The Undertaker: „Współcześni wrestlerzy zapominają o opowiadaniu historii”
The Undertaker uważa obecną generację pro wrestlerów za najlepszą, jaką wrestling kiedykolwiek miał i sądzi, że właśnie to jest powodem, że tak wielu z nich pomija opowiadanie historii.
The Undertaker obecnie odpowiada za kwestie kreatywne w federacji AAA i pracuje na zapleczu. Legendarny były wrestler WWE wystąpił ostatnio w podcaście Insight Chrisa Van Vileta i został zapytany o to, jakich rad udziela młodszym wrestlerom. Zaczął od kwestii ryzyka.
„Staram się ich trochę uspokoić w kwestii tego całego szaleństwa, nazywam to efektownymi fikołkami. Wrestling sam w sobie jest wystarczająco niebezpieczny, pewnie już słyszałeś, jak to mówiłem. W trakcie każdej walki jesteś zawsze o zaledwie kilka centymetrów od jakiejś naprawdę katastrofalnej tragedii. Kiedy zaczynasz robić podwójne salta z różnych wysokości i lądować na ludziach, to ryzyko rośnie”.
Następnie przeszedł do komplementu, do którego dołączył jednak istotne ostrzeżenie.
„Poziom atletyzmu u dzisiejszych zawodników jest bezapelacyjnie najwyższy w historii naszej branży. Dzieje się jednak tak, że w pewnym sensie zapominają o opowiadaniu historii. A opowiadanie historii to nie jest tylko kwestia storyline’u, który wymyśli booker. Opowiadanie historii to sposób, w jaki prowadzisz swoje walki i rzeczy, które stawiasz na pierwszym miejscu”.
Jego zdaniem to, co widowiskowe, najszybciej traci na wartości w oczach fanów.
„Staram się skupiać na tym, aby robili rzeczy sprawne fizycznie, agresywne, ale też mające sens dla fana, który to ogląda. Jest bowiem wiele rzeczy, na które patrzysz i po prostu mówisz: „To nie ma sensu”. Tracą moje zaangażowanie, bo próbują zrobić coś, czemu fizycznie nie są w stanie sprostać. A nawet jeśli potrafią, to nasza publiczność jest niesamowicie wybredna”.
„Widzisz podwójne salto z obrotem o 180 stopni i śrubą na kogoś leżącego na podłodze, widzisz to przez dwa lub trzy tygodnie z rzędu, a potem reagujesz mniej więcej tak: „Okej, to już widziałem”. W ten sposób utrudniasz sobie pracę, zamiast sprawić, by twoja postać coś znaczyła”.
„Wiesz, chodzi o próbę sprawienia, by postać wywoływała jakieś emocje – dobre, złe czy nawet obojętne. To jest klucz do długoterminowego sukcesu: sprawić, by ludzie byli na tyle zaangażowani, by chcieli zobaczyć, jak wygrywasz, przegrywasz, spuszczasz komuś łomot albo sam dostajesz w tyłek. Istnieje cienka granica między atletyzmem a aspektem opowiadania historii, a ja po prostu staram się skłonić młodych wrestlerów do nieco większego myślenia o tym drugim”.
Taker został również zapytany o to, czego nauczył go wrestling.
„Czasami w życiu musisz po prostu zacisnąć zęby i harować. Czasami musisz po prostu przetrwać złe czasy. Zupełnie jak wrestlingu, gdzie myślisz sobie: „O rany, ten facet ciągle obrywa, obrywa i obrywa, aż w końcu coś się dzieje i dostaje swój wielki moment”.
Z życiem jest dokładnie tak samo. Czasami musisz po prostu wstawać każdego dnia, brać to cholerne życie na klatę i nie przestawać pracować. W tym miejscu życie i wrestling w pewien sposób się łączą, a często po prostu wymaga to więcej czasu”.
Z MyWrestling związany od 2017 roku. Uwielbia japońskie puroresu, szczególnie federacje STARDOM i NJPW. Jego ulubione gwiazdy wrestlingu to: Kenny Omega, AJ Styles, Bryan Danielson, Mercedes Mone, Hana Kimura, Giulia i Toni Storm. Poza wrestlingiem, kibic Liverpoolu FC i fan piosenkarki sanah.
