Lil Yachty chciał poczuć prawdziwy wrestling. Szybko pożałował
wwe.com
Raper przekonał się na własnej skórze, że wrestling potrafi naprawdę boleć. Po swoim debiucie w przyznał, że nigdy wcześniej nie czuł podobnego bólu.
Lil Yachty zadebiutował w ringu WWE 6 września podczas Sunday Night’s Main Event w swojej rodzinnej Atlancie. Jak przyznał, dopiero następnego dnia w pełni odczuł skutki występu. W podcaście Insight raper zdradził, że bolało go praktycznie całe ciało – od kolan i piszczeli po plecy i bark.
„Czuję się jak g*o. Jakby ktoś uderzył mnie workiem cegieł. Kiedy rano usiadłem na łóżku, czułem największy ból w swoim życiu.”
Szczególnie mocno zapamiętał clothesline. Yachty od lat zastanawiał się, jak przyjęcie tej akcji wygląda w rzeczywistości, zwłaszcza po oglądaniu słynnego Clothesline From Hell JBL-a. Po otrzymaniu ciosu miał problemy ze złapaniem oddechu i przez moment obawiał się, że nie będzie w stanie dokończyć walki. Podkreślił, że nie był to selling, a akcja naprawdę mocno go zabolała.
Yachty opowiedział również o przyjaźni z Trickiem Williamsem, którego nazwał swoim bratem. Przyznał, że jego dyscyplina, zdrowy tryb życia oraz podejście do treningów pozytywnie wpłynęły na jego własne życie.
Dumny Sandomierzanin. Fan wrestlingu od 2010 roku, głównie WWE i PPW. Ulubieni zawodnicy: Dolph Ziggler, Shawn Michaels, CM Punk i Chelsea Green. Poza wrestlingiem jestem kinomaniakiem oraz kibicem Manchesteru United i Lewisa Hamiltona. W redakcji od lutego 2026 roku.
