Gunther szczerze o sławie: „Wolałbym, żeby nikt mnie nie znał”
wwe.com
Choć dla Gunthera sukces w WWE to spełnienie marzeń, związana z nim popularność nie do końca mu odpowiada. W najnowszym odcinku podcastu „Six Feet Under” prowadzonego przez The Undertakera i Michelle McCool, „Ring General” otwarcie przyznał, że sława nigdy nie była jego celem.
Szczerze mówiąc, to nadal mnie to trochę przytłacza. Może to złe słowo, ale nigdy nie zależało mi na sławie. W idealnym świecie wolałbym, żeby nikt mnie nie znał.
Dwukrotny mistrz świata WWE zaznaczył, że mimo wszystko docenia wsparcie kibiców, a szczególnie lubi kontakt z dziećmi. Jednak nie do końca rozumie fanatyczne podejście niektórych fanów, którzy są w stanie przejechać wiele godzin tylko po to, by się z nim spotkać.
Niedawno podczas meet & greet jedna osoba powiedziała mi, że jechała dziewięć godzin, by mnie zobaczyć. Powiedziałem jej: „Doceniam to, ale proszę, nigdy więcej tego nie rób. Zrób coś, co faktycznie ci coś da.” Wiem, że mogło jej być przykro, ale czułem, że to jedyne rozsądne, co mogłem wtedy powiedzieć. Gdyby moje dziecko zrobiło coś takiego, chciałbym, żeby usłyszało dokładnie ten sam przekaz.
Gunther niedawno stracił tytuł mistrza świata podczas SummerSlam — najpierw przegrywając z CM Punkiem, a chwilę później obserwując, jak Seth Rollins odbiera tytuł nowemu mistrzowi dzięki walizce Money in the Bank.
W trakcie rozmowy The Undertaker nie szczędził Guntherowi pochwał, nazywając go postacią, która mogłaby być gwiazdą w każdej erze wrestlingu.
Ty wyglądasz jak żywcem wyjęty z castingu na idealnego heela. Gdybym miał tworzyć film i szukał wzoru mistrza — to byłbyś ty. I to jeden z największych komplementów, jakie mogę komuś dać.
Obserwuj nas na: twitter.com/MyWrestling2015
Śledź nas na: facebook.com/mywrestlingpl
