Impact Wrestling 22.02.19 – Raport

Chciałem napisać hejka, ale nie będę ukrywał, że takie przywitanie jest co najmniej podejrzane. W związku z tym witam gorąco wszystkich fanów Impact Wrestling. Od razu lepiej, braterska miłość to coś za czym na pewno tęsknicie. W tym tygodniu odwiedzimy Las Vegas i zobaczymy dwa naprawdę grube starcia.

W ringu zjawił się Johnny Impact. Tym razem nie wiem co się stało, nie sprawdziłem wyników tapingów i nie będę udawał głupka. Mistrz stwierdził, że nie zmienił swojego zdania i jest walczącym mistrzem. Oferuje title shot każdej osobie, która na to zasługuje. Gdy oglądał wrestling zza barierek to wiedział kim chce być. Chce być honorowy, ale musi przyznać, że ostatnio nie wszystko szło po jego myśli. W jego życiu działo się sporo, jego żona odwiedziła szpital, ale jest jednego pewny. Wszystko zostawił za sobą i stoi na szczycie góry. W poprzednim tygodniu pokonał trzech przeciwników i w końcu zakończył tę ciągnącą się rywalizację. Oznacza to, że chce poznać nowego pretendenta. Po tych słowach nie zjawił się niestety nikt nowy, a Moose. Mr. Impact Wrestling słyszał co do powiedzenia miał Johnny i wydaje mu się, że to tylko płacz małego dziecka. Impact według niego jest najgorszym mistrzem świata w historii. Sytuacja mogła się zmienić, ale wszystko zaprzepaścili Brian Cage i Killer Kross, który podobno był jego przyjacielem. Te słowa zabolały Krossa, który postanowił na nie odpowiedzieć. Killer zaczął obrażać Moose’a i nawet nazwał go sukinsynem. Mr. Impact Wrestling nie jest tutaj najważniejszy i nie jest najlepszy. Prawda jest taka, że nie da się z nim wytrzymać i z jego głupkowatym stylem ubierania się. Doszło do kłótni, którą przerwał Johnny Impact. Mistrz przyznał rację do do ubioru Moose’a (gówno się znata, też chciałbym się tak nosić), ale uznał, że tu nie chodzi o niego. Problemem jest to, że zarówno Moose’owi jak i Krossowi wydaje się, że są zawodnikami klasy A. W tym biznesie zawsze są osoby z klasy A i klasy B. Wpadł jednak na pewien plan – może zaproponować panom walkę między nimi i zwycięzca będzie pretendentem do tytułu. Okaże się, który jest najlepszy i który z nich jest dziwką tego drugiego. Kross o dziwo pochwalił ten pomysł, ale dostał w japę od Moose’a i po chwili pojawił się sędzia.

Walka Nr.1: #1 Contender’s Match – Moose vs Killer Kross

Początek walki poszedł po myśli Krossa, który wymierzył parę ciosów oraz Shoulder Block. Moose od razu wstał, ale tylko po to, żeby zostać znokautowanym kolejnym uderzeniem w pyszczek. Killer zrobił rozbieg i trafił dawnego ziomeczka Corner Clothesline’m. Potem poczęstował go drugim takim atakiem, ale w przypadku trzeciego poszło mu trochę gorzej. Mr. Impact Wrestling zakrył się sędzią, który został po chwili odepchnięty. Moose pozwolił sobie na cios poniżej pasa, ale to nie dało mu jeszcze wygranej. Czarnoskóry zawodnik nie był zadowolony i próbował przestraszyć sędziego. To był błąd, bo sam nadział się na Low Blow, ale tak jak rywal – udało mu się odkopać z próby pinu. Kolejna wymiana uderzeń doprowadziła do tego, że panowie znaleźli się poza ringiem. Johnny Impact zauważył nadchodzące kłopoty i został po chwili oblany kawą. Moose chciał kopnąć Krossa, ale przypadkiem trafił w mistrza. Czy się tym przejął? Chyba niekoniecznie. Problemem było jednak to, że do ringu wbiegł Johnny Impact, który rzucił się na przeciwników i doprowadził do tego, że walka została przerwana.

Kross i Moose postanowili przypomnieć sobie stare czasy i zaczęli znęcać się nad czempionem. Przybili nawet żółwika, ale ich uwagę zwróciło pojawienie się Briana Cage’a. The Machine pomógł Impactowi pozbyć się zagrożenia ze strony oponentów i po chwili podarował tytuł mistrzowi, ale dobrze wiemy co to może oznaczać.

Zwycięzca: brak – 4.10 via No Contest
Ocena: brak (Nic się nie zmieniło – dalej będziemy oglądać walki między tą czwórką. Zastanawia mnie tylko do czego to doprowadzi. Jednego jestem natomiast pewien – Cage vs Impact to materiał na kolejne PPV i jeden z nich w końcu przejdzie heel turn, bo w przeciwnym razie pojedynek może być za bardzo podobny do ich ostatniej walki.)

