Fantasy booking – czy Bianca Belair wróci by uratować kobiecą dywizję?

0
Bianca Belair

wwe.com

W kobiecej dywizji WWE zrobił się niemały chaos spowodowany ciążą dotychczasowej mistrzyni świata, Naomi. Ostatnie tygodnie wyglądają, jakby federacja nie miała zupełnie pomysłu co dalej. A może jest to część strategii?

Jakiś już czas temu odbyła się druga odsłona Evolution. To, co tam się wydarzyło, można określić jednym stwierdzeniem – absolutne kino. Na szczególne oklaski zasługuje przede wszystkim main event. Fani mogli kręcić nosem, kiedy zobaczyli, że w walkę o pas zamieszana została Rhea Ripley. Jednak zarówno Australijka jak i ówczesna mistrzyni pokazały nam kawał dobrego spektaklu. Wszystko zwieńczone zostało cash-inem Naomi. Rola, którą odgrywa pochodząca z Orlando zawodniczka to właśnie to, co chcą oglądać fani. Wzorowo wciela się w heela i zupełnie zasłużenie otrzymała push. Niefortunnie zbiegło się to jednak z tym, że zaszła w ciążę. Ogłosiła to tuż po SummerSlam, gdzie obroniła tytuł. Oczywiście cieszę się jej szczęściem, jednak jej brak będzie niesamowicie odczuwalny. Bo wydaje się, że WWE nie wie jak załatać tę dziurę.

Fani mogą na chwilę odsapnąć od Rhei i Iyo walczącej o mistrzostwo?

Federacja przyzwyczaiła nas do tego, że gdzie pas, tam albo Rhea, albo Iyo… albo obie. Nic dziwnego, skoro te wrestlerki to twarze tego biznesu. WrestleMania – świetna walka. Evolution? Tak samo. SummerSlam? Mamy to. Teraz jednak wydaje się, że Ripley i Sky będą zainteresowane rywalizacją z Kabuki Warriors. Tag-team, a może to sprytny plan Australijki by w końcu wygrać pojedynek z Japonką? Coraz więcej pojawia się pogłosek, że WWE powinno pójść w bardziej romantyczną relację… Czy federacja jednak zdecydowałaby się na taki krok? To chyba raczej mrzonka fanów, aniżeli prawdopodobny scenariusz. Zawodniczki jednak – wszystko na to wskazuje – odsuwają się od rywalizacji o mistrzostwo. Choć może nie na długo. W październiku odbędzie się Crown Jewel w Australii. Tam, przed własną publicznością, mistrzynią ma zostać właśnie Rhea.

Ale dlaczego robicie to Stephanie?!

Stephanie Vaquer gdziekolwiek się nie zjawi, zgarnia niesamowity pop. Jednak tak naprawdę oprócz wygrania battle royalu na Evolution, WWE nie wykorzystuje pełni jej potencjału. Podobnie jest zresztą z Giulią, choć ta została mistrzynią. Firma przyzwyczaiła nas do tego, że nie bardzo interesują ich midcardowe pasy. Jednak umówmy się, wypadałoby by walki o główne pasy odbywały się na dużych galach. Kreatywni mieli trochę czasu na to, aby stworzyć turniej o miano drugiej pretendentki… Albo po prostu ogłosić fatal-four way, ladder match, a nawet wyzwanie otwarte. Zamiast tego dostaniemy ogromne nic. Jedyną walką kobiet będzie starcie o tytuł Interkontynentalny, pomiędzy Becky Lynch a Nikki Bellą.

It’s Tiffy Time

Może moja opinia będzie trochę kontrowersyjna, ale momentami zapominam, że posiadaczką drugiego głównego tytułu jest Tiffany Straton. Jej feud z Charlotte był totalnym niewypałem, czego zwieńczenie dostaliśmy na WrestleManii. Walka z Trish Stratus – rezultat był z góry znany. SummerSlam i starcie z Jade Cargill – tu, szczerze przyznam, że rezultat mnie zaskoczył. Wydawało się, że w końcu pas powędruje w ręce „The Storm”. W dodatku znowu pojedynek wyglądał, jakby rozpisany był na pięć minut przed rozpoczęciem gali. Co teraz? Kolejne podejście Nii Jax? Może powołania z NXT? Jordynne Grace? A może heel turn Jade Cargill?

Co dalej, WWE?

Liv Morgan jest wyłączona z akcji do nowego roku, ale Bianca Belair jest już dopuszczona przez medyków do rywalizacji. Stephanie Vaquer była co prawda mistrzynią NXT, jednak w głównym rosterze, jak wspomniałam wcześniej, nie rozwinęła w stu procentach skrzydeł. Doświadczenie Belair byłoby tu kluczowe – jednak czy fani nie potrzebują kolejnego powiewu świeżości? Nowej mistrzyni? Długo na uboczu znajdowała się Bayley, która także dąży do zupełnej zmiany swojej postaci i to może właśnie ona w końcu odbije się „od dna”?

Czy podoba mi się obecna dywizja kobiet? Zdecydowanie ma przebłyski, jednak mam wrażenie, że oficjele starają się trzymać to wszystko na barkach kilku dziewczyn. Zawsze jest ten margines błędu i można poprawić coś na lepsze. Kiedy wydaje się, że kobiety idą w dobrym kierunku, to zaraz wciskany jest hamulec. Dobrze byłoby gdyby Rhea i Iyo skupiły się na rywalizacji z Kabuki Warriors a Bayley dostała push i powalczyła o najwyższe cele. Skoro dużym shockerem było wykorzystanie walizki Naomi na Iyo a nie na Tiffy, to może pora zrobić kolejny plot-twist i zestawić Chilijkę ze Straton. A może w dłuższej perspektywie to Roxanne Perez rozpocznie rywalizację z Liv Morgan, która poczuje się odrzucona z Judgement Day? Do tego czasu jednak nie może być wakatu. Za miesiąc mamy Wrestlepaloozę a w październiku Crown Jewel. Zapewne to element wielkiego planu i życzyłabym sobie byśmy się miło zaskoczyli i wybaczyli WWE brak walki o mistrzostwo Świata kobiet na Clash in Paris.