damian priest r-truth

wwe.com

WWE przeżywa obecnie, delikatnie mówiąc, ogromny kryzys. Obniżki kontraktów dla czołowych zawodników, niezrozumiałe zwolnienia czy topniejące zainteresowanie fanów to tak naprawdę tylko czubek góry lodowej problemów federacji.

Wydawało się, że absurd na ten wrestlingowy tydzień jest już wyczerpany po niespodziewanym powrocie Brocka Lesnara do telewizji. Miał być wzruszający koniec, ckliwe i pamiętne momenty a skończyło się brakiem pomysłu i atakiem na Oba Femiego. Okazuje się jednak, że w tym tygodniu federacja przejrzała na oczy nie tylko w kwestii problemu jaki stoi teraz przed nią w kontekście bookingu pogromcy Bestii z ostatniej Wrestlemanii. Jak informuje False Finish, WWE zauważyło, że zaczęło brakować im… tag teamów.

Jeszcze do niedawna dywizja drużynowa mężczyzn pękała w szwach od ekip, które na lata mogą zawojować i wymieniać się tytułami mistrzowskimi. Jednak w ostatnich tygodniach i miesiącach WWE pozbyło się czołowych graczy tej dywizji. Tommaso Ciampa opuścił Gargano co poskutkowało wyłączeniem z akcji DIY. Zwolniono Motor City Machine Guns, The Wyatt Sicks czy połowe składu The MTF. New Day, a więc Xavier Woods i Kofi Kingston, sami postanowili odejść po tym, jak ich heel turn całkowicie zakopano. Jesteśmy więc teraz w momencie, kiedy mistrzami tag team na Niebieskiej Tygodniówce jest Damian Priest i R-Truth, a na Czerwonej The Vision, reprezentowane przez Austina Theory’ego i Logana Paula.

źródło: wwe.com

Nie zrozumcie mnie źle, ten skład mistrzowski nie wygląda wcale tragicznie. Niemniej jednak jak popatrzymy na reszte dywizji, pozostają tam stojące w miejscu Street Profits, które niby jest budowane na ekipe, która odbierze tytuły The Vision, a z drugiej strony znowu teasowany jest turn Monteza Forda. Do tego The Usos, którego raczej fani nie chcą oglądać w obrazku mistrzostw. Reszta dywizji to American Alpha, War Raiders, Los Garza, American Made, Fraxiom czy Judgment Day, które totalnie nie jest zaangażowane w walki drużynowe z uwagi na kolejny przeciągający się program w ich szeregach. Na papierze wydaje się, że jest potencjał ale realnie patrząc na to jak wyglądało to do niedawna można czuć niedosyt.

https://x.com/_Theory1/status/2029647356673634583/photo/2

Wydaje się, że WWE znalazło rozwiązanie tego problemu: chcą zatrudnić nowe ekipy! Pytanie tylko: po co? Dlaczego czołowe drużyny z innych miejsc miałyby chcieć podpisać kontrakt z federacją, która zdejmuje talenty z planszy jak niepotrzebne pionki? WWE miało gotową dywizję na lata i całkowicie zaprzepaściło szansę na jej rozwój. Teoretycznie na obecnej sytuacji mogłyby skorzystać dobrze zapowiadające się zespoły z NXT, takie jak OTM, Swipe Right czy Darkstate. Prawda jest jednak taka, że wcale nie zdziwię się, jeśli kilka miesięcy po ewentualnym call-upie którejś z tych drużyn, na stronie WWE znów zobaczymy suchy komunikat o ich zwolnieniu.

WrestleTalk