Heroes of Wrestling, czyli herosi w nostalgicznej katastrofie

W serii “Zakątki wrestlingu” będą poruszane wszelakie zagadnienia, sytuacje i wątki związane ze światem wrestlingu. Zobaczycie tam różne zestawienia, porównania, opowieści, anegdoty czy wspominki historyczne. Seria nie ma limitu artykułów, więc poruszanych tematów będzie co niemiara.

WSTĘP

Heroes of Wrestling – brzmi zachęcająco, nieprawdaż? Było tam pełno gwiazd – Jim Neidhart, Jimmy Snuka, Jake Roberts, Yokozuna i wiele innych. Co mogło pójść źle? Odpowiedź to: wszystko. Gala została odebrana jako totalna katastrofa, Dave Meltzer z Wrestling Observer Newsletter nie ocenił żadnej z walk wyżej niż jedną gwiazdką, co nie będzie dziwne po tym co przeczytacie później. Oto więc podstawowe dane gali:

DATA: 10.10.1999
ARENA: CASINO MAGIC W BAY ST. LOUIS, MISSISSIPPI
LICZBA OSÓB W ARENIE: OK. 2300

GENEZA ORGANIZACJI GALI

Pod koniec drugiej połowy lat 90. pro wrestling był u szczytu swojej popularności. Prezydent jednej z mniej znanych amerykańskich firm o nazwie Fosstone Productions, Bill Stone postanowił zorganizować serię eventów z legendami tej dyscypliny i zestawić ich w “dream matchach”. Gale miały być “family friendly”. Otwierającym PPV miało być właśnie “Heroes of Wrestling”, a jego celem było 40 tysięcy wykupień transmisji właśnie przez system PPV. Tak się jednak nie stało, bo wykupień było 11 tysięcy mniej. Postanowiono również poszukać odpowiednich osób na odpowiednie stanowiska. Komentatorem play-by-play miał być Gordon Solie, jednak z występu wyeliminował go zdiagnozowany kilka dni przed galą nowotwór. Zastąpiono go Randym Rosenbloomem, który jednak niewiele wiedział na temat wrestlingu. Wystarczy powiedzieć, że jego zdaniem Dropkick to “Flying Leg Kick” czy “Leg Drop”, a arm drag to “Reverse slam takedown”. Sytuację próbowali ratować jego partnerzy ze stołu, Dutch Mantell oraz legendarny Lou Albano.

PRZEBIEG GALI

Openerem był tag-team match drużyny Samoan Savage’a i Samu przeciwko Marty’emu Jannetty’emu i Tommy’emu Rogersowi, już na samym początku nazwany przez announcera “Once in a Lifetime”. Gong rozbrzmiał, zaś theme song jednego z zawodników wciąż był słyszalny. Organizacja na najwyższym poziomie. W walce dominowały taunty, nieudane spoty, chair shoty w walce z dyskwalifikacjami które nie kończyły walki oraz pomyłki Randy’ego Rosenblooma. Trwała ona równe 10 minut.
Kolejnym pojedynkiem było starcie Grega Valentine’a z Georgem Steelem. Tutaj było już zdecydowanie gorzej. Cała walka była powolna, pełna dziwnych, randomowych spotów, takich jak przybijanie piątek z sędzią, znów widzialnych chair shotów.
Przejdźmy do kolejnej walki – 2 Cold Scorpio vs. Julio Fantastico. Fakt na początek: obaj zawodnicy wyszli przy tym samym theme songu. Scorpio wszedł do ringu z tytułem WCW World Heavyweight, nie będąc wówczas w tej federacji! A to nie jest najgorsze. Wracając do pojedynku, był to debiut Julio Fantastico na jakiejkolwiek gali PPV. Walka zakończyła się przez nietrafiony leg drop Scorpia z trzeciej liny, przypominający Houston Hangover. Mimo to były Flash Funk zdołał odliczyć Julia do trzech.
Idziemy dalej – Butch i Luke, tutaj znani jako The Men From Down Under, podejmują tag-team Iron Sheika i Nikolaia Volkoffa. Przed pojedynkiem wspierający tych drugich Nikita Brezhnikov ogłasza, że Sheik przedstawi fanom demonstrację Klubu Irańczyków, jednak mikrofon przejął Nikolai i zaczął śpiewać hymn Rosji. Zaczęło się nieźle. Ta walka pokazała, że mamy do czynienia z zawodnikami w podeszłym wieku. Nieudane sellingi, ogromna ilość botchów chyba wystarczy do udowodnienia tego. Butch i Luke zaczęli nawet zachęcać fanów do chantowania “USA” samemu będąc z Nowej Zelandii! Walkę ocenioną przez Dave’a Meltzera na absolutne zero gwiazdek, wygrali właśnie oni. Ten sam pojedynek Bryan Alvarez z Figure Four Weekly nazwał “najgorszym pojedynkiem jaki kiedykolwiek widział w życiu” dając mu nieskończoną ilość gwiazdek na minusie.
Potem na karcie mamy walkę Tully’ego Blancharda ze Stanem Lanem. Kolejny mizerny pojedynek, gdzie komentatorzy nawet nie zwrócili uwagę na nietypowy finish walki, a nawet w ogóle na całą walkę.
W międzyczasie dostawaliśmy kilka wywiadów, jednak ludzie od audio nie dopilnowali, aby mikrofony były na ten czas włączone. Następną walką był pojedynek Abdullaha The Butchera przeciwko One Man Gangowi. Ten drugi przed starciem wrzucił kilka krzeseł do ringu, zapominając że jest to walka z dyskwalifikacjami. Mimo, że gala miała być family friendly, to w jednym momencie walki Butcher zaczął obficie krwawić, a w głowę One Man Ganga został wbity widelec. Wynik walki – double countout.
Jesteśmy już coraz bliżej main eventu – przed tym jednak walka Boba Ortona z Jimmym Snuką. Skrótem walki był armlock. Tak, przeczytaliście dobrze. Niemal 5 minut tej walki to Orton trzymający Samoańczyka w armlocku, czasem dorzucając kilka punchy. Jak możecie się domyślić, nie była to dobra walka – jej czas to 11 minut, zwycięzcą był Snuka. Przejdźmy więc do “creme de la creme”.

NAJWIĘKSZA KONTROWERSJA

Main eventem była walka Jake’a Robertsa przeciwko Jimowi Neidhartowi i Yokozuny przeciwko King Kong Bundy’emu. Roberts jednak zjawił się w budynku pod wpływem alkoholu i nie był to dobry znak. W świecie wrestlingu znany był fakt, że “The Snake” miał problemy z trunkami procentowymi, ale niedługo przed galą krążyła informacja, że zdołał wyleczyć się z nałogu. Jednak miał miejsce nawrót i Jake podczas wywiadu na backstage’u wypowiedział znane dla wielu fanów wrestlingu słowa: “You wanna play 21? I’ve got 22”, co było nawiązaniem (zresztą nieudolnym do gry karcianej). Dlaczego nieudolnym? Ponieważ 21 jest lepsze od 22, co postawiło Robertsa na przegranej pozycji po tym promie. Wspomniał również o grach w blackjacka czy deadman’s hand, zbaczając trochę z tematu, którym miał być jego opponent Jim Neidhart. Przez stan Robertsa walki połączono w tag-team match, aby ograniczyć jego występy w ringu. To się jednak nie udało. Poza ringiem nakazywał jednej z kobiet na publiczności dotknąć jego klatki piersiowej, a w ringu…

TREŚĆ DLA LUDZI O MOCNYCH NERWACH!! JEŚLI NIE CHCESZ CZYTAĆ, OMIŃ TEKST DO ZNAKU “KONIEC”.

wziął do ręki swojego węża Damiena, przyłożył go sobie do jąder i położył się symulując masturbację. Dlaczego nie wyłączono transmisji? Nie mam pojęcia. To nie był koniec, bo Jake tego samego węża jeszcze oblizał.

KONIEC

Walka skończyła się fast countem, aby tylko zakończyć tą farsę. Coś w rodzaju Sting vs. Jeff Hardy na Victory Road 2011. Zwycięzcami zostali Bundy i Neidhart. Transmisja została po tym pojedynku bardzo szybko wyłączona, gdyż Roberts chciał się jeszcze rozebrać

PODSUMOWANIE

Jak się pewnie domyślacie, gala została odebrana katastrofalnie. Została ona wyśmiana i przedstawiona w złym świetle przez wielu wrestlingowych youtuberów (co nie jest dziwne), takich jak Wrestling with Wregret czy Christian Maracle. Taka sama sytuacja była zauważalna na stronach typu Wrestlecrap, która rozsławiła (oczywiście negatywnie) wspomniane wcześniej promo Jake’a Robertsa.

GŁÓWNE POWODY ODEBRANIA GALI NEGATYWNIE:
– komentarz Randy’ego Rosenblooma
– współpraca drużyny komentatorskiej, która nawet nie przykuwała uwagi do walk
– wrestlerzy w podeszłym wieku jako główni bohaterowie
– niedopatrzenia audiowizualne
– wiele nieudanych spotów i botchów
– zachowanie Jake’a Robertsa

MATERIAŁ DODATKOWY

Jeśli ktoś jest chętny, oto pełna gala Heroes of Wrestling:

 

.