Konnan był bardzo podekscytowany rewanżem, który odbędzie się w Las Vegas. Muszą wygrać, bo to będzie ostatnia walka. Podadzą rękę mistrzom, a potem ich pokonają.

Johnny Impact spotkał Briana Cage’a w jakimś pokoju i usiadł obok niego na czarnej sofie. Mistrz podziękował Cage’owi za pomoc i uznał, że Brian zasłużył na kolejną walkę o pas mistrzowski. Chce jednak, żeby The Machine pomógł mu w całkowitym pozbyciu się zagrożenia ze strony Moose’a i Krossa. Brian stwierdził, że nie może pomóc, bo za każdym razem kiedy mu pomagał był potem wykorzystywany. Impact się jednak przygotował – podarował kumplowi kontrakt, który jasno wyjaśniał sytuację. Jeśli Cage mu pomoże to będzie mógł liczyć na kolejną walkę mistrzowską.

Na mały segment liczyć mogli panowie z The Rascalz, którzy palili śmieszne papieroski i się wygłupiali. Uznali, że Trey będzie od teraz partnerem Dezmonda, a Wentz zacznie występować w walkach solowych. Na krześle usiadł też Gama Singh, który nie chciał uwierzyć w to, że jakieś bubki pokonają jego kochanych chłopców. Chciał im zaprezentować pewną rzecz i wyciągnął jakiś naprawdę dobry towar. Wentz się zaciągnął i prawie umarł. Potem przyszła kolej na Treya, który też prawie wykitował. 10 minut później sytuacja się zmieniła. Wentz odleciał i ciekło mu z ryja. Dez i Trey też padli na ryj i Singh stwierdził, że jego towar jest najlepszy. Ej, ale tak serio – to było naprawdę zabawne.

Walka Nr.2: Desi Hit Squad vs The Rascalz

Raj chciał pokonać będącego wciąż na haju Deza za pomocą Roll-upa, ale nie poszło po jego myśli. Zdecydował, że poczęstuje oponenta Running Dropkickiem i Clothesline’m. Doszło do zmiany w ekipie DSH. Dez próbował walczyć, ale nic nie mógł wskórać wobec wykonywania na nim Flapjacka. Rohit dorzucił do tego Running Knee i Hindusi zaczęli obijać rywala w swoim narożniku. Czy muszę po raz kolejny pisać, że ofensywa Xaviera skończyła się na skontrowaniu jednego z jego ataków? Singh zaskoczył przeciwnika Flatlinerem. Parę sekund później sytuacja mogła się zmienić, gdyż członek The Rascalz wymierzył serię ciosów zakończoną Superkickiem. Powinno teraz dojść do zmian, ale Trey tego nie widział, bo był bardziej skupiony na publice. Xavier zmusił swojego partnera do walki i parę chwil później to The Rascalz rozdawali karty. Raj chciał interweniować i za karę został wyrzucony z ringu. Raju załapał się na Tiger Feint Kick, Low Dropkick i naprawdę fajny Cutter po odbiciu się z najniższej liny. Singh przerwał pin i po raz kolejny poleciał z kwadratowego pierścienia na podłogę. W międzyczasie jego partner obejmował przewagę. DSH wykonali akcję podwójną – Assisted Wheelbarrow DDT. Dez zdążył przerwać pin i musiał liczyć się z atakiem Rohita. Raju ustawił sobie Treya w narożniku i to był błąd, bo przyjął Package Superkick, podwójny Tiger Feint Kick i Diving Meteorę. 1…2…3.

Zwycięzcy: The Rascalz – 6.20 via Pinfall
Ocena: **1/2 (Solidna walka drużynowa z małą zmianą, ale wolałbym już nie oglądać mieszanin między tymi dwoma zespołami.)

Melissa Santos przypomniała Drake’owi o tym co ten zrobił w poprzednim tygodniu i zauważyła, że zmierzy się on jeszcze dzisiaj z Edwardsem. Eli powiedział kilkanaście słów i zdecydował, że pokaże rywalowi jego zmianę. Z prawdziwego zawodnika, Eddie stał się zwykłym przegrańcem, bo wolał się zajmować głupotami. Powiedział coś tam jeszcze, ale wiecie, to było typowe promo Drake’a.

Sami Callihan odwiedził Richa Swanna w szpitalu i postanowił go za to przeprosić. Potem zapytał jak Rich się czuje z tym wszystkim. Chce, żeby Swann na niego patrzył, bo mówi coś ważnego. Nie jest zły i właściwie nie przeszkadza mu to jak zachował się mistrz. Wybacza mu i nawet jest z niego dumny, bo jego młodszy brat się mu w końcu postawił. Rich nie uwolni całego swojego potencjału bez Callihana. Zjawiła się jakaś pani doktor, która wyprosiła Sami’ego mówiąc, że odwiedzać pacjentów może tylko rodzina. Lider OVE się nie przejął – odszedł, ale zostawił na odchodne koszulkę OVE Swannowi.

