Roman Reigns znowu jest mistrzem świata WWE, ale tym razem nikt w federacji nie zakłada, że powtórzy swoje poprzednie, historyczne panowanie.
Serwis Fightful podaje, że nie ma na nim żadnej wewnętrznej presji, żeby dorównał poprzedniemu panowaniu, które trwało rekordowe 1316 dni i zakończyło się dopiero na WrestleManii 40, gdy pokonał go Cody Rhodes.
Tym razem chodzi raczej o zdobywanie kolejnych osiągnięć i tworzenie dobrych historii w telewizji, a nie o próbę odtworzenia tamtej dominacji. Takie podejście przez wielu uważane jest za sensowne, bo jego poprzedni run jest uznawany za jeden z najbardziej dominujących w historii WWE.
Przypomnijmy, że Roman Reigns zdobył World Heavyweight Championship, pokonując CM Punka w walce wieczoru drugiej nocy WrestleManii 42. To jego pierwszy tytuł od dwóch lat. Roman potwierdził ponadto, że wraca na pełen etat i zamierza regularnie pojawiać się w programach WWE przez całe lato.
Swojego mistrzostwa będzie bronił już wkrótce przeciwko Jacobowi Fatu na gali WWE Backlash 2026, która odbędzie się 9 maja w Tampie na Florydzie. W Polsce galę będzie można obejrzeć na platformie Netflix.

