Rhea Ripley ostatnio brała udział w podcaście Cheap Heat. Wyznała tam mrożącą krew w żyłach historię.
W ostatnim czasie co rusz możemy się dowiedzieć o problemie stalkowania zapaśników WWE. Coraz więcej zawodników otwiera się i przyznaje do tego, że miało lub ma takiego psychofana. Nie inaczej jest z Rheą Ripley, która jest jedną z największych gwiazd całego biznesu. W ostatniej rozmowie z Rosenberg Wrestling wyznała, że jedna ze stalkerek zostawiła jej nawet wiersz.
W ostatnie walentynki ktoś się u mnie pojawił. Na szczęście byłam wtedy w Australii, bo ona po prostu patrzyła w mój wizjoner. Pod moimi drzwiami zostawiła wiersz, w którym napisała, że jesteśmy jak słońce i księżyc i że jesteśmy sobie przeznaczeni – powiedziała Ripley.
Gdybym była w domu, otworzyłabym drzwi i czułabym się bardzo nieswojo. A nie chcę czuć się nieswojo we własnym domu. To po prostu nie w porządku. Każdy powinien mieć swoją przestrzeń, gdzie może wrócić do domu i odpocząć, nie martwiąc się, że ktoś przypadkowy będzie zaglądał przez okno lub pukał do drzwi.
Niektórzy, nie wszyscy, ale niektórzy z nich uważają, że jesteśmy ich własnością, ponieważ co tydzień występujemy w telewizji na żywo. Nie zgadzam się z tym. Jestem też człowiekiem… Nie chcę, żeby przypadkowi ludzie pojawiali się u moich drzwi, żeby mnie podziwiać.
To niepierwszy raz, gdy urodzona w Australii zawodniczka zmaga się z tym problemem. Inna kobieta wydzwaniała dzwonkiem i stała kilka godzin pod domem Ripley. Liv Morgan także padała ofiarą stalkera, który koczował dla niej pod Performance Center.

