Już za tydzień będziemy świadkami War Games. Przeanalizujmy więc to co może się wydarzyć na najważniejszym meczu gali.
Karty zostały odkryte. Znamy już oba składy na War Games Mężczyzn i w związku z tym możemy zacząć kolejny tydzień spekulacji. Mogą one dotyczyć wszystkiego dlatego słowem wstępu nie zajmiemy się dziś kwestią wyniku. Nadmienię tu tylko, że moim zdaniem porażka zespołu Punka, na ten moment, wydaje się dość dużym zaskoczeniem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę obecność Drew po drugiej stronie.
Brock Lesnar
Jeżeli zespół Heymana na pierwszy rzut oka wygląda jak łapanka (tak, wiem że drugi lepiej nie wygląda) to na pewno Brock z przypadku w nim nie jest. To ostatni ex-Paul Heyman Guy, który nie został postawiony naprzeciw niemu. Mało tego. Obaj panowie wydają się darzyć olbrzymim szacunkiem. Czy jednak on wystarczy?
A co jeśli????
No właśnie. Czy Lesnar może zdradzić Wyrocznię? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie ma takiej potrzeby czy też nawet powodu. Jednak można było mieć podobne wrażenie, gdy Wiseman wybrał Rollinsa bez sensowniejszego argumentu. A był przecież wierny OTC nawet w momencie, gdy groził mu Solo. O ile dylemat wyboru pomiędzy Reignsem a Punkiem nie był bezpodstawny to zdrada obu może być dla Brocka widocznym ostrzeżeniem. W końcu skoro Paul bez większego trudu wystawił dwójkę swoich ludzi na największej ze scen to z nim może być podobnie.
Dźgnąć prosto w serce
Wymiana zdań pomiędzy Punkiem i Reignsem uświadamia nas w jednym. Animozje nie zostały zapomniane. Obaj zawodnicy są wielkimi tej dyscypliny i obaj też zostali zdradzeni przez Paula Heymana. Chęć zemsty może przysłonić mniej ważne sprawy jednak nigdy ich nie rozwiązuje. O ile nie spodziewałbym się zdrady Romana na samym meczu to wydaje się, że panowie z pewnością mają między sobą „napsutą krew” i samo starcie albo to złagodzi, albo czeka nas nieuchronna konfrontacja.
Na koniec kilka słów o samym Joe. Obecność pojedynczego „rękawu” może symbolizować wiele. Najgorszą możliwością wydaje się kolejne jego stadium walki z Białaczką. To niemal wprost informuje nas o tym, że sam „Big Dog” już nigdy nie będzie częstym ringowym bywalcem.
„Do świąt nie chcę was widzieć”
Na koniec pozostawiam sobie wisienkę na przysłowiowym torcie.
Heel Turn Jay’a Uso wisi w powietrzu już jakiś czas. Jego przemianę można było zaobserwować na łamach ostatnich tygodniówek. Czy do niego wreszcie dojdzie, tego nie wiemy. War Games Match może jednak wiele zmienić.
Minęło bowiem trochę czasu od pamiętnych już słów czy to Punka czy Jimmiego na temat zachowania Joshua. Sam zresztą Reigns zaognił wszystko rzucając swoje „Do świąt nie chcę was widzieć”. Teraz jednak kuzyni spotkają się, a napięta sytuacja między nim może powrócić. „Przypadkowy” spear czy kopniak i się zacznie. A może bardziej subtelnie. Opcji jest wiele i to właśnie w sprawie tej persony możliwy turn wydaje się najbardziej prawdopodobny.
Podsumowanie
Czas wyciągnąć bębny wojny. Starcie jest tuż tuż. Jaki scenariusz obierze tegoroczne War Games zobaczymy już nie długo. Jak zwykle kibicuję wielkiemu widowisku i emocjom przenikającym do szpiku. Co jednak otrzymamy? Czas pokaże.

