Zack Ryder powraca do WWE. Jakie wyzwania mogą go czekać i czy sam fakt powrotu okaże się sukcesem czy też rozczarowaniem.
Ogólnie rzecz ujmując powroty w historii WWE są obecne niemal od zawsze. Ich wysoka częstotliwość i popularność sprawia, że nie są one tak wyjątkowym zabiegiem. Oczywiście nie ujmuje to samej kwestii tego czym taki „comeback” jest, jednak sprawia, że oczekiwania względem każdego rosną. Chcemy przecież przeżyć coś niesamowitego , a nie kolejną już powtórkę z rozrywki.
You know it
„Matt Cardona to z decydowanie jedno z nazwisk znaczących w historii World Wrestling Entertainment. Jego kariera w federacji wszakże trwała długie lata…” – Podobnym opisem można wprowadzić niemal każdą, nie koniecznie powracającą, gwiazdę znajdującą się w aktualnym rosterze. Jak się okazuje w tymże momencie częściej widzimy powrót zawodnika z przeszłości niżli pojawienie się debiutanta. (Wyjątkiem jest wrestling pań, gdzie spektakularne nowości stały się ostatnio czymś niemal naturalnym.)
Czas rozliczenia
Stojąc przed osądem fanów największym wyzwaniem, a za razem zagrożeniem, powracającego Ryder’a jest sprostanie ich wymaganiu. By nie być tylko czarno-białym bywalcem ringu Zack musi sprawić, że jego obecność będzie czymś atrakcyjnym. Jakiś czas temu ponownie pojawili się przecież Aleister Black, Rusev, Nikki Bella i kilkoro innych postaci. Opinie wokół ich wszystkich są mieszane jednak w zasadzie ani jedno z tych nazwisk nie osiągnęło nic. Oczywiście mówiąc to chodzi mi o realny wpływ na to co się dzieję w brandzie, w którym występuje.
Sam powrót to teraz wydaje się czymś zbyt małym. Zwłaszcza, gdy wielokrotnie ex-gwiazdy odstają mocno ringowo. By coś znaczyć musisz coś osiągnąć. Czy więc Ryder okaże się wyjątkiem?
Czemu nie.
No właśnie.
Czemu miałby się nim nie okazać.
Owszem będzie ciężko. Jednak jego pierwsza batalia z Knightem była na naprawdę niezłym poziomie. Publika ewidentnie też go kocha co dziwić nie może i nowością też nie jest. Teraz tylko wykorzystać to i odmienić los, który podzieliło tak wielu. Heh… Tylko….

