naprawdę fajnie i nie było momentów, w których byłbym zanudzony czy zażenowany. Galę otworzył Shane McMahon, który mówił o Kevinie Owensie i wspominał jego atak sprzed tygodnia. Shinsuke Nakamura zmierzył się z Apollo Crewsem w “No Title Matchu”. Odbyło się intrygujące Miz TV, którego gościem był Shawn Michaels.

Pojawił się też Ziggler, który niespodziewanie zaatakował “Heart Break Kida”. Ember Moon szybko poradziła sobie z Charlotte przy pomocy Bayley, a potem i mistrzynię zaatakowała. Poznaliśmy rywala Kofiego na SummerSlam i został nim Randy Orton. Finn Balor wyzwał Braya Wyatta na pojedynek, a ten przyjął jego wyzwanie. Na sam koniec show oglądaliśmy lanie, które Roman i Kevin sprawili Shane’owi i jego koleżkom. Przechodzimy więc do konkretów i zapraszam was do fajnego, konkretnego i subiektywnego tekstu. Miłej lektury!


Oświadczenie Shane’a w sprawie Kevina

Jakie byłoby to SmackDown, gdyby Shane nie otworzył nam show? to już kurcze zrobiła się taka tradycja. McMahon jak zwykle się wybielał i wspominał wydarzenia sprzed tygodnia i to co zrobił Kevin Owens. Ah ten Shane zawsze taki biedny i poszkodowany i wiecznie niewinny he he. Kevin pojawił się po przemówieniu O’Maca, a ten powiedział że jeśli chce z nim walczyć na SummerSlam, to ma przestać go zaatakować. No tak, ale Shane już może to robić, bo to wielki McMahon. No i to właśnie irytuję mnie w postaci Shane’a, który jest bezkarny i może sobie robić co chcę. Wcześniej Owens ogłosił na SS postawi na szali swoją w pojedynku z synem Vince’a. Trochę głupio, że po tym co miało miejsce w 2018, gdy to KO na RAW ogłosił odejście (storyline’owe) teraz znów tematem jego meczu będzie “kariera”. O’Mac zatwierdził main event show, w którym Kevin zmierzył się z Romanem.

Nakamura beat Crews

Ciekaw jestem co szykują dla Shinsuke na SummerSlam. Na SmackDown po nawet dobrej walce pokonał on Apollo, a po starciu całkowicie wykończył Crewsa wykonując “Kinshasę”. Mam nadzieję, że pójdą w feud z Alim, bo tak byłoby w sumie najlepiej. Widać, że programu z Balorem kontynuować nie będą, więc story z byłym członkiem rosteru 205 Live byłby najlepszym rozwiązaniem w tym przypadku. Jeśli ja byłbym bookerem, to zabookowałby Ladder Match o pas Intercontinental i wrzucił do niego kilku mid-carderów WWE skoro jest “Wild Card Rule”. Nakamura może być dobry mistrzem, ale to wszystko zależy od dobrego bookingu.

Miz TV z Shawnem Michaelsem

Wszystko było okej i segment wypadł świetnie, ale mam dylemat, który mnie intryguje i trochę smuci. Cały segment mi się podobał, ale nie podobało mi się jego zakończenie. Genialny speech Miza, świetna wymiana zdań Zigglera i Shawna, w której padło kilka mocnych tekstów. Michales dowalił, że Dolph zawsze będzie pozostanie drugą wersją “Heart Break Kida”. Ten wcześniej mówił o złamaniu obietnicy “HBK’a”, który wrócił do ringu po latach, mimo że deklarował że zakończył definitywnie swoją karierę. Martwi mnie to, że WWE znów w jakiś sposób przekonało Shawna i ten znowu zgodził się na jeszcze jedną walkę. Jak wiemy, panowie nigdy ze sobą nie walczyli. Byli jedynie ze sobą porównywani, a Zigglera nazywano “HBK 2.0”. Końcówka tego segmentu trochę wskazuje na to, iż federacja faktycznie może pójść w feud obu panów i wkrótce zobaczymy ten “Dream Match”. Mam jednak nadzieję, że był to jednorazowy segment i nie prowadzi on do kolejnego powrotu “Sexy Boy’a” do ringu WWE.

