Prawdziwy powód, dla którego Zilla Fatu nie zadebiutował w głównym rosterze WWE

0
Zilla Fatu

WWE nie spieszy się z wrzuceniem Zilli Fatu prosto do maszyny Bloodline. Chociaż młody zawodnik nosi jedno z najsłynniejszych nazwisk w wrestlingu, plan od początku zakładał co innego. Zilla miał najpierw udowodnić swoją wartość w NXT.

Według doniesień False Finish, Fatu miał rozpocząć karierę w WWE właśnie od NXT. Dlatego jego ścieżkę porównuje się do drogi, którą przeszedł inny członek rodziny Anoa’i, czyli Solo Sikoa.

Solo również nie trafił od razu do głównego rosteru. Najpierw rozwijał się w NXT, a dopiero w 2022 roku WWE awansowało go wyżej. Wtedy szybko stał się ważną częścią Bloodline u boku Romana Reignsa. Teraz Zilla zaczyna dokładnie w tym samym miejscu, a WWE zadbało o to, by jego pojawienie się zwróciło uwagę fanów.
Fatu wtargnął na ring podczas walki o miano pretendenta do mistrzostwa NXT między Cruzem Montaną a Graysonem Wallerem, która odbyła się 11 sierpnia. Rzucił Montaną w Samoan Dropie, przez co sędzia przerwał pojedynek. Następnie rozprawił się z obydwoma zawodnikami. Najpierw Superman Punchem powalił Wallera, potem trafił Montanę Frog Splashem, a na koniec ponownie wskoczył na liny i wykończył Wallera Uso Splashem. Zanim program dobiegł końca, Fatu patrzył już prosto na mistrza NXT, Tonyego D’Angelo.

Nie wszystkim jednak spodobało się to, co zobaczyli. Część kibiców od razu zaczęła narzekać, że WWE dorzuciło kolejnego członka słynnej samoańskiej rodziny wrestlerów. Jeden z fanów wyraził obawę, że historia Bloodline może teraz ciągnąć się jeszcze przez pięć lat, ponieważ całą narrację od dawna zdominowała jedna rodzina.
Właśnie dlatego zapowiadany plan dla Fatu wydaje się ciekawszy, niż mogłoby się wydawać. WWE mogło bowiem od razu wrzucić kolejnego Anoa’i do i tak już ogromnego uniwersum Bloodline. Zamiast tego zawodnik dostaje najpierw własną szansę w NXT.

Oczywiście ten scenariusz już znamy. Solo Sikoa również zaczynał w NXT, a dwa lata później stał już obok Romana Reignsa w głównym rosterze. Zilla Fatu zrobił teraz ten sam pierwszy krok. Dokąd ostatecznie zaprowadzi go ta droga, pozostaje jednak zupełnie inną historią.

Czy uważacie, że WWE powinno trzymać Zillę Fatu z dala od Bloodline i pozwolić mu najpierw zbudować pozycję w NXT? Dajcie znać w komentarzach.