AJ Styles: „Avery czuje, że musi tam wyjść i robić rzeczy, które czasem uważam za niepotrzebne”

0
unnamed

Fot. GCW

AJ Styles twierdzi, że jego syn Avery dźwiga presję związaną ze znanym nazwiskiem i że to popycha go do podejmowania ryzyka, którego nie musi brać na siebie na tak wczesnym etapie kariery.

Avery Styles ma zaledwie 19 lat i stoczył do tej pory około 10 pojedynków. Zadebiutował 26 czerwca dla federacji Squared Circle Action w Royston w stanie Georgia, a u jego boku pojawił się jego ojciec AJ Styles. 31 lipca wygrał swój pierwszy pojedynek w GCW przeciwko Alexowi Levowi.

W pierwszym odcinku nowego podcastu The AJ Styles Show z Tonym Gilesem, nagranym po obejrzeniu walki Avery’ego dla GCW – AJ zaczął od tego, jak wyglądały początki jego syna i podróż na debiutancki pojedynek.

„Tak, robi naprawdę dobre rzeczy i, zaznaczam, wyciąga pewne lekcje. To był jego pierwszy raz, kiedy leciał samolotem, żeby walczyć na własną rękę. To wielka sprawa. Słuchaj, to przerażające, on ma dopiero 19 lat”.

Zestawił sytuację swojego syna z innymi osobami, które na początku miały trudniejszą drogę, wymieniając Indi Hartwell i Roxanne Perez, które jeździły autobusem, aby trenować.

„Znam dziewczyny w wrestlingu, które zrobiły więcej niż to i nie potrafię sobie wyobrazić, że były na tyle odważne, by robić takie rzeczy. Indi Hartwell to kolejny przykład, no wiesz, tego, co musiała przejść, żeby znaleźć się w miejscu, w którym jest teraz. Co za historia. Kto jeszcze? Są też inne, które jeździły autobusami. Roxanne Perez wsiadała do autobusu i jechała pięć godzin tylko po to, żeby dotrzeć na trening, więc to pokazuje, jak bardzo im na tym zależało”.

Właśnie dlatego uważam, że wielu wrestlerów ze sceny niezależnej staje się gwiazdami, ponieważ mają pasję i są gotowi zrobić to, co konieczne, aby wejść na wyższy poziom”.

Zapytany o to, jak to jest widzieć, że jego syn przyciąga uwagę na tak wczesnym etapie, AJ był zadowolony, ale powiedział również, że na Averym spoczywa presja nazwiska i to, że jest synem AJ Stylesa.

„To świetnie widzieć, że radzi sobie tak dobrze i tak bardzo się w to angażuje. Niefortunne jest to, że, tak mi się wydaje, jest pod ogromną presją z powodu tego, kim jest jego ojciec, więc czuje, że musi tam wyjść i robić rzeczy, które czasem uważam za niepotrzebne. W sensie, nie musiał tego robić, bo jednocześnie trzeba układać rzeczy w odpowiedniej kolejności, tak, żeby w pewnym stopniu nie zrobić sobie krzywdy, bo masz przecież do zaliczenia kolejny występ. Próbujesz wejść na wyższy poziom, a jeśli rozwalisz sobie kolano i będziesz musiał przejść operację, wypadasz na dziewięć miesięcy”.

Nie sprecyzował, o jaką dokładnie akcję Avery’ego mu chodziło, ale kontynuował, mówiąc:

„Ale z drugiej strony, nie możesz się martwić, że odniesiesz kontuzję, bo kiedy się tym martwisz, to właśnie wtedy jej doznajesz, bo twój umysł jest rozproszony”.

Następnie AJ Styles zaczął mówić o samym sobie. Wspomniał, że jego żona od dawna powtarzała, że on sam ma tylko jeden tryb.

„Powiedziała: „Zawsze mówiłeś, że działasz na sto procent”. Miała rację.
Wszystko albo nic. Kiedy nie mogłem już być AJ Stylesem dokładnie w taki sposób, w jaki chciałem, to był czas by odejść. Moim największym lękiem, nawet pod koniec kariery, było to, że nie będę w stanie być tym AJ Stylesem, którego ludzie zapamiętali. Dlaczego wykonałem 450 Splash w mojej ostatniej walce? Tylko żebyście wiedzieli, że wciąż mam to COŚ”.

„Ciężko jest być wrestlerem drugiej generacji. Na twoich barkach spoczywa ogromny ciężar. Niektórzy radzili sobie o wiele lepiej niż ich ojcowie, ale cóż, ja poradziłem sobie naprawdę dobrze. Więc to jest trudne”.

Zapytany, czy przyjąłby rady na wczesnym etapie własnej kariery, stwierdził, że różnica polega na tym, czego uczy się jego syn, a nie na tym, czy będzie chciał słuchać.

„Są rzeczy, których on się uczy, a których ja nigdy nie byłem uczony. Na przykład mnie nigdy nie uczono psychologii ringowej. Po prostu zakładamy, że ludzie są fanami wrestlingu i to wiedzą. A oni tego nie wiedzą”.

„Są pewne rzeczy, które robimy. Możemy rozpisać świetne walki, ale musimy sprawić, by były one łatwiejsze do zrozumienia dla fanów w trakcie ich oglądania. Jeśli robimy coś tylko dlatego, bo to część wrestlingu… nie róbcie tak. Nie na tym polega wrestling. Chodzi o to, by psychologia ringowa była jego kluczową częścią, tak, aby kiedy coś się dzieje, widzowie to rozumieli”.

„Psychologia to ogromna część wrestlingu, choć może się wydawać, że tak nie jest. Myślisz, że chodzi tylko o same akcje, ale widzisz przecież tylko skróty. Kiedy jednak obejrzysz całą walkę, mówisz: „Wow, to było dobre. O, to dlatego to się wydarzyło”. Tego właśnie chcę, ale to są te najtrudniejsze rzeczy do nauki”.