Ember Moon dewastuje dwie największe kobiece gwiazdy SmackDown

Podoba mi się taki booking Ember. Jeśli tak będzie prowadzona, to będą z niej ludzie w przyszłości i kto wie czy nie zostanie mistrzynią kobiet. Na SD pokonała ona Charlotte po ingerencji Bayley, która przybyła pod ring. Następnie naraziła Bayley na atak Flairówny i sama zaatakowała obie panie aplikując im “Eclipse”. Dobry booking, który może doprowadzić do ciekawej sytuacji na linii Bayley – Moon. Oby nie dodawali do tej walki Charlotte, która ponoć ma dostać mecz na SummerSlam, więc chyba tak się nie stanie.

Randy Orton pretendentem do pasa WWE 

Tak jak się wszyscy spodziewali to Randy Orton został nowym pretendentem do pasa WWE. Przed walką Kofiego z Joe doszło do pogadanki mistrza z Randym, która zakończyła się tym, iż Kingston rzucił wyzwanie Ortonowi, a ten zgodził się na pojedynek, który odbędzie się na SummerSlam. Mieliśmy nawet “flashback” i cofnęliśmy się 10 lat wstecz, kiedy to przypomniano nam feud obu panów z roku 2009. Kofi powiedział, że pokonał już Randalla, ale ten dzięki swoim wpływom zablokował jego rozwój hmm taki tekst nie musiał być tutaj używany. “Viper” powiedział tradycyjnie dla heelowego pretendenta zdania, że Kofi nie zasługuję na bycie mistrzem i byłoby inaczej, gdyby nie kontuzjował Ali’ego. W sumie jestem zadowolony, że to Randy zawalczy z Kofim, bo w sumie “Kiedy wieczór zmienia się w świt, coś dobija się do mych drzwi Nostalgia” tak jak śpiewał Taco Hemingway właśnie “Nostalgia” mnie łapie, bo pamiętam ich feud sprzed dekady, więc miło będzie znowu to zobaczyć. Po walce doszło, która zakończyła się dyskwalifikacją doszło do małego brawlu, w którym to Randy zaatakował Kingstona próbując wykonać “RKO”. Jednak nasz mistrz to skontrował i zaaplikował Ortonowi “Trouble In Paradise”.

Wyatt przyjmuje wyzwanie Balora

Cofniemy się do 2017 i znów zobaczymy mecz Braya z Finnem, tylko że tym razem Wyatt wystąpi w innym gimmicku. Finn w wywiadzie powiedział, że nie obawia się się Braya, ale wie że teraz będzie zdecydowanie groźniejszy. Bray zjawił się na titaronie i pokazano go w “Firefly Fun House’ie”. Wyatt przyjął wyzwanie Irlandczyka i oficjalnie zatwierdzono ten meczyk na galę SummerSlam. Fanem ponownego feudu obu panów nie jestem, ale nie będę narzekał.

Kevin Owens i Roman Reigns spuszczają łomot Shane’owi

To był bardzo dobry odcinek SmackDown, a jego zwieńczeniem było to, co wydarzyło się na samym końcu. Miało dojść do walki Kevina z Romanem i w sumie doszło, ale po chwili panowie postanowili rozprawić się z “Koalicją” Shane’a! doszło do wielkiego brawlu, który zakończył się tym, na co czekałem od kilku miesięcy. Kevcio i Romek rozłożyli Drew i Eliasa, zaś po chwili zajęli się tym, który zasłużył na największy łomot.  Obaj wykonali swoje “finishery” na O’Macu. Owens jednak nie poprzestał na jednym “Stunnerze”, bo kilku chwil później dołożył Shane’owi drugiego “Stunnera”. W końcu ta irytująca postać dostała za swoje i mam nadzieję, że na SummerSlam Owens pokona McMahona i odeślę go na długi urlop byśmy mogli sobie trochę od niego odpocząć, bo zwyczajnie gość przynudza i irytuję.