Jak było na NXT? 29.01.2020 – Omówienie

Emocje po Royal Rumble już opadły, więc trzeba wrócić do żółtej rzeczywistości, czyli NXT. Za nami kolejny epizod żółtej tygodniówki, który jeszcze bardziej przybliżył nas do NXT TakeOver: Portland, które odbędzie się w lutym. W tym odcinku mocno skupiono się na promowanie feudu Adama Cole’a i Tommaso Ciampy, którzy mieli ze sobą ostrzejszy segment, w którym nawet polała się krew. Mieliśmy też kilka pobocznych starć, a także walkę Dakoty Kai z Tegan Nox. Miał być to pojedynek, który zakończy rywalizację obu pań, ale zapewne to nie był koniec.

Ciekawe rzeczy działy się wokół pasa North American, do którego wystartowali Dijakovic i Priest, zaś Keith Lee wcześniej dał krótkie przemówienie. W walce wieczoru oglądać mogliśmy finał Dusty Rhodes Tag Team Classic, w którym starli się ze sobą Broserweights i Grizzled Young Veterans. Pojedynek ten porwał publikę, a panowie dostarczyli nam niezwykłych emocji. Zwycięzcy walki zmierzą się z Undisputed Erą na najbliższym TakeOver. Przechodzimy więc do konkretów i zapraszam was do fajnego, konkretnego i subiektywnego tekstu. Miłej lektury!


Finn Balor wysyła ostrzeżenie w kierunku Gargano

Szczerze mówiąc, to jestem trochę zawiedziony w jakim kierunku zaczął zmierzać ten storyline. Początek, gdy panowie rozpoczynali rywalizację dawał nadzieję, że będzie to coś więcej. Dla Finna starcie z Sevenem było przetarciem przed Takeover, na którym dojdzie do jego walki z Johnnym Gargano. Irlandczyk szybko odprawił Trenta  z kwitkiem, co jakimś zaskoczeniem nie było. Finn wygrywa kolejny pojedynek, pewnie zmierzając w kierunku najbliższej gali NXT. Coś mi się wydaje, że te wygrane mogą doprowadzić Balora do porażki, bo często bywa tak, iż zwycięzcy z tygodniówek ulegają na galach PPV. Bardzo ciekawi mnie rezultat starcia Balor vs Gargano, bo ciężko tutaj wytypować zwycięzcę.

Dijakovic i Priest zainteresowani tytułem North American

Nowy mistrz Ameryki Północnej zawitał do Full Sail po swoim wielkim zwycięstwie, które zaliczył w zeszłym tygodniu. Keith Lee został ciepło przywitany przez fanów, no ale jakby miało być inaczej (wszyscy go kochają). Lee dał nam krótkie przemówienie, w którym wspominał swoje zwycięstwo, ale długo to nie potrwało, bo jak przeważnie to bywa ktoś musiał mu przerwać. Pierwszy zjawił się Priest, który wyraził swoje zainteresowanie pasem North American, ale nie on jedyny się pojawił. Dominik Dijakovic to kolejna osoba, która ma chrapkę na tytuł Keitha Lee. Zdziwiło mnie to, że nie pojawił się Strong, który jednak ma prawo żądać walki rewanżowej. Było trochę napięcia, zaś Keith opuścił arenę, a Damien i Dominik rozpoczęli walkę. Czy któryś z nich będzie następnym rywalem mistrza? Dijakovic i Priest stoczyli świetną walkę, która zakończyła się wygraną Dominika. Zdaję mi się, że na TakeOver: Portland dostaniemy kolejną odsłonę rywalizacji Lee – Dijakovic, ale tym razem o wiele dłuższą walkę z ich udziałem.

Daddy’s Home

Tatuś “Goldie” wziął sprawy w swoje ręce i nie zamierzał czekać, aż William Regal ogłosi pretendenta do tytułu NXT. Rozprawił się z Undisputed Erą na zapleczu, potem zaś pojawił się w ringu, aby wywołać Adam Cole’a. Tomek przyniósł ze sobą stolik, który rozłożył w kwadratowym pierścieniu, a także namalował na nim znak “X” żółtym sprejem. Bardzo oryginalnie rozpisano ten segment, zaś Tommaso został w nim wystarczająco wypromowany i jest gotów, aby odebrać złoto mistrzowi w Portland. Adaś znalazł swoich kompanów, co go rozwścieczyło i już po chwili był w ringu. Ależ dostaliśmy zaciekły brawl, który zakończył się tryumfem Ciampy. Rozwalony stół, krew oraz kontrakt podpisany krwią! kapitalnie podbudowano ich walkę na TO. Tomek w tym segu wyglądał naprawdę mocarnie, więc wcale mnie nie zdziwi, gdy na TakeOver “Goldie” wróci do taty.

Czy taki będzie koniec tej rywalizacji?

Heel turn Dakoty był czymś niesamowitym i to zajście zrodziło nam materiał na genialny feud. Czy rywalizacja obu dam przez ten czas wypadała dobrze? uważam, że ładnie sprzedano uraz Nox, zaś Dakota przeszła niewyobrażalną przemianę ze słodkiej dziewczyny na ostrą “sukę”. W takiej wersji jest zdecydowanie bardziej wyrazistą postacią i odgrywa rolę tej złej znakomicie. Walka pomiędzy nimi była niezła, ale mam niedosyt. Zakończenie tego starcia pokazuje, że chyba nadal ten program będzie kontynuowany, bo nie wyobrażam sobie, by w taki sposób to skończyli. Tutaj jest jeszcze potencjał na więcej i liczę, iż panie dostaną mecz w Portland. Najlepiej jakby był to “No DQ” mecz, bo pewne momenty w tej walce trochę na to wskazywały. Widać, że panie świetnie sprzedały nienawiść do siebie, więc tym bardziej liczę na kolejne starcie.

  Broserweights wygrywają Dusty Rhodes Tag Team Classic

Piękny był to main event. Po raz kolejny NXT udowadnia, że tag teamowy wrestling w żółtym brandzie zawsze stał, stoi i będzie stał na wysokim poziomie. Panowie spisali się na medal dając nam niezwykłe widowisko, zaś publika w Full Sail idealnie wpasowała się w show. Obie drużyny miały tutaj równe szanse na wygraną, choć ja osobiście sądziłem, że zwycięzcy mogą być tu tylko jedni. Niesamowita jest chemia, która jest między Petem i Mattem w kwadratowym pierścieniu. Świetnie się uzupełniają i mam nadzieję, że ich tag team przetrwa trochę dłużej, bo naprawdę świetnie się ich ogląda. Liverpool’s Number One i jego tag team partner James Drake robili wszystko, co w ich mocy, aby zatrzymać Broserweights. Dostaliśmy niezwykle wyrównaną końcówkę walki, gdzie pełno było spotów, trochę brutalniejszego wrestlingu oraz kapitalne near falle. W pewnym momencie byłem pewny, że Brytyjczycy wygrają ten finał, ale doszło do comebacku luzaka i Anglika, którzy ostatecznie odnieśli zwycięstwo. Świetny main event okraszony wygraną Broserweights! czy to będzie dla nich przepustka do wejścia na szczyt dywizji tagowej NXT? tego przekonamy się na zbliżającym się TakeOver.