Walka Nr.3: Eli Drake vs Eddie Edwards

Początek walki poszedł po myśli Drake’a, który powalił rywala za pomocą Shoulder Blocka. Eddie musiał zastanowić się nad swoim pierwszym ruchem, który zaszkodzi kondycji oponenta. Poszło mu dość przeciętnie, ale wyczuł moment i sprowadził przeciwnika do parteru. Drake nie był zadowolony i zagrał nieczysto. Niestety, parę chwil później musiał wycofać się poza ring, bo otrzymał dwa Hip Tossy. Eddie musiał słuchać krzyczącego do niego rywala i postanowił ukarać go Chopem. Potem zdecydował się na Clothesline i zajął się oponentem poza linami. Drake miał coś do powiedzenia, ale nie spodziewał się tego, że jego krocze trafi na stalowy narożnik. Doszło do małego spięcia Edwardsa z sędzią i wykorzystał to Eli, który ogłuszył swojego przeciwnika Clothesline’m. Powracamy do ringu – Drake użył mocy swoich barków i nie zwracał uwagi na polecenia sędziego, który kazał mu się uspokoić. Eddie mógł dzięki temu wziąć się do pracy – trafił rywala Chopem, ale Eli odbił się od lin i wykonał ładne Running DDT, to takie ze starszych gier WWE, gdzie prawie każdy miał je ustawione, a robił je tylko Undertaker. W każdym razie ten atak nie był wystarczający. Skok z narożnika się nie powiódł, ponieważ Edwards zrobił unik. Drake nie przejął się tym i parę chwil później próbował zgnieść rywala Springboard Moonsaultem. Znowu nie trafił i teraz przyjął serię Chopów, Enzuigiri oraz Backpack Stunner. 1…2…Kick-out. Drake skontrował Future Shock, ale nie mógł sobie poradzić ze skontrowaniem Blue Thunder Bomba! 1…2…Kick-out. Zaskoczony Eddie wziął rozbieg i to był błąd, gdyż został złapany. Gravy Train zostało jednak skontrowane, ale parę sekund później to Drake dominował, bo udało mu się rzucić oponenta na plecy. Drake zmienił taktykę – próbował Burning Hummera, ale to było ogromne ryzyko, które na dodatek się nie opłaciło. Edwards zszedł z barków rywala i poczęstował go Tiger Bombem! 1…2…Kick-out. Edwards zabrał Kenny’ego i zdecydował, że wykorzysta swój kij do kendo. Sędzia mu nie pozwolił i doszło do tego, że EE otrzymał Burning Hammer! 1…2…Kick-out! Wkurzony Eli złapał w ręce Kenny’ego, ale to było głupie zachowanie, bo Edwards pokonał go po Roll-upie!

Zwycięzca: Eddie Edwards – 10.37 via Pinfall
Ocena: ***1/2 (Świetne starcie, które zostało przedwcześnie zakończone, ale to dobrze, bo daje mi to nadzieję na fajny rewanż. Zwycięstwo Edwardsa po Roll-upie wydaje się naprawdę sensowne i ciekawi mnie co stanie się dalej.)

Wkurzona i jak zawsze piękna Tessa Blanchard powiedziała, że dostanie kolejną walkę o pas kobiet. Może być jej jednak ciężko, bo oficjele dalej pamiętają co stało się z Gail Kim i zdecydowali, że będą bronić Kanadyjki. To się w końcu zmieni, gdyż Tessa obiecała, że uzyska szansę i nie będzie istotne jakim kosztem.

Glenn Gilberti aka Disco Inferno przybył do roboty i zapytał jakiegoś ziomka o wskazanie mu drogi. Doszło jednak do tego, że Glenn zatrzasnął się i to byłoby na tyle.

Walka Nr.4: Alisha Edwards vs Delilah Doom

Edwards dała sobie radę z debiutantką i udało jej się rzucić Doom na liny oraz zgnieść ją za pomocą Running Crossbody. Delilah zrobiła w pewnym momencie unik i postanowiła zaskoczyć rywalkę Tiger Feint Kickiem. Potem zajęła się przeciwniczką w narożniku, ale parę chwil później to Alisha mogła zacząć rozdawać karty. Po trafieniu Doom kolanem, Edwards weszła na górną linę i postawiła na Diving Crossbody. To oczywiście nie koniec, gdyż Doom otrzymała Flatliner. Uwagę zawodniczek odwróciło pojawienie się Tessy Blanchard, która zaatakowała wrestlerki. Alisha została załatwiona Military Press Slamem na rampę. Delilah zrobiła trochę więcej, ale to nie mogło zaskodzić Tessie, która poczęstowała ją Powerbombem. Blanchard jednak nie miała dość i wykończyła przeciwniczkę swoim Buzzsaw DDT.

Zwyciężczyni: brak – 1.55 via No Contest
Ocena: brak (Czułem się prawie tak samo jak kilkadziesiąt minut temu i to za bardzo przypominało angle Cage/Kross/Moose/Impact. Mimo tego, atak Tessy był bardzo fajny, bo to nie było byle jakie obicie dwóch zawodniczek walczących o złote gacie.)

W Impact Wrestling pojawi się Ace Austin.

Rosemary spotkała się z Jamesem Mitchelem, który zauważył, że posiada coś, czego chce Rosemary. Niestety, na nieszczęście zawodniczki, jest ona jednocześnie związana z jego światem. Mitchel miał coś zaproponować i chciał walki między dwoma armiami. Jeśli Rosemary wygra to zdobędzie Allie, ale jeśli przegra – na zawsze przejdzie do jego świata. Zawodniczka zgodziła się i segment zakończył James, który zaczął się obsesyjnie śmiać.

Walka Nr.5: Impact Wrestling Tag Team Championship Match – Lucha Bros vs LAX

Pretendenci rzucili się na mistrzów jeszcze podczas wejściówki. Atak poszedł po ich myśli, ale LAX dorzucili do tego jeszcze Suicide Dive. Wykonawcą tego ciosy był Ortiz, który nie zauważył jak jego ziomeczek otrzymuje kopniaka od Fenixa.

Wracamy po reklamach. Ortiz i Rey wymieniali się uderzeniami. Ten pierwszy uderzył oponenta klapkiem, w zasadzie według mnie powinno to doprowadzić do dyskwalifikacji. Sędzia miał inne zdanie, bo był zbyt zajęty oglądaniem jak zawodnicy częstują się Superkickami. Na nogach zostali Santana z Pentagonem. Panowie najpierw chcieli poczuć energię publiczności i dopiero po tym zdecydowali się na walkę. Zawodnicy uznali, że będą uderzać się łokciami. Potem zmienili taktykę, ale do ringu wszedł Ortiz, który pomógł partnerowi w wykonaniu Assisted Powerslama. Santana postawił po tym na dwa Moonsaulty i LAX zajęli się teraz Fenixem. Luchador przyjął kilka ataków w narożniku, Flatliner, Diving Splash i Headbutt. 1…2…Kick-out. Rey próbował coś zrobić i się postawić. Nie mogę napisać, że szło mu dobrze, gdyż w ekipie LAX doszło do kilku zmian. Panowie skupili się na osłabianiu ręki oponenta i sprowadzili go do głębokiej defensywy. Fenix w końcu ogarnął co się dzieje i serią kopniaków pozbawił życia swoich przeciwników. Do ringu wchodzi teraz Pentagon, który od razu skacze na rywali i zaskakuje ich kilkoma kontrami. Ortiz otrzymał Sling Blade oraz Double Superkick. Santana natomiast przyjął Superkick, Corner Corkscrew Kick i Pentagon Driver! 1…2…Kick-out! Ortiz wbiegł do ringu i właściwie nic nie zrobił, bo padł na matę. Lucha Bros przygotowali go sobie i zawodnik LAX otrzymał Missile Dropkick w brzuch. Santana postanowił pomóc partnerowi i doprowadziło to do tego, że Pentagon otrzymał Cutter, Diving Codebreaker oraz Double One Night Stand! 1…2…Kick-out! Wykonany miał zostać finisher, ale Fenix do tego nie dopuścił i obrócił sytuację o 180 stopni. Ortiz został zniszczony kombinacją Fear Factor/Diving Foot Stomp i to zwiastuje koniec tego starcia.

Konnan pogratulował luchadorom wygranej i chciał, żeby Ortiz i Santana zrobili to samo. Panowie nie byli przekonani, gdyż ponieśli kolejną porażkę, ale ostatecznie podali ręce rywalom. Pentagon i Fenix zastanawiali się o co biega i nagle zostali zaatakowani! Członkowie LAX powalili przeciwników na matę i zdjęli ich maski!

Zwycięzcy: Lucha Bros – 11.55 via Pinfall
Ocena: ***1/2 (Panowie po raz kolejny stoczyli dobre starcie, które jednak było trochę zbyt podobne do ostatniego. Tempo trochę siadło jeśli chodzi o początek, ale po przerwie wszystko wróciło do normy wcześniej wypracowanej przez obie ekipy. Heel turn LAX to całkiem ciekawa decyzja i może to sprawić, że obie drużyny dadzą nam lepszą walkę niż dotychczas w historii.)

Autor